📻 Natalia Wilk-Sobczak: Nowy program nauczania

Kpina z uczniów i ich twórczego potencjału!

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 



Nowy ramowy program nauczania jednoznacznie wskazuje stosunek MEN do przedmiotów artystycznych i wiedzy o społeczeństwie.

W klasach IV-VII na jedną godzinę muzyki i jedną godzinę plastyki przypada 5 godzin języka polskiego, 4 godziny matematyki i 3 godziny języka obcego. A w klasie VIII nie ma ani jednej godziny poświęconej muzyce lub plastyce. Kpina z edukacji. Kpina z uczniów i ich twórczego potencjału. Co się tyczy wiedzy o społeczeństwie w klasach IV, V, VI i VII, nie ma ani jednej godziny z tego przedmiotu. Dopiero w klasie VIII pojawiają się, bagatela! 2 godziny WOS-u tygodniowo.

MEN najwyraźniej nie dba o pełny rozwój młodych ludzi, o rozwój emocjonalny i moralny, który jest możliwy dzięki temu, że mają kontakt z tekstami kultury i sztuki oraz nie dba o ich wrażliwość obywatelską i polityczną. Jeśli w klasach IV-VII nie ma ani jednej godziny poświęconej edukacji obywatelskiej, to z powodzeniem utrwala się ignoranctwo obywatelskie i polityczne. To samo ze sztuką i kulturą. Jak możemy nauczyć się odbierać sztukę i rozmawiać o niej, jeśli nikt nas tego nie nauczył, nie wprowadził w świat idei, piękna, estetyki i rozmów o moralności? Przez niewykształcenie tych umiejętności stajemy się kulawym społeczeństwem, państwem upośledzonych obywateli, upośledzonych przez brak odwagi i zdolności do odbierania kultury i sztuki. Upośledzonych, bo niezdolnych do odkrycia w sobie potencjału robienia rzeczy wielkich, do tworzenia, a nie odtwarzania, do budowania, a nie niszczenia.

Mamy 2018 rok, a 20 lat temu w mojej ośmioletniej podstawówce było dokładnie tak samo. Jedna godzina muzyki i jedna godzina plastyki.

Jak nauczyciel ma zainteresować dziecko lub nastolatka sztuką podczas jednej godziny w tygodniu?

Podczas tej jednej lekcji nauczyciel starał się nauczyć nas różnych technik plastycznych: jak narysować modela (zwykle ołówkiem, rzadziej grafitem), jak namalować martwą naturę (zwykle akwarelami) czy pejzaż (zazwyczaj pastelami). Żeby jakaś rzeźba? A w życiu! To byłby szczyt finezji, na jaką naszej szkoły nie było i dalej nie stać. Czasem nauczyciel-plastyk próbował zapoznać klasę z jakimiś nurtami malarskimi i artystami z tzw. głównego nurtu. Pamiętam, że bardzo się starł. Ale jak ma to zrobić podczas jednej godziny w tygodniu? Jak zająć umysł dziecka lub nastolatka, zainteresować go sztuką podczas jednej godziny w tygodniu?

A na zajęciach z muzyki – gra na flecie, mało śpiewania. Gitara, perkusja, pianino? Zapomnij! Wracałam do domu, otwierałam jakieś wiersze i śpiewałam te teksty, wymyślając melodie. Gdy poszłam do liceum, postawiono mnie przed bolesnym dylematem: wybrać plastykę czy muzykę, które odbywały się w tym samym czasie… Uwielbiałam śpiewać, lecz wybrałam plastykę. Tam po raz pierwszy (w szkole średniej!) sięgnęłam po farby olejne i blejtram i namalowałam obraz na płótnie. Raz na rok w liceum jeździliśmy do teatru, pojechaliśmy może ze dwa razy do opery i na musical. Wystawy? Ze trzy może były… I tyle. Taki to był kontakt ze sztuką podczas mojej edukacji w szkole. Że tak powiem, na bogato! A, no jeszcze obrazy Renoira wisiały przez bite cztery lata liceum nad głową pani od polskiego. Więc impresjonizm trochę umiem. Wow.

to, co wydaje nam się, że zrobimy później, może zostać odwleczone do nigdy.

Kiedy i gdzie jak nie w szkole, mamy odebrać wychowanie estetyczne i moralne, nauczyć się dialogu ze sztuką? Ktoś powie: masz całe życie! Ktoś inny powie: zejdź na ziemię! Tymczasem nie mamy całego życia, gdyż to, co wydaje nam się, że zrobimy później, może zostać odwleczone do nigdy przez pospolite skupienie się na jakiejś fazie swojego życia, np. dzieci, rodzina, kariera, itp.

Pozwalając ministerstwu edukacji na takie działania zaprzepaszczamy kolejnym pokoleniom szansę na społeczny postęp.

Wiemy, że trzeba dbać o zdrowie, że trzeba się ruszać  nachalnie przypominają nam o tym reklamy leków i banery z ofertą siłowni. Ostatnio kładzie się też nacisk na zdrową dietę, Jest coraz większa świadomość tego, co jemy i co to robi z naszym ciałem i życiem w ogóle. Modne są też warsztaty z coachem, by polepszyć swoje umiejętności miękkie w pracy, co stanowi jakiś zalążek pracy nad własnymi emocjami, nad inteligencją emocjonalną. Edukacja obowiązuje nas wszystkich do 18. roku życia, w tym czasie jesteśmy niejako wprawiani w uczeniu się, zapamiętywaniu, przyswajaniu informacji, dokonywaniu jakichś procesów myślowych, analizy, syntezy, dedukcji itp. To wszystko świetnie. Ale co z wrażliwością artystyczną i społeczną? Takie wrażliwości też przecież warto rozwijać.

Pozwalając ministerstwu edukacji na takie działania zaprzepaszczamy kolejnym pokoleniom szansę na społeczny postęp. Nasze dzieci zasługują na to, by być tym pokoleniem, które wejdzie w świat idei bez kompleksów, z umiejętnością dialogu z tekstem kultury i sztuki, oraz z drugą osobą, z odwagą myślenia krytycznego i abstrakcyjnego, z wrażliwością na otaczający nas świat, z potrzebą tworzenia piękna, a nie niszczenia. Właściwie wszyscy zasługujemy na to, by twórczo i refleksyjnie podchodzić do życia. Jesteśmy przecież istotami tak twórczymi, a w 70% naszego czasu, jeśli nie więcej, wykonujemy rzeczy odtwórczo, odtwarzamy je, nie wiedząc nawet, że moglibyśmy wymyślić coś wspaniałego.


Autorka zaprasza na swoją stronę na FB: Natalie J.W.