📻 TWÓJ PLAN NA 2019? Może rzucić wszystko i wyjechać na Bali?

Jacek Kaczyński z rodziną zrobił to i relacjonuje dla REO

AUDIO REO. Posłuchaj artykułu na podcaście. Czyta Paweł Sito.


Siedzę w niewielkim, nieco wyludnionym już miasteczku Sanur na południu Bali. Jeszcze w hostelu, ale już za chwilę mam nadzieję w wynajętym domu, bo znalezienie takowego tutaj, to wcale nie taka prosta sprawa.

Bo nie jestem tutaj turystą, który zostawia kupę hajsu w knajpach i na zakupach. Jestem tu Bule (trochę coś jak białas), który po prostu siedzi, chodzi, coś notuje, robi zdjęcia i ma w końcu czas na to, żeby pomyśleć. Bo wyjechałem po to, żeby mieć w końcu czas myśleć, czytać i poznawać.

Wiem, pracować też muszę, ale dla siebie. Nie wiem, co mnie tu spotka, jak szybko pryśnie ten światowy mit o krainie słońca. Nie wiem.

A jednak wybieram życie na tej indonezyjskiej wyspie. Bo tak mi podpowiada serce. I chcę tutaj stworzyć dom. Bo od początku, kiedy tylko zaczęliśmy planować wyjazd z Polski, moje dzieci obudzone w nocy, na pytanie: – Gdzie jest twój dom? – odpowiedziałaby zawsze tak samo: – Tam dom twój, gdzie serce twoje.



 

Jest 5:50 we wtorek. Miasto Warszawa. Jakiś taki marzec. Ciemno za oknem i jakoś szaro. Nie śpię. Z nerwów nie śpię, bo nie mogę zasnąć. Jest koniec miesiąca, właśnie wyczołgałem się z kolejnej raty za piękny dom. Samochód wczoraj powiedział: nie. Ja też mu powiedziałem, że nie, że nie mam na naprawę.

Budzę dzieci, bo trzeba autobusem przebić się przez korki i dotrzeć na ósmą do szkoły. Ze szkoły, patrząc na szarość dookoła, posuwam do pracy. Wchodzę do budynku, o którym ludzie marzą. Marzą, żeby tu pracować. Zaczyna się permanentny ścisk w żołądku i czuję, że to już. To już ten moment.

Moment, żeby jakoś uczcić ćwierćwiecze mojego zawodowego życia.

W sumie udanego, bo i w dyrektory brali i świat poznałem w delegacjach co nieco i – było nie było – nawet na ulicy parę razy autograf rozdałem. Eh…

I w takich właśnie gównianych okolicznościach przyrody zabrzęczał mi jakoś w głowie tekst: A może jednak rzucić to wszystko i pojechać w Bieszczady?

Co dziwne nigdy nie lubiłem tego cytatu. Jakiś taki był dla mnie wyświechtany, a ci co go wypowiadali – jakoś zawsze wiedziałem – nigdy by w te Bieszczady nie pojechali, że już o rzuceniu wszystkiego nie wspomnę. 

Jacek Kaczyński – już na Bali.

Ludzie w pewnym momencie dochodzą do ściany i walą w nią głową. Walą dla zasady, ale też dla rozrywki. Walą, żeby iść do przodu i walą, żeby zapomnieć co za nimi.

Łapią się zabobonów, wiążą supełki na chustkach, plują przez prawe ramię – to wszystko na szczęście, żeby było lepiej. Żeby było lepiej, tworzą też na własne potrzeby swoiste mity. Jakieś cele, tarcze, punkty na niebie. Coś, co jest dobrem wcielonym, do którego podążają.

A że cel uświęca środki to metody dotarcia są bardzo różne. Od kariery korporacyjnej, poprzez sielskie życie w kredycie, aż po ekstremalne rozwiązania typu; rzucić wszystko i wyjechać w pizdu. Ja, w związku z tym, że te dwie pierwsze drogi już przeszedłem i jakoś mnie specjalnie nie zachęciły – chociaż przyznam okrutnie omamiły, zdecydowałem się na bramkę numer 3!!!

To nigdy nie jest łatwa decyzja. To jest decyzja, która może kosztować cię przyszłość, karierę. Decyzja życiowa i decyzja wspólna. Kiedy masz wspaniałą rodzinę i dzieci, to jest to także decyzja co do ich życia.

To decyzja, której nie podejmuje się samemu. Do jej podjęcia potrzebnych jest szereg narad wojennych w rodzinnym schronie. Na razie nikomu nic nie mówimy, tylko zaczynamy nad tym mozolnie pracować.

Bo przecież jeśli chcemy całkowicie odmienić swoje życie, to nie wystarczy, że staniemy przed lustrem naładowani po najnowszym Hygge czy Lagom i powiemy sobie: – Tak Jacek. Jesteś zajebisty. Jak nie ty, to kto. Jak nie teraz, to kiedy.

Oo, nie. Nic bardziej mylnego. Zmiana życia poza mitycznym obsraniem systemu i legendarnym pójściem w stronę słońca ku krainie bez żadnych problemów, to przede wszystkim mozolna praca. Zwłaszcza kiedy w Polsce masz dom, pracę i jako takie perspektywy.

Zmiana życia, poza zakupem biletów na samolot w jedną stronę, to także rozwiązanie umowy z gazownią i sprzedanie kilkunastu kilogramów klocków lego na olx’ie. Bo bagaż może mieć tylko 30 kilo na osobę. I tak właśnie zrobiliśmy. Spakowaliśmy nasze życie. Życie mojej najbliżej rodziny zamknęło się we wrześniu w 150 kilogramach na lotnisku Chopina. 

Najważniejsze dla mnie jest to, że nie uciekam z Polski z podkulonym ogonem. Ani przez chwilę nie poczułem podskórnego żalu do świata i wkurwu pod tytułem: Nie wyszło mi, nie wyszło nam, to szukamy dalej. Wręcz przeciwnie.

Na fali kolejnych propozycji zawodowych i wychodzenia na prostą po chudych latach, kiedy tkwiliśmy w kieszeni banku, stwierdziliśmy, że tak. To właśnie chcemy zrobić. Rzucić wszystko, sprzedać dom, załatwić dzieciom możliwość nauczania domowego i wyjechać na Bali.

Nie było spektakularnego pożegnania z Polską. Nie było wielkiej balangi. Przyjaciele podziwiali decyzję, gratulowali. Niektórzy nie dowierzali. Inni milczeli. Zazdrościli odwagi czy zastanawiali się, jak nam przekazać, ale czy aby na pewno to słuszna decyzja? Trudno powiedzieć.

O tym domu, o tym nowym domu i o tym wszystkim, co dzieje się na spodzie kuli ziemskiej będę pisał na bieżąco. Sam jestem ciekaw, co mnie tu czeka. Będę pisał jak jest, jaka by to prawda nie była. Powciskaj więc, Droga Osobo Czytająca, te wszystkie netowe guziki: polub REO, obserwowanie, wyświetlaj najpierw, follow, czy jak to tam się zwie na twojej społecznościówce i czytaj, oglądaj, słuchaj. A za jakiś czas być może sama zdecydujesz, czy warto odwrócić swój świat DO GÓRY NOGAMI.


 

               REO POLECA

📻 Wyprowadziłem się na wieś, założyłem agroturystykę i kaszarnię. 12 ważnych porad.

Jacek Kaczyński
Człowiek renesansu, chodząca beczka śmiechu, kiedy powie coś poważnie – szczególnie daje do myślenia. Zaczynał pracę w mediach, jako junior zapowiadający muzykę w niegdysiejszej TV, założonej w Polsce przez Boba Geldofa – Atomic TV. Później m.in. zajmował się produkcją TV w 4fun.tv i był szefem TV Polsat Play. Wyemigrował na Bali, skąd przesyła dla REO korespondencję do cyklu DO GÓRY NOGAMI