NIE! HP to nie to, co myślisz, ale rzecz jasna szacunek dla starszych czytelników jest!

Relacjonuje Jacek Kaczyński z Bali

Żyję w kraju, w którym wszystko załatwia się za pomocą smartfona. Może na pierwszy rzut oka tego nie widać, bo wydaje się, że na rajskiej wyspie wszyscy zajmują się tylko piciem piñacolady oraz masażami refleksologicznymi stóp. Chodzą z kwiatami we włosach i grają na czymś w rodzaju ukulele. Nic bardziej mylnego. HP, czyli telefon komórkowy – nie mylić z marką, gdyż tutaj, na Bali, to po prostu hape (skrót od handy phone) – jest tu nieodłącznym towarzyszem każdego człowieka. Przez telefon się kupuje, telefonem się płaci za prąd, internet i telewizję. Ostatnią chyba rzeczą, do jakiej służy telefon, to rozmowa. Niby nic w tym dziwnego, ale ten przyspieszony rozwój technologiczny jakoś tutaj nie pasuje. 

Świętej pamięci Steve Jobs i spółka oraz jego techno-oponenci z Korei zafundowali społeczeństwu przyspieszony kurs rozwoju technologicznego, a co za tym idzie, poważną dawkę analfabetyzmu wtórnego. Po co się uczyć pisać, jak można podyktować i smartfon napisze? Po co się uczyć czytać, skoro można nacisnąć guzik i smartfon odtworzy wiadomość tekstową? Azja zalana została oceanem – zupełnie niespokojnym – telefonów komórkowych. Nie dalej niż wczoraj jechałem czymś w rodzaju tutejszego Ubera z kierowcą, który nie potrafił pisać, bo nie chodził do szkoły, ale telefonem posługuje się biegle.

smartfon wzrost przestępczości
fot. Dorota Wawryniuk

Spotkałem się także z orędownikami idei, iż rozwój technologiczny i dostępność smartfonów na każdym rogu wpływa na wzrost przestępczości. Dlaczego? Otóż średnia pensja mieszkańca Bali to 2,5 miliona rupii (nie ma sensu tego przeliczać na euro, bo nie o to chodzi w tym przykładzie). Nowy model telefonu komórkowego kosztuje około 10 milionów rupii. 10 podzielić na 2,5, to daje nam 4. Czyli z tego prostego równania wynika, że przeciętny obywatel, żeby zatopić się w świecie mobilnych aplikacji na wysokim poziomie, musi pracować cztery miesiące bez jedzenia i picia, mieszkania, benzyny i ryżu. A przeciętny obywatel chce mieć nieprzeciętny telefon. A ekstremalny obywatel jak nie ma pieniędzy na nowy telefon, to wybiera złą drogę, żeby go zdobyć. Ot co.

smartfon wzrost przestępczości
fot. Dorota Wawryniuk

Społeczeństwo na Bali bogaci się wprost proporcjonalnie do permanentnego ruchu turystycznego, ale co kiedy media światowe (w tym nasze polskie oczywiście – bo my jesteśmy światowi) donoszą co jakiś czas o trzęsieniach ziemi? Jeszcze w Polsce przed wyjazdem kilkakrotnie otwierałem nagłówki w necie krzyczące: Trzęsienie ziemi na Bali! Strach mnie oblatywał, a i owszem. Jednak po nieco bardziej wnikliwej analizie okazywało się najczęściej, że to zupełnie daleko od Bali, czyli coś w stylu, jakby w Sopocie lało dwa dni, a znajomy pytałby się, czy w Zakopanem są kałuże. Ale ruchy sejsmiczne to oczywiście też gratka dla mobilnie uzależnionych. Szereg aplikacji powiadamia natychmiast o potencjalnych zagrożeniach w promieniu kilkuset kilometrów od epicentrum wstrząsu. To kolejny powód, dla którego ludzie zasypiają tu i budzą się z telefonem w ręku. Bezpieczeństwo.

Oczywiście zjawisko nierozłączności nie dotyczy tylko lokalsów. W końcu turysta też człowiek i też posurfować lubi, a nawet musi. A że człowiek biały lubi nadawać wszystkiemu nazwy i kategoryzować, to nawet wymyślił nazwę dla opisywanego tu przeze mnie schorzenia. Otóż panie i panowie, znacie lub nie znacie, ale przedstawiam wam nową chorobę. Otóż jest groźna i nazywa się: NOMOPHOBIA. Etymologia nazwy jest banalna: No-Mobile-Phone Fobia.

Zróbcie sobie taki prosty test – zapomnijcie raz do pracy telefonu komórkowego. Wasze życie, śmiem twierdzić, legnie w gruzach.

Tyle przeoczonych wpisów, informacji, zdjęć, komentarzy, memów i sremów – przecież bez tego nie można żyć.

Jak na porządną chorobę przystało NOMOPHOBIA zasłużyła sobie już na badania naukowe. I właśnie te ostatnie, przeprowadzone na grupie amerykańskich turystów, pokazały, iż 20% badanych w trakcie wakacji sprawdzało swoje smartfony co najmniej raz na godzinę. Niewiele mniej, bo 14%, odpowiedziało, że robiło to dwa razy na godzinę. A teraz uwaga! Co 3 MINUTY sprawdza smartfon ponad 8% przebadanych. Ciekawe, co sprawdzają? Zakładam, że kolejne promocje wakacyjne i pogodę, jaka będzie w ich hotelu za godzinę.

smartfon wzrost przestępczości
fot. Dorota Wawryniuk

Czy da się z tym walczyć? Są tacy co próbują. Kilkanaście kilometrów od miejsca, w którym mieszkam, znajduje się wielki resort hotelowy. Basen z widokiem na basen, basen z widokiem na morze, balkon z widokiem na wschód słońca, balkon z widokiem na balkon. Wszystkie opcje i totalny luksus. Ayana Resort wprowadził jakiś czas temu zakaz używania urządzeń mobilnych przy jednym z basenów, czyli ogólnie mówiąc, w  miejscu, gdzie spotykamy się z innymi ludźmi w realu. Prawo hotelowe nie pozwala korzystać z telefonów i tabletów od godziny 9 rano do 17, a wszystko to w  ramach kampanii In the Moment. Ale jak to na przyjazne turystom miejsce przystało, w pozostałych kilku basenach tegoż samego resortu można digitalizować się calusieńki dzień, od świtu do zmroku. Robić fotki na Insta, blogować, facebookować, youtubować, szukać, grać, kupować… juhuuuuu…:)

Oczywiście Ayana nie jest wyjątkiem na światowej mapie. Ze swoją akcją antyspołecznościową dołączyła do tak zacnych partnerów jak Kaplica Sykstyńska w Watykanie, restauracja Petit Jardin we Francji czy miasto Wiedeń (z akcją See Vienna, No #Vienna).

Pytanie jednak, czy coś to da? Bo przecież jak nagłośnić akcję antyspołecznościową bez użycia mediów społecznościowych? I to jest chyba pułapka, w którą wszyscy wpadliśmy jak śliwka… przepraszam: jak nadgryzione jabłko w kompot.



REO POLECA

📻 W ZASIĘGU RĘKI: Aplikacje zmieniające świat na lepsze

Jacek Kaczyński
Człowiek renesansu, chodząca beczka śmiechu, kiedy powie coś poważnie – szczególnie daje do myślenia. Zaczynał pracę w mediach, jako junior zapowiadający muzykę w niegdysiejszej TV, założonej w Polsce przez Boba Geldofa – Atomic TV. Później m.in. zajmował się produkcją TV w 4fun.tv i był szefem TV Polsat Play. Wyemigrował na Bali, skąd przesyła dla REO korespondencję do cyklu DO GÓRY NOGAMI