Niemiecki dziennik ostro o działaniach Taurona


Spór na linii PE PKH – inwestorzy wiatrowi stał się międzynarodowym wydarzeniem politycznym i może zaszkodzić niemiecko-polskim relacjom gospodarczym – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Konflikt, jaki od ponad roku toczy się między Polską Energią – Pierwszą Kompanią Handlową (spółką córką kontrolowanego przez państwo Taurona) a inwestorami wiatrowymi, zatacza coraz szersze kręgi. O zaangażowaniu amerykańskich kongresmenów pisał już m.in. „Financial Times”, teraz o kłopotach z inwestycjami w Polsce informuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

Przypomnijmy: PE PKH w marcu br. pod pretekstem odmowy przystąpienia do negocjacji zerwała z producentami wiatrowymi (amerykańsko-polskie Invenergy/Enerco, Polenergia i In.ventus z Niemiec) wieloletnie umowy na kupno energii elektrycznej i zielonych certyfikatów. Inwestorzy twierdzą, że to tylko kolejna próba zerwania kontraktów i przedstawiają dowody, że zgodziły się na rozpoczęcie ich renegocjacji. Wcześniej, bez powiadamiania kontrahentów, Tauron postawił w stan likwidacji PE PKH, swoją spółkę zależną odpowiedzialną za realizację kontraktów, co również miało doprowadzić do ich wygaśnięcia

Kontrahenci PE PKH ze zmiennym szczęściem próbują dochodzić w polskich sądach swoich praw. Zasadniczo sądy stwierdzają, że zachodzi duże prawdopodobieństwo, iż działania PE PKH i jej likwidatorów naruszają prawo, jednak nie śpieszą się z ostatecznymi rozstrzygnięciami. Tę znaną powszechnie słabość polskiego sądownictwa skwapliwie wykorzystuje PE PKH. Jak twierdzą spółki wiatrowe, nawet gdy sądy wydają korzystne dla inwestorów postanowienia, takie jak 11 orzeczeń o zabezpieczeniu roszczeń w postaci nakazania PE PKH wykonywania zapisów umów do czasu, gdy sąd ostatecznie rozstrzygnie spór, PE PKH niekorzystnych dla siebie wyroków nie respektuje i nie kupuje od spółek ani energii z wiatraków, ani zielonych certyfikatów.

Zerwanie umów szczególnie mocno uderzyło w należące do In.ventus spółki będące właścicielami farm wiatrowych. Inwestycja warta 75 mln euro, w którą – jak zauważa FAZ – zainwestowano poprzez HSH Nordbank także pośrednio pieniądze niemieckich podatników, stoi na progu bankructwa.

Ostatnio w sprawę zaangażował się nawet Sigmar Gabriel, minister gospodarki i technologii Niemiec. Podpisany przez ministra list w sprawie konfliktu In.ventusa i PE PKH miał zostać przekazany w ubiegłym tygodniu przez niemieckiego ambasadora Rolfa Wilhelma Nikela polskiemu ministrowi skarbu państwa Andrzejowi Czerwińskiemu – podaje „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

To nie pierwszy taki list skierowany do polskiego Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) w tej sprawie. W marcu br. amerykańscy kongresmeni zaapelowali do ówczesnego ministra Włodzimierza Karpińskiego, by przyjrzał się działaniom spółki z Grupy Tauron. Najwyraźniej bez efektu. Podobnie jak wcześniejsze prośby inwestorów, nawet interwencje dyplomatyczne wysokiego szczebla wydają się być konsekwentnie ignorowane przez władze koncernu i nadzorujące je MSP.

 

W ten sposób działania jednej państwowej spółki niweczą wieloletnią pracę polskiego biznesu i administracji, w tym Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Ministerstwa Gospodarki, próbujących przekonać zagraniczne firmy, że Polska jest odpowiednim krajem do bezpiecznych inwestycji. “Konflikt o parki wiatrowe nie jest dobrą reklamą dla lokalizacji inwestycji w Polsce” – możemy przeczytać w FAZ.

Polski rząd powinien poważnie potraktować opinię najbardziej opiniotwórczego dziennika gospodarczego naszych zachodnich sąsiadów, którzy do tej pory zainwestowali u nas do tej pory blisko 30 mld euro (najwięcej ze wszystkich państw).

 


O komentarz poprosiliśmy Tomasza Podgajniaka, prezesa Enerco, jednej z grup kapitałowych będących w konflikcie z Tauronem:

– O tym, że sprawa może uzyskać wymiar międzynarodowego skandalu, informowaliśmy zarówno poprzedniego, jak i obecnego ministra Skarbu Państwa, ale także inne najwyższe organy władzy. Co najwyżej doczekaliśmy się chłodnej odmowy podjęcia jakichkolwiek działań, rzekomo ze względu na giełdowy charakter holdingu Tauron. Tymczasem nie chodziło nam nigdy o wpływanie przez rząd na biznesowe decyzje Tauron, a jedynie o skłonienie władz spółki do podjęcia rzeczowych i uczciwych rozmów na temat warunków kontynowania realizacji umów zawartych przez inwestorów w dobrej wierze. Nie oczekujemy nic więcej niż elementarnego poszanowania prawa i dobrych obyczajów biznesowych, spotyka nas lekceważenie i dezinformowanie opinii publicznej. Polskich przedsiębiorców dyktat ze strony monopolu energetycznego w zasadzie słabo dziwi – pamiętamy przejmowanie infrastruktury przyłączeniowej bez odszkodowania, wchodzenie bez pytania na cudze nieruchomości, arogancję przy negocjowaniu umów. Niewiele się w tym względzie zmieniło, a jeżeli się zmienia to na gorsze. Jednak nasi partnerzy z Niemiec, czy USA funkcjonują według innych standardów i w całkowicie innym otoczeniu prawnym. Ich rozgoryczenie tak niesprawiedliwym traktowaniem i brakiem elementarnej opieki ze strony państwa nie może więc dziwić. Ich walka o sprawiedliwe rozstrzygnięcie przenosi się więc na forum międzynarodowe, przez co wizerunek Polski mocno traci. Na zaufanie pracuje się latami, a stracić je można bardzo szybko. Tak jak traci się reputację polityczną – a warto przypomnieć, że decyzje w tej sprawie podejmują przecież prominetni politycy obozu władzy, którzy po latach sprawowania najwyższych urzędów postanowili „sprawdzić się w biznesie”.

 

reo.pl

fot. simon gray/freeimages.com

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here