📻 Nie marnuj energii na upór. Nie ma już konia Wellingtona!

  • Wkrótce święty Graal energetyki, jakim jest pewność i ciągłość zasilania, stanie się bezwartościowy. 
  • Odbiorcy będą oczekiwać dostarczania konkretnych usług, powstaną nowe modele biznesowe.
  • Co ma do tego wszystkiego koń marszałka Wellingtona?


AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito

Koń marszałka Wellingtona

W czasach nam współczesnych ponoć miała miejsce następująca historia. Otóż armia brytyjska, w ramach poszukiwania oszczędności, zweryfikowała listę posterunków wartowniczych. Wśród posterunków, których celowość istnienia wydawała się wątpliwa, jeden wzbudził szczególne zainteresowanie. Był to stary drewniany kołek na środku łąki in the middle of nowhere, strzeżony 24 godziny na dobę przez uzbrojonych wartowników.

Zbadano w dokumentach, czego właściwie pilnują ci wartownicy. Okazało się, że posterunek został ustanowiony XVIII-wiecznym rozkazem, w celu pilnowania przywiązanego do tego kołka konia marszałka Wellingtona. Marszałek na swym koniu odjechał, wartowników zapomniano odwołać i tak przez ponad 200 lat pilnowali kołka…

Cóż ta anegdotyczna historyjka ma wspólnego z energetyką?

Ukształtowany w XX wieku system elektroenergetyczny polegał na produkcji prądu w elektrowniach i przesyłaniu go do odbiorcy. Wyłącznie od energetyki zależało, czy w gniazdku jest prąd, czy nie. Z drugiej strony mieliśmy rosnące uzależnienie odbiorców od pewności i ciągłości dostaw. W rezultacie

bezpieczeństwo energetyczne, rozumiane jako pewność i ciągłość dostaw energii elektrycznej do odbiorcy

(inaczej: swoboda korzystania przez odbiorcę z energii), stało się misją energetyki.

Jednak ten model odchodzi w przeszłość. Rosnący udział generacji ze źródeł fotowoltaicznych i wiatrowych, rozwój energetyki rozproszonej i prosumenckiej, domowe magazyny energii, inteligentne mikrosieci – wszystko to prowadzi do zmiany modelu systemu elektroenergetycznego. Zarówno w sferze technicznej, jak i biznesowej.

 

 

Dziś ciągle obowiązuje jeden model biznesowy – odbiorca kupuje energię oraz swobodę korzystania z niej. Inaczej mówiąc, płaci za zużyty prąd oraz za jego dostępność przez 24 godziny na dobę. Nie ma właściwie innego wyboru, ale też i nie ma potrzeby innego sposobu korzystania z energii.

Po co komu usługa polegająca na dostawie prądu przez trzy godziny na dobę?

Innymi słowy: dziś zadaniem energetyki jest zapewnienie odbiorcom energii oraz bezpieczeństwa energetycznego, rozumianego jako gwarancja ciągłości i pewności dostaw.
Tak wygląda sytuacja na dziś, ale na horyzoncie pojawiają się już inne modele biznesowe. Zmiana wynika z rozwoju źródeł OZE.

W korzystnych warunkach pogodowych źródła OZE będą wytwarzać więcej energii, niż wynosi zużycie. Wytwórcy, zamiast ograniczyć moc źródła, będą skłonni sprzedawać tę nadmiarową energię bardzo tanio. Czyli pojawi się model biznesowy, polegający na kupowaniu energii wtedy, kiedy jest ona akurat tania.

Modelem biznesowym:

kupuję bardzo tanią energię tylko wtedy, gdy źródła OZE produkują jej nadmiar i nie interesuje mnie ciągłość i pewność dostaw

mogą być zainteresowani na przykład przedsiębiorcy – producenci wodoru w procesie elektrolizy. Inna potencjalna grupa odbiorców to przedsiębiorstwa ciepłownicze, zużywające tani, nadmiarowy prąd na cele grzewcze.

Rozwój prosumeryzmu może wykreować kolejny model biznesowy:

kupuję tani nadmiarowy prąd, ale sam sobie zapewniam bezpieczeństwo energetyczne.

Przykładem może być blok – wspólnota mieszkaniowa. Blok wyposażony jest w instalację fotowoltaiczną, magazyn energii i gazowy agregat kogeneracyjny dający prąd i ciepło zimą. Instalacja fotowoltaiczna jest jednak zbyt mała, aby w okresie wiosenno-letnio-jesiennym zapewnić samowystarczalność, dlatego konieczne jest wówczas dokupowanie energii, najlepiej po jak najniższych kosztach.

 

Możliwa też będzie sytuacja odwrotna – model:

kupuję tylko bezpieczeństwo energetyczne, nie interesuje mnie zakup energii.

Przykładowo szpital – wyposażony w instalację fotowoltaiczną, magazyn energii, podłączony do pobliskiego wiatraka jest samowystarczalny energetycznie. Jednak ze względów bezpieczeństwa pozostaje podłączony do sieci, aby móc się zasilać w sytuacji awaryjnej.

Aby dostosować się do wyzwań przyszłości energetyka musi zacząć traktować bezpieczeństwo energetyczne nie jako nadrzędny cel sam w sobie, lecz jako jeden z wachlarza produktów oferowanych klientom.

Uparte trzymanie się paradygmatu o konieczności zapewnienia tradycyjnie rozumianego bezpieczeństwa energetycznego wszystkim odbiorcom za wszelką cenę spowoduje, że w nadchodzących dekadach energetyka, zamiast zaspokajać realne potrzeby odbiorców, w coraz większym stopniu będzie się zajmować pilnowaniem nieistniejącego konia marszałka Wellingtona.



REO POLECA

REO ENERGIA: Źródła odnawialne są jednym z elementów całościowej transformacji