REO EKO: Z wizytą w samowystarczalnej społeczności

Monika Kilian: Jak się żyje w ekowiosce?

Od wielu lat istnieje na świecie interesujący ekologiczny ruch skupiający się wokół tworzenia samowystarczalnych osad do życia na wsi – GEN, czyli Global Ecovillage Network. Na początku nowego stulecia miałam okazję zarówno uczestniczyć w spotkaniach, jak i gościć grupę przyjezdnych, bo odbywający się cyklicznie co roku zjazd przypadł na Polskę i Wolimierz w Izerach.

Rytuał rozmowy w kręgu

Odbyło się wówczas kilka inspirujących warsztatów oraz rozmów w kręgu dotyczących różnych aspektów życia w takiej mikrospołeczności. Przyjechali ludzie z Europy, Afryki i Azji ze swoimi doświadczeniami, opowieściami i nowymi pomysłami. Zafascynowały nas, jako osiedleńców z różnych miast, przede wszystkim idee rozwiązywania konfliktów właśnie poprzez rozmowę w kręgu, w którym uczestnicy oddają sobie głos, równocześnie przekazując symboliczny przedmiot – patyk lub pióro ptaka.

Rytuał ten przywędrował z obrzędowości plemion indiańskich. Jedna osoba mówi, reszta słucha, ale każdy ma prawo i czas na swój głos w omawianej sprawie. Wspólnie odbywa się dialog, a droga  prowadzi do znalezienia konsensusu. Dziś metoda popularna i stosowana zarówno w psychoterapii, jak i dużych korporacjach. Ciekawe były też rozmowy o walucie lokalnej, czyli również obecnie popularnym barterze – istnieją społeczności, które doskonale się w tym obszarze sprawdzają. Niektóre rozwiązania zawędrowały i rozpowszechniły się w zwykłym społeczeństwie, np. BlaBlaCar. Co prawda opłata regulowana jest w normalnej walucie, ale główną ideą jest oszczędność – dla większości własnego portfela, a dla dużej grupy osób też emisji spalin do środowiska.

Pomniki stawiać drzewom?

Jeśli chodzi o świadomość ekologiczną, to jesteśmy daleko w tyle za naszymi zachodnimi sąsiadami, choć np. światłowody zawędrowały już pod strzechy. W tamtych latach byliśmy jednak postrzegani przez większą część wiejskiej wspólnoty za odszczepieńców i dziwaków, którzy chcą drzewom stawiać pomniki albo walczą o kawałek lasu, siedliska rzadkich gatunków flory i fauny oraz utrudniają tzw. nowoczesność w polu i zagrodzie… Przydomowe oczyszczalnie, wiatraki i panele słoneczne nikomu oprócz nas nie chodziły po głowie.

ekowioski
CAT, fot. Samuel Mann, flickr.com
Centrum Aktywnych Technologii w Walii

Odbyliśmy w ciągu kilku lat kilka interesujących i poszerzających horyzonty podróży po ekowioskach w Europie. Jedną z najstarszych i najbardziej znanych jest CAT, czyli Centrum Alternatywnych Technologii w Walii. Bardzo pięknie położone i dobrze prosperujące miejsce założone w latach 70. w celu propagowania zrównoważonego rozwoju i życia. Można zobaczyć tam różne rozwiązania z zakresu energii odnawialnych, odbyć kursy z biobudownictwa i rolnictwa ekologicznego.

Mieszkaliśmy wówczas w budynkach budowanych z kostek słomianych krytych gliną, tzw. strawbales. Technika ta zawędrowała już do Polski i całkiem dobrze się rozwija. Mieliśmy potem okazję uczestniczyć w kilku budowach tego typu w Niemczech oraz jednej pionierskiej w naszym kraju. CAT rozwinęło się tak dobrze, że ma dziś własną księgarnię, w której można kupić publikacje z szeroko pojętej branży ekologicznej, oraz restaurację serwującą potrawy bio. Jest też bazą szkoleniową dla różnych grup społecznych. Największe wrażenie zrobiły wówczas na mnie dachówki przypominające do złudzenia łupek, a wyprodukowane ze zużytych opon samochodowych i wiele innych przykładów dobrego recyklingu.

ekowioski
Tamera, fot. Simon du Vinage, wikimedia commons
Ekowioska w Portugalii

Innym ciekawym miejscem jest Tamera Healing Biotope w Portugalii, założona przez Niemców i skupiająca około 150 osób żyjących i gospodarujących na 140 hektarach ziemi. Przez kilkanaście lat nasadzono tam mnóstwo drzew, założono imponujący ogród uprawiany biodynamicznie i hodowlę koni ujeżdżanych bez siodła i wędzidła, czyli bez przemocy. Postawiono też kilka wiatraków i instalacji związanych z energią odnawialną.

Co ciekawe, dzieci mieszkają tam w osobnych domach i tworzą swoją małą społeczność, nad którą czuwa osoba dorosła. Kontakt z rodzicami biologicznymi jest oczywiście zachowany, ale nie mieszkają razem jak klasyczne rodziny. Cyklicznie latem w sierpniu odbywa się w Tamerze dwutygodniowy festiwal, na który zjeżdżają ludzie z alternatywnych społeczności z różnych zakątków świata, więc można nawiązać mnóstwo interesujących kontaktów.

My odwiedziliśmy to miejsce w 2003 roku i zrobiło na nas bardzo pozytywne wrażenie. Jedną z piękniejszych inicjatyw w ramach ówczesnego festiwalu była wioska pokoju, którą stworzyli Izraelczycy i Palestyńczycy. Mieli oni wizję zbudowania miejsca do wspólnego życia na granicy obu zwaśnionych państw jako symbol pojednania. Ale nie wiem, jak potoczyły się ich losy.

Nie tylko w Europie

Najwięcej wiosek ekologicznych jest w Ameryce Środkowej i Południowej, ale tam nie było mi dane jeszcze dotrzeć. Można jednak zarejestrować się na stronie GEN-u i poznać sporo ciekawych informacji oraz pooglądać zdjęć różnych ekologicznych rozwiązań – jednym z ciekawszych i obecnie na topie jest budowanie z materiałów uznanych za odpady. W Stanach Zjednoczonych i Meksyku istnieją całe osady stworzone w ten sposób, łącznie z oranżeriami i ogrodami uprawnymi pod szkłem, czyli dającymi plony przez większą część roku.

Piszę o tym, aby zainspirować odwiedzających REO do podróżowania w miejsca, w których szerzona i kultywowana jest świadomość ekologiczna i społeczna, a którą należy pogłębiać i rozwijać na własnym gruncie – zarówno na wsi, jak i w mieście. Nadeszły czasy, kiedy to bierne czekanie czy życie z dnia na dzień już nas nie ocali…