Niemiecka dopłata do OZE znów ma wzrosnąć, ale rachunki – niekoniecznie


W 2017 r. zawarta w rachunkach niemieckich konsumentówopłata OZE znów ma wzrosnąć, ale rachunki za energię elektryczną –niekoniecznie. Spadające ceny na rynku mogą skompensować wzrost opłaty.

Wysokość opłaty (EEG Umlage) niemiecki regulator skrupulatnie wylicza na podstawie prognoz przyrostu OZE w systemie i podaje jej wysokość na następny rok zazwyczaj jesienią. Wzrost subsydiów  na OZE ma zahamować wchodząca w tym roku zmiana systemu wsparcia z taryf gwarantowanych na aukcyjny, jednak jej efekty nie będą widoczne od razu. Chociażby dlatego, że działające dziś instalacje OZE taryfy gwarantowane dostały na 20 lat. A w zeszłym roku źródła odnawialne pokryły 2,6 proc. zużycia energii elektrycznej, natomiast prognoza na ten rok mówi już o 34 proc. Zatem EEG Umlage na razie będzie rosnąć, prawdopodobnie aż do pierwszych lat następnej dekady.

W dodatku pierwsze szacunki wskazują, że w 2017 r. podwyżka może być ona znaczna. Obowiązująca stawka to 6,35 eurocentów za kWh, a szacunki mówią o przekroczeniu w przyszłym roku 7 centów. Według think tanku Agora Energiewende, dopłata w przyszłym roku wyniesie 7,1-7,3 eurocentów za kWh, co oznacza 12-15 proc. podwyżkę. EEG Umlage stanowi obecnie nieco ponad 22 proc. rachunków gospodarstw domowych i prognozowany wzrost opłaty dla przeciętnego gospodarstwa oznaczałby roczny rachunek wyższy o nieco ponad 50 euro.

Ale wcale tak się stać nie musi, bo możliwy jest dalszy spadek hurtowych cen prądu na rynku, równoważący wzrost opłaty OZE. Na rachunku udział kosztu samej energii plus marża sprzedawcy jest porównywalny z udziałem EEG Umlage. Jeżeli więc ten element, czyli w praktyce rynkowa cena energii spadnie, konsument różnicy nie odczuje. W pierwszej połowie 2016 r. średnie ceny rynkowe wynosiły ok. 25 euro za MWh, podczas gdy średnia za rok 2015 to 35 euro.

Pytanie, gdzie jest granica spadków pozostaje na razie otwarte. Wiadomo, że ceny zbija rosnący udział OZE, ale w taki sam sposób działa nadpodaż energii z konwencjonalnych elektrowni. Według niektórych najbardziej zagorzałych zwolenników OZE, nadmiar elektrowni konwencjonalnych powinno się po prostu wyłączyć, na przykład podbijając ceny emisji CO2. Co prawda ceny energii wtedy by wzrosły, ale można by obniżyć dopłatę do OZE i w efekcie nic by się nie zmieniło.

Zatem Niemcy niekoniecznie będą musieli zapłacić więcej. W odróżnieniu od polskich gospodarstw. Co prawda nowa opłata OZE na rachunku konsumenta jest raczej symboliczna (2,51 zł za MWh przy końcowej cenie rzędu 500 zł), to rząd zafundował już odczuwalną podwyżkę opłaty przejściowej, a przecież szykuje się jeszcze opłata „mocowa”.

Wojciech Krzyczkowski

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here