📻 REO ŚWIAT: Narko-Egipt

Kara śmierci za narkotyki? Tak. Skuteczność? Nie.

Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Gosia Tchorzewska.



Jeszcze kilka lat temu było to nie do pomyślenia. Dziś w Hurghadzie to chleb powszedni. Choć za samo posiadanie narkotyków w Egipcie grozi nawet kara śmierci, dragi po prostu zawładnęły słynnym kurortem nad Morzem Czerwonym.

W zasadzie nie ma dnia, by do szpitala nie trafiła osoba zamroczona lub nadpobudliwa po zażyciu zbyt dużej ilości narkotyków, tygodnia, by kolejny diler nie został aresztowany, a miesiąca, by kogoś za handel nimi albo przemyt nie stracono. Tylko w ciągu ostatnich dwóch dni zatrzymano w Hurghadzie trzy osoby handlujące towarem. Wszyscy aresztowani to bezrobotni młodzi ludzie. Na nic Koran, czyli pismo święte muzułmanów, który zabrania sprzedawania czy przyjmowania substancji zmieniających świadomość. Narkotyki to dziś (obok alkoholu) największe zło Hurghady i każdego miasta w Egipcie żyjącego z turystyki.

 Z apteki na ulice

A zaczęło się, jak to zwykle bywa, bardzo niewinnie. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, gdy Hurghada stała się bardzo popularnym miejscem wypoczynku, a ulice, bary i przede wszystkim dyskoteki zapełniali młodzi i żądni wakacyjnych przygód Niemcy, Rosjanie, Anglicy, Holendrzy i Polacy – natychmiast pojawił się popyt na coś innego niż tylko lokalny alkohol, którego i tak pić się nie da. Turyści oczywiście nie przywozili narkotyków ze sobą, bojąc się kontroli na lotniskach. Zaczęli więc pytać miejscowych o możliwość ich zakupu.

Reżim prezydenta Hosniego Mubaraka każdy przypadek narkomanii karał niezwykle surowo, a służby specjalne miały dobrze rozpracowane środowiska podatne na tego typu używki.

Jeszcze kilkanaście lat temu w Egipcie zażywania narkotyków, a już tym bardziej ich sprzedawania bali się wszyscy. Reżim prezydenta Hosniego Mubaraka każdy przypadek narkomanii karał niezwykle surowo (choć bez rozgłosu), a służby specjalne miały dobrze rozpracowane środowiska podatne na tego typu używki. Jednak po rewolucji w 2011 roku i w wyniku zwykłej biedy w kraju wszystko się zmieniło. Ludzie (pomimo surowych kar) zostali niejako zmuszeni do szukania łatwego i szybkiego źródła zarobkowania. Tym bardziej w twardej walucie. Takie miasta jak Hurghada czy Sharm El-Sheikh idealnie pasowały do zwykłej dilerki narkotyków.

 

Było mnóstwo obcokrajowców, łatwy dostęp do dolarów lub euro, ciągła rotacja turystów i ich zabawowe nastawienie do wypoczynku.

Do kurortów zaczęli więc zjeżdżać miłośnicy szybkich i łatwych pieniędzy, bo skoro był ogromny popyt, musiała pojawić się i podaż.

Wiadomość o popycie na narkotyki szybko rozniosła się po całym Egipcie. Do kurortów zaczęli więc zjeżdżać miłośnicy szybkich i łatwych pieniędzy, bo skoro był ogromny popyt, musiała pojawić się i podaż. Na początku ostrożna, choć robiona z głową. Sprytni dilerzy na przykład w Hurghadzie, by nie narażać się na konflikt z prawem oraz niebezpieczny, skomplikowany i drogi przemyt narkotyków z Azji czy państw południowego wybrzeża Morza Śródziemnego, zaproponowali przybyszom z dolarami w kieszeni coś innego. Ponieważ nie mieli normalnych narkotyków, dali substytut, ale bardzo skuteczny.

Korzystając z faktu, iż w Egipcie w zasadzie wszystkie lekarstwa można było po prostu kupić w każdej aptece, rozpoczęli sprzedawanie tramadolu – leku przeciwbólowego na bazie opiatów. Kosztował dosłownie grosze i działał podobnie jak morfina – okazał się niestety strzałem w dziesiątkę. I dla kupujących, i dla sprzedających. Nikt nie myślał jednak o skutkach – o tym, że dłuższe stosowanie tramadolu uzależnia.

Do Egiptu bardziej pasowałaby nazwa lekomania niż narkomania, ale z leczeniem te „terapie” nie mają, poza korzystaniem z leków nic wspólnego

Dla Egipcjan liczył się tylko zysk, dla turystów zabawa: już, natychmiast, bo kończą się wakacje, a wokół piękne słońce, błękitna woda, bo wszystko tanie i super ekipa dopiero co poznanych zakręconych znajomych już czeka, by zaszaleć.

Tramadol momentalnie został najpopularniejszym narkotykiem w Hurghadzie.

Na początku dilerzy – w większości egipscy muzułmanie – tylko sprzedawali ten lek, trzymając się twardych zasad własnej wiary. Jednak bardzo szybko sami spróbowali zakazanego owocu. Wychodzili z założenia: skoro Europejczykom nie szkodzi, to wezmę i ja. Tak dla sprawdzenia, co to jest. I stało się. Tramadol (choć nominalnie to lek przeciwbólowy) momentalnie został najpopularniejszym narkotykiem w Hurghadzie.

Śmierdzące jajo, niestety, pękło

Fala narkomanii rozlała się na cały Egipt. Z badań tamtejszego Urzędu Statystycznego Campas wynika, iż do zażywania tramadolu przyznało się 40% młodych ludzi w kraju – czyli ponad 20 milionów osób (prawie pół Polski). Rząd Egiptu z początku nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia. O narkomanii publicznie mówiono niewiele i niechętnie (podobnie było w latach 70. w Polsce).

Sex, drugs, dance

Dopiero gdy doszło do wzrostu przestępczości, liczby kierowców prowadzących auta pod wpływem narkotyków i spowodowanych przez nich wypadów oraz fali zgonów w wyniku przedawkowania  – rząd zareagował. Trwało to – bagatela – blisko 15 lat. Sprzedaż tramadolu (bez wskazania lekarskiego) została zabroniona. Jednak było już za późno.

Narkomanami zostały ponad 3 miliony Egipcjan.

Do tego czasu Egipcjanie rozpoczynający od leku przeszli na klasyczne narkotyki. Zaczęło się ich szmuglowanie (głównie drogą morską z Azji) na szeroką skalę. Tylko w ubiegłym miesiącu w portach Safagi, Hurghady i Marsa Alam zatrzymano na przemycie osiem osób. Na początku tego roku w porcie w Safadze aresztowano właściciela statku, w ładowniach którego były cztery tony heroiny. Przy współudziale Europejczyków, korupcji, nieszczelności granic – Egipt stał się narkotykowym eldorado. Narkomanami zostały ponad 3 miliony Egipcjan. Z szacunkowych statystyk w samej Hurghadzie żyje co najmniej 5 tysięcy osób uzależnionych.

fot. www.hurghada24.pl
fot. www.hurghada24.pl

Jeszcze dziesięć lat temu kierowca taksówki w Hurghadzie nie odważyłby się zaproponować pasażerowi z zagranicy sprzedaży narkotyków. Dziś rzadko się zdarza, by przynajmniej nie zapytał: Może czegoś potrzeba? W wyniku własnego uzależnienia Egipcjanom puściły hamulce. Dziś asortyment w Hurghadzie jest przebogaty. Już nie tylko w obiegu są leki zmieniające świadomość, ale i marihuana, przez kokainę, opium, aż po heroinę. Co ciekawe, choć tramadol został zakazany, na rynku pojawiły się bardzo podobne lekarstwa, na które przerzucili się miejscowi narkomani.

Do przemytu silnych leków psychotropowych Egipcjanie wykorzystują swoje zagraniczne kochanki (habibi).

Rozpoczęła się także produkcja dopalaczy i zakładanie nielegalnych plantacji marihuany. Egipcjanie wpadli jeszcze na inny pomysł. Do przemytu silnych leków psychotropowych (przede wszystkim właśnie tramadolu) wykorzystują swoje zagraniczne kochanki (habibi), z którymi utrzymują stałe kontakty i spotykają się z nimi kilka razy do roku w miastach nad Morzem Czerwonym. W październiku 2017 roku słynna stała się sprawa Brytyjki Laury Plummer, która została zatrzymana na lotnisku w Hurghadzie z trzystoma tabletkami tego specyfiku. Dostała wyrok – trzy lata więzienia. Odbywa je w jednym z więzień nad Nilem o zaostrzonym rygorze.

Podczas procesu Plummer tłumaczyła, że wiozła lekarstwa narzeczonemu, który ma kłopoty z kręgosłupem. Jej linia obrony nie przekonała sądu. Rząd Wielkiej Brytanii nic nie wskórał. Kobieta wyjdzie na wolność pod koniec 2020 roku. Przerażająco wyglądają okolice dyskotek w Hurghadzie (Papas w Marinie czy Little Buddha w Memszy), gdzie na murkach i ławkach siedzą zamroczone narkotykami i piwem młodziutkie Egipcjanki czekające na absztyfikantów. Trzeba bowiem wiedzieć, że narkomania w Egipcie nie dotknęła tylko mężczyzn. Także kobiety, a w zasadzie dziewczyny mają problem z uzależnieniem. Pojawiła się również bardzo tania prostytucja z alfonsami i obskurnymi suterenami wynajmowanymi na godziny za kilka dolarów, ale to temat na zupełnie inną opowieść.

Władze Hurghady zareagowały

Gubernator prowincji Morza Czerwonego, której stolicą jest Hurghada – Ahmed Abdullah – na szczęście zdał sobie sprawę ze skali problemu. Zaczął działać. W szkołach prowadzone są z młodzieżą specjalne lekcje na temat szkodliwości zażywania narkotyków. Rodzice są szkoleni, w jaki sposób poznać, czy ich dziecko jest pod wpływem substancji psychoaktywnych.

fot. www.hurghada24.pl

Rok temu słynny w całym Egipcie stał się film nagrany telefonem przez załamaną matkę, która po prostu przywiązała łańcuchem do łóżka swojego syna, który za wszelką cenę chciał wyjść z domu po jakiekolwiek narkotyki. Film wywołał falę oburzenia, ale jednocześnie był impulsem do działania decydentów. Do publicznej wiadomości podano w końcu adresy placówek i klinik, gdzie osoby uzależnione mogą się zgłaszać po bezpłatną pomoc. Powstała specjalna infolinia dla narkomanów. W szpitalach w Hurghadzie lekarze są przygotowani na odtruwanie, doraźną pomoc i leczenie uzależnionych. Policja drogowa otrzymała nowoczesne i bardzo szybkie w działaniu narkotestery oraz alkomaty. Od początku roku złapano ponad 500 kierowców prowadzących samochody pod wpływem narkotyków i blisko tysiąc pod wpływem alkoholu. Narkomania i inne uzależnienia w Egipcie przestały być w końcu tematem tabu.

Machina ruszyła…

PS W następnym Liście z Hurghady będzie o samych miłych sprawach. Obiecuję i dotrzymam słowa.