📻 MY Z XXI WIEKU: Siostrzane słowo braterstwa

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 



Pozwólcie na słowo

Mam to szczęście, że spotykam ostatnio wspaniałych i życzliwych ludzi. To silny kontrapunkt wobec tego, jak opisywana jest rzeczywistość. Moja otwartość otwiera mi zupełnie nowe horyzonty. Czuję, że to prawda otwiera nowe drogi i buduje szczere relacje. W taki sposób odkryłam przestrzeń spotkań z niezwykłymi kobietami i o tym siostrzeństwie serc dzisiaj opowiem. To słowo, którego ponoć nie ma w słowniku języka polskiego, wyraża ogromnie wiele i nie są to żadne światopoglądowe próby odróżnienia tego, co kobiece, od tego, co męskie i braterskie. To raczej naturalne więzi tworzone na podstawie kobiecego losu. Do siostrzeństwa się jednak dorasta poprzez trudne doświadczenia, straty, żałoby, ból, samotność, bezsilność, ale w otwarciu i zrozumieniu wagi doświadczeń.

Boska moc kobiety

W siostrzeństwie zawarte jest to, co z reguły bywa niewypowiedziane, to nieme towarzyszenie w podróży, zrozumienie, czujna i wrażliwa obecność, wsparcie, utożsamienie i jedność drogi kobiet. Dojrzała kobiecość manifestuje się przede wszystkim zaangażowaniem serca i bezwarunkową opiekuńczością. To wewnętrzna moc nakazująca pochylenie się z czułością nad drugim człowiekiem, nie tylko dzieckiem czy pokrzywdzonym, ale każdym, kto potrzebuje drugiego człowieka. Ta gotowość bierze się, jestem przekonana, z pewnej boskiej łaski mocy, z jedności ze światem dobra i harmonii i współdziałania z nim.

Racjonaliści powiedzą, że to bełkot idealizmu, ale doświadczenia uwalniają od ocen i coraz mniej dotyczą ludzi, którzy weszli na drogę pracy nad sobą i swojej duchowości. Może to Bóg porusza sercem kobiety, że jest zdolna do tak wielkich czynów wbrew egoizmowi i zranieniom? Tak było od pokoleń. Studiuję teraz biografie XIX-wiecznych idealistek, które pochodząc ze środowisk warszawskich kulturalników, często z rodowodem ziemiańskim, rzuciły się w wir pracy u podstaw. W większości ich życia zostały złożone na stosie historii, nikt nie cytuje ich wielkich osiągnięć, ale to one jako pierwsze zauważały i otaczały opieką tych najbiedniejszych i najbardziej nieświadomych. To one jeździły na wieś, puszczając projekcje historii Polski na ścianach obskurnych chat, aby obudzić tożsamość chłopstwa. To one dawały godność swoją miłością do świata. W tych mikrohistoriach ukryty jest duch tamtych czasów i z tego ducha i my dzisiaj czerpiemy.

To z tej miłości 20-letnia Jadwiga Szczawińska-Dawidowa z wielkiej rodziny herbu Prawdzic, żyjąca z pracy intelektualnej, więc w ciągłym niedostatku, postanowiła otworzyć kobietom drogę wyższej edukacji. Choć w zaborach studia kobiet były zabronione, ponad 5000 tysięcy pań, a niektóre źródła mówią nawet o kilkunastu, w warszawskich salonach uczyło się potajemnie od profesorów Uniwersytetu Warszawskiego czy Politechniki.

Jak 20-letnia dziewczyna była zdolna do tak wielkiego przedsięwzięcia? Wyobraźmy sobie ogromną moc wewnętrzną, jaka stała za tym niebezpiecznym projektem. Pamiętajmy o masowych zbrodniach caratu i Pawilonie X cytadeli warszawskiej. Jadwiga Szczawińska-Dawidowa wiedziała, że prawdziwa edukacja otwiera świadomość człowieka i nigdy się nie kończy, że kobiety powinny móc korzystać z jej dobrodziejstwa tak jak mężczyźni, że daje ona przestrzeń wolności.

Siła słabszej płci

Nie wiem, czy kobiety noszą w sobie ten wzorzec od samego początku, czy tak stworzyły nas nasze matki i babki, ale w granicznych sytuacjach i poczuciu, że jesteśmy na dnie, zawsze pojawi się w pobliżu kobiecy anioł. Ten etos siłaczek jest jakby na biegunie męskiej siły, to moc serca, która kończy wojny w wielkim wybaczeniu, która opatrzy rany i zasadzi kwiatka w skrzynce na balkonie domu na szarym smutnym osiedlu. Patrząc na ten kolorowy kwiatek, zaczynamy w końcu widzieć kolory, czuć zapach świata, odradzać się w docenieniu każdej chwili życia.

Relacje między kobietami nie są łatwe, dużo w nich emocji i oczekiwań, ale gdy kobiecość dojrzewa, nagle widzimy, jak jesteśmy sobie potrzebne, jak wzajemne zrozumienie nas leczy, jak wypełnia nas nowa miłość do świata. Takie jest siostrzeństwo, to prawdziwa siła kobiet. I wam wszystkim, siostry znane i nieznane, życzę, aby wasza dojrzała miłość do świata spotkała prawdziwą męską przyjaźń. Braterstwo też jest nam wszystkim bardzo potrzebne.



REO POLECA

📻 REO KINO. Marta Dzido: Nie mieściło mi się w głowie, że ktoś uważa, że czegoś tam nie mogę

Agnieszka Borowska
Dziennikarska wolna dusza. Idealistka, która dobrze na tym wychodzi. Zniechęcona marniejącą kondycją zawodu zajęła się komunikacją społeczną. Jednak... czego nie robi się dla REO.