Musimy dobrze zaplanować energetykę dnia jutrzejszego


Analizując publiczne wystąpienia przedstawicieli polskiego rządu w ciągu ostatnich tygodni w zakresie tematyki OZE, można odnieść nieodparte wrażenie, że nasi decydenci nie chcą dopuścić do siebie myśli o konieczności podjęcia niezbędnych działań. Ostatni wywód premiera RP na temat energii atomowej i gazu z łupków pokazał, jak wciąż daleko jest Ministerstwo Gospodarki od właściwego zaplanowania i zrealizowani celów energetycznych.

Ministerstwa gospodarki i Skarbu Państwa mniej bądź bardziej świadomie zamykają dyskusję nad tymi dwoma tak bardzo dla nas odległymi sposobami pozyskania energii. Spór między energią atomową a gazem łupkowym jest całkowicie nieuzasadniony na tym etapie rozwoju energetycznego Polski. Przecież zarówno politycy, jak i przedsiębiorcy zgadzają się, że oba te źródła energii to bardzo daleka przyszłość. Nie możemy sobie pozwolić na ciągłe debatowanie nad odległymi realizacjami z zakresu gospodarki energetycznej. Musimy skupić się nad energetyką dnia dzisiejszego i zaplanować energetykę dnia jutrzejszego. To jest jedyny rozsądny kierunek działania.

Dlaczego Polski rząd wciąż szuka nieosiągalnych w dzisiejszych realiach sposobów pozyskania energii? Energetyka światowa pokazuje, że rozwiązania atomowe są drastycznie drogie i wymagają koniecznie maksymalnie bezpiecznej technologii. Na takie rozwiązania stać kraje należące do czołówki gospodarczej, z bezpieczną rezerwą finansową. Do takich krajów należą między innymi Francja czy Niemcy. Jednak nie wolno pominąć krajów, które z pewnością stać na energię pochodzącą z atomu, a jednak nie korzystają z tego źródła, gdyż stawiają na zdecydowanie bardziej bezpieczną opcję w postaci szerokiego wachlarza OZE, np. kraje skandynawskie.

Analizując dokładniej energetykę atomową, należy spojrzeć na jej proces eksploatacyjny. Skoro polskie plany wytwarzania tego rodzaju energii opierają się na jednej lub dwóch elektrowniach atomowych, łatwo przewidzieć ich sposób działania. Wytworzona w reaktorach atomowych energia elektryczna przesyłana będzie do odbiorcy końcowego na bardzo duże odległości, tak jak w chwili obecnej przy pracy konwencjonalnych elektrowni węglowych. Według informacji z PGE Dystrybucja S.A. o. Białystok przesył energii elektrycznej dla woj. podlaskiego jest w chwili obecnej skrajnie nieekonomiczny. Na przesyle oddział białostocki notuje straty w wysokości aż 17 proc.! Jest to efekt braku energii z rozproszonych, lokalnych źródeł. Czy warto kontynuować ten nieopłacalny sposób zaspokojenia potrzeb odbiorcy woj. podlaskiego? Dla przypomnienia: województwo podlaskie jest jednym z najlepszych w Polsce pod względem warunków dla rozwoju rolnictwa. Wielohektarowe obszary gospodarstw oraz zautomatyzowane techniki upraw zielonych roślin pozwalają na bezpieczną lokalizację kilkudziesięciu biogazowni rolniczych, o łącznej mocy ok. 20-60 MW. Biogazownie te rozproszone na terenie województwa podlaskiego byłyby w stanie zaspokoić ogromną część potrzeb odbiorców terenowych. Z kolei małogabarytowy przemysł zlokalizowany na terenach miejskich woj. podlaskiego może być zasilany nadal z konwencjonalnych źródeł węglowych lub z ekologicznych biogazowni wysypiskowych. Odpady miejskie mogą stać się również nowoczesnym paliwem. Wykorzystujmy lokalne surowce do produkcji energii. Tylko wtedy naszą gospodarkę energetyczną będziemy mogli nazwać efektywną.

Rozpatrując z kolei energię pochodzącą z łupków, mamy do czynienia raczej z pomysłem na pozyskanie nowego rodzaju energii niż ze sprawdzoną technologią wydobycia. Sposoby pozyskania tego rodzaju energii są wciąż bardzo kontrowersyjne. Pamiętając o słusznej koncepcji – zrównoważonym rozwoju, nie możemy próbować wdrażać rozwiązań mogących zachwiać i tak słabą gospodarkę środowiskową. Ministerstwo Skarbu Państwa wciąż poszukuje rozwiązań dla zastosowania efektywnego sposobu wydobycia gazu z łupków na terenie Polski. Jednak na dzień dzisiejszy znamy jedynie orientacyjne lokalizacje złóż, natomiast efektywne wydobycie nastąpi najwcześniej za ok. 10-15 lat. Oczywiście nie wolno zapominać o tym rodzaju energii, skoordynowana i mądra koncepcja działania w zakresie niezależności energetycznej musi skupiać się na wszystkich możliwych źródłach. Im więcej dostępnych źródeł energii tym bliżej do osiągnięcia niezależności energetycznej. Zaangażujmy w ten proces także rozproszone źródła OZE o małych mocach, które mogą zostać zrealizowane za pieniądze prywatnych inwestorów.

Konieczny jest więc już nie apel skierowany do rządu polskiego, ale głośne wołanie o pomoc! Wprowadźmy jak najszybciej ustawę o OZE z gwarantowanymi cenami dla wytwórców zielonej energii! Zapomnijmy o czarnym, a nie zielonym współspalaniu! Nie przywoźmy zielonych odpadów z innych części świata, ale znajdźmy sposób na efektywne wykorzystanie naszej zielonej masy rolniczej i leśnej. Stwórzmy sobie zdrowe warunki działania dla rozwoju OZE. Nie dajmy się zamknąć w sztywną koncepcję atomowo-łupkową! Nie ograniczajmy się do analizy źródeł, z których będziemy mogli czerpać energię dopiero za kilka dekad. Otwórzmy się w końcu na OZE!

Dzisiejszy rozwój technologiczny pozwala na korzystanie ze sprawdzonych rozwiązań dla pozyskania zielonej energii pochodzących ze źródeł, które przy wstępnej analizie mogą okazać się mało efektywne.

Polskie biogazownie rolnicze mogą stanowić znakomite połączenie i symbiozę pomiędzy bogatą gospodarką rolną a całkowicie zaniedbanym sektorem energetycznym. Wykorzystajmy doświadczenie gospodarstw rolnych i pozwólmy im pomóc gospodarce energetycznej. Skoordynujmy działania na szczeblu prawnym oraz eksploatacyjnym. Wprowadźmy „zdrową ustawę” o OZE oraz zmodernizujmy sieci energetyczne dostosowane do efektywnego wykorzystania rozproszonych źródeł energii.

 

Paweł Danilczuk
Polska Grupa Biogazowa

fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here