📻 MOSTING: Zerwanie bez wyjaśnienia, czyli emocjonalne zabójstwo

Psycholog Katarzyna Kucewicz o partnerach bez serca

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 



MOSTING, czyli okrutny sposób kończenia związków. Polega na porzucaniu partnera bez konkretnego wyjaśnienia z jednoczesnym nagłym zerwaniem kontaktu.

Moster nie odpowiadania na SMS-y, telefony, listy. Znika tak, jakby nigdy nie istniał w życiu porzuconej osoby. Myślę, że nie trzeba podkreślać, iż ludzie w ten sposób porzuceni wygrzebują się z takich historii latami. Zjawisko, choć ma nową nazwę i badane jest od niedawna, doczekało się już wielu niecenzuralnych określeń w różnych językach. Psychologowie także nie pozostawiają suchej nitki na mosterach. Najczęściej pojawiające się diagnozy to brak empatii, nieodpowiedzialność i niedojrzałość emocjonalna.

Wydawać by się mogło, że jeżeli dorosły człowiek decyduje się na związek, z założenia powinien być dojrzały i powinien wiedzieć, czego chce. Rzeczywistość bywa brutalna. Aplikacje randkowe i internet przyzwyczaiły nas do blokowania. To z roku na rok w bezlitosny sposób przenosi się na rzeczywistość niewirtualną. Po co się konfrontować i brać odpowiedzialność za swoje decyzje i zachowania, skoro można wykasować kogoś z życia?

Blokada boli

Wijesz się z bólu i tęsknoty, nie wiedząc, co tak naprawdę się stało? Dlaczego wasz związek zakończył się w tak nagły i okrutny sposób? Obwiniasz siebie, a w głowie pojawia się milion pytań. Co z tobą nie tak? Odpowiem: nic, wszystko w porządku.

O ile samo rozstanie zawsze jest dziełem dwojga ludzi, tak jak budowanie związku jest sumą działań dwóch osób, o tyle tak bezmyślna forma zakończenia relacji to już domena ludzi pozbawionych wyobraźni i litości.

mosting moster
Katarzyna Kucewicz, psycholog

O wypowiedź w tej sprawie poprosiłem psycholożkę, psychoterapeutkę, właścicielkę Ośrodka Psychoterapii i Coachingu Inner Garden Katarzynę Kucewicz. 

 

 

Damian Maliszewski:Dlaczego ludzie wybierają tak ekstremalnie bolesną formę rozstania, krzywdząc swojego partnera? Kim według Pani są mosterzy i dlaczego uciekają od odpowiedzialności, zrywając kontakt?

Katarzyna Kucewicz: Z moich obserwacji wynika, że mosterami są osoby niedojrzałe do głębszych relacji. Takie, które innych ludzi traktują dość przedmiotowo i instrumentalnie. Przyczyn może być wiele: od trudnego dzieciństwa i deficytów w okazywaniu miłości, po skrajnie narcystyczne wykorzystywanie kogoś do podbudowywania poczucia własnej wartości. Moim zdaniem

narcyzm to osobowość naszych czasów.

Takich osób jest coraz więcej. Potrzebują atencji, uznania, chcą przeglądać się w czyichś zakochanych oczach, równocześnie będąc pustymi w środku – bez specjalnych uczuć, z całą miłością ulokowaną do siebie. Dojrzała osoba potrafi wziąć odpowiedzialność za to, co mówi i co robi drugiemu człowiekowi. Liczy się z nim i szanuje go. Ale moster, jak mówiłam, dojrzały nie jest, jest raczej na poziomie emocjonalnym dziecka, nastolatka. Czyli zamiast konfrontować się – znika, gdy już zaspokoi swoje pragnienia.

Czy osoby, które w taki sposób postępują, wymagają terapii? Jeżeli tak, to jakiej?
Myślę, że tak, bo to oznacza, że nie potrafią prawidłowo zbudować relacji z drugim człowiekiem. Powodzenie psychoterapii zależy jednak od tego, czy osoba ma realną potrzebę zmiany. W przypadku osobowości narcystycznej, która karmi się zachwytami, terapia raczej nie przyniesie spektakularnych efektów, chyba że byłaby naprawdę długoterminowym, nawet kilkuletnim procesem.

Dlaczego ludzie, którzy stosują mosting, najczęściej nie mają wyrzutów sumienia i od razu po porzuceniu prowadzą normalne życie towarzyskie i zawodowe, zapominając o istnieniu partnera, którego porzucili, podczas gdy ich ofiara miesiącami albo latami wygrzebuje się z załamań nerwowych i depresji?
Podejrzewam, że to nie jest tak, że moster nie ma wyrzutów sumienia, tylko je umiejętnie zagłusza, np. rzucając się w wir imprezowego życia. Według porządków miłości para nawet po rozstaniu stanowi pewien unikalny system charakteryzujący się ważną zasadą: jeśli jedna osoba tłumi swoje uczucia, to druga niejako podświadomie przejmuje je na siebie. Dlatego często jedna strona bawi się w najlepsze, a druga, porzucona, cierpi i zwija się z emocjonalnego bólu.

Wydaje się, że w przypadku mostingu największą rolę odgrywa brak empatii. Co to oznacza, jeżeli ktoś jej nie ma bądź ma ją w jakiś sposób upośledzoną?
Nie byłabym tak zasadnicza, że chodzi o brak empatii. Moim zdaniem tak bywa, ale bywa też, że osoba jest zbyt zamknięta w sobie, by powiedzieć, że coś jej doskwiera, i będzie robić dobrą minę do złej gry, aż w końcu pęknie i zniknie. Zniknie, bo nie będzie umiała spojrzeć partnerowi w twarz i powiedzieć, że to koniec.

Jeśli chodzi o sam brak empatii, to rzeczywiście istnieje pewien niewielki procent populacji jej pozbawiony lub z defektem w tym obszarze. Oznacza to, że osoba nie potrafi wczuć się w emocje innej osoby, inni mało ją obchodzą, wykorzystuje ludzi do własnych celów. Brak empatii to domena psychopatów, ale też i narcyzów, o których mówiłam wcześniej.

Jak można pomóc osobie, która stała się ofiarą mostera?
Nie ma, niestety, lekarstwa na złamane serce lepszego niż danie sobie trochę czasu. Najlepiej po prostu poczekać i nie myśleć o mosterze źle, bo złość nas do niego przywiązuje, jak miłość.

Każdy związek, nawet nieudany, to dla nas wyjątkowa lekcja.

Bardzo bolesne przeżycie odrzucenia czyni człowieka przeważnie znacznie mocniejszym, świadomym siebie i swoich potrzeb. Najlepiej wyciągnąć wszystkie potrzebne wnioski i we własnym tempie ruszyć w dalszą wędrówkę. Z wdzięcznością! Bo moster swoim zniknięciem robi przecież miejsce nowej – a może tym razem naprawdę wielkiej – miłości.                                       Specjalnie dla REO swoimi przemyśleniami i doświadczeniami dzieliła się Katarzyna Kucewicz.

 

Dodam jeszcze, że dopóki zjawisko to przynajmniej moralnie nie będzie traktowane jako przemoc psychiczna, będzie się rozwijało. Najbliższe otoczenie osób stosujących mosting (przyjaciele, rodzina) musi uzmysłowić mosterowi, że jeśli nie zdecyduje się na terapię, będzie nadal niszczył ludzi. Terapia pozwoliłaby już nikogo nie krzywdzić, a na pewno nie w tak paskudny sposób.

Rozmowa powinna być podstawowym przykazaniem każdego związku.

Być może sumienie mostera za jakiś czas da mu o sobie znać. Da na pewno znać wszechświat. Ten nie znosi braku równowagi i myślę, że wszystko prędzej czy później do każdego wraca. Jakie plony zasiejesz, takie zbierzesz w przyszłości.



REO POLECA

📻 REO ZWIĄZKI. Renata Dancewicz: Oboje są piękni. Dobrze im razem. Gdy są sami…

Damian Maliszewski
Wokalista, kompozytor, komentator portalu natemat.pl. Aktywny działacz ekologiczny. Większość życia spędził w Rybniku, obecnie czas dzieli na Śląsk i Warszawę.