Nie będziemy palić lasów na cele energetyczne


Wykorzystanie większej ilości biomasy pochodzenia rolniczego ma zastąpić spalanie drewna pełnowartościowego. Od nowego roku zacznie obowiązywać rozporządzenie resortu gospodarki. Zgodnie z nim przedsiębiorstwa energetyczne mają ograniczyć spalanie tego cennego surowca – za wyprodukowanie energii z wykorzystaniem drewna pełnowartościowego nie będzie przysługiwał zielony certyfikat. Nowe regulacje wzbudzają jednak kontrowersje: pojawiają się zarzuty o nierówne traktowanie przedsiębiorców czy sterowanie rynkiem.

Na rynku brakuje drewna, do czego przyczynia się walka o nie sektora energetycznego z meblarskim. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego średnia cena surowca drzewnego sprzedanego w trzech pierwszych kwartałach 2012r. wyniosła 186,42 zł/m3. Po ubiegłorocznym, ponad 20-procentowym wzroście ceny drewna ustabilizowały się na rekordowo wysokim poziomie.

Na problem zwracał uwagę m.in. Andrzej Czerwiński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Energetyki. – Spala się dużo drewna i przy okazji węgla użytkowego. To nie jest normalne, bo cierpi przez to nasz dobry przemysł meblarski – poseł zapowiadał zmianę regulacji dotyczących właśnie współspalania.

Nowe regulacje wejdą w życie od nowego roku. W październiku szef resortu gospodarki podpisał rozporządzenie ograniczające spalanie drewna pełnowartościowego w elektrowniach.

– Będzie można spalać odpadki, mniej wartościowe drewno, ale nie to najlepszej jakości, które może być wykorzystane w przemyśle – tłumaczy wiceminister gospodarki Mieczysław Kasprzak.

Rozporządzenie resortu gospodarki mówi jednoznacznie o konieczności zapewnienia udziału biomasy rolniczej. W przyszłych latach każda jednostka ma zwiększać ten udział, tak by intensyfikować produkcję rolną na cele energetyczne. Kosztem biomasy leśnej, co zdaniem ekspertów “jest słuszne, bo nie powinniśmy palić lasów na cele energetyczne”.

Są jednak zastrzeżenia do nowych regulacji. Wytyczne te nie dotyczą przedsiębiorców, którzy zdążą oddać do użytku swoje jednostki wytwórcze przed końcem 2012 roku. Zgodnie z rozporządzeniem ten okres został wydłużony do końca 2015 roku i one będą miały możliwość większego udziału biomasy leśnej niż rolniczej. I ten udział będzie taki, jak w roku 2015.

– Zmieni się struktura biomasy wykorzystywanej do produkcji energii elektrycznej. Zmniejszy się udział drewna pełnowartościowego, a stopniowo zwiększy się udział biomasy agro. Tempo zwiększania jej udziału w spalaniu nie może następować zbyt szybko i powyżej pewnego poziomu ze względów technologicznych. Sprawność instalacji może zostać ograniczona i mogą ulegać zniszczeniu – wyjaśnia dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej MG Janusz Pilitowski.

Jest jeszcze jeden niepokojący aspekt. W ten sposób następuje ręczne sterowanie systemem, który z założenia miał być wolnorynkowy. Zamiast jednak pozostawić tę kwestię grze rynkowej, resort postanowił wkroczyć do niej, by zapobiec nadpodaży świadectw pochodzenia (zielonych certyfikatów). Od miesięcy mamy do czynienia z ich nadpodażą na rynku. Certyfikatów jest więcej, niż muszą kupować zobligowane do tego podmioty. Cena jednego certyfikatu na Towarowej Giełdzie Energii oscyluje wokół 230 zł/MWh. Z kolei stawka opłaty zastępczej na rok 2012 wynosi 286,74 zł/MWh. Zatem kupowanie zielonej energii nie jest dziś opłacalne. A jeszcze w roku 2011 ceny zielonych certyfikatów utrzymywały się na stabilnym poziomie zbliżonym do opłat zastępczych, czasem nawet je przekraczających.

Dlatego ministerstwo zdecydowało, że za wyprodukowanie energii z wykorzystaniem drewna pełnowartościowego nie będzie przysługiwał zielony certyfikat oraz o podniesieniu celu dotyczącego udziału OZE w miksie energetycznym. I w 2013 roku wzrośnie on do 12 proc., a w kolejnych latach będzie rósł o 1 pp. aż do poziomu 20 proc. w roku 2021.

Ministerstwo Gospodarki nie ma danych mówiących o tym, ile faktycznie spalanego jest drewna pełnowartościowego przez elektrownie. Biomasę zużywają wszystkie elektrownie zawodowe w Polsce. Z analizy firmy doradczej PwC wynika, że w 2011 roku większość krajowych grup energetycznych zwiększyła wykorzystanie biomasy. Spadek produkcji nastąpił w grupie Tauron, był on spowodowany ograniczeniami w dostawach biomasy pochodzenia nieleśnego.

– Enea Wytwarzanie w roku 2012 nie zakupuje i nie będzie kupować w kolejnych latach drewna pełnowartościowego, a jedynie przetworzone pozostałości z przemysłu drzewnego (pellety i brykiety) – informuje Grzegorz Mierzejewski, specjalista ds. informacji Giełdowych spółki.

Dodaje, że spalanie biomasy agro nie jest dla spółki żadnym problemem, nie wpływa na pogorszeniu procesu technologicznego i nie obawia się zwiększenia celów udziału energii z OZE.

Z danych Agencji Rynku Energii wynika, że energia wytworzona z biomasy stanowiła 57 proc. produkcji odnawialnej energii elektrycznej w 2011 roku. Udział biomasy w strukturze tej produkcji wówczas wzrósł o 3 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Większość energii elektrycznej wyprodukowanej z biomasy została wytworzona w instalacjach współspalających biomasę z paliw kopalnych.

 

Katarzyna Hejna

Na rynku brakuje drewna, do czego przyczynia się walka o niego sektora energetycznego z meblarskim, fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here