Modny i wygodny. GAZ NAS KUSI

Zanim się obejrzymy, stanie się niezbędny

Gaz ziemny staje się coraz popularniejszym paliwem, tak w Polsce, jak i na świecie. Ma wiele zalet – jego złoża występują w wielu krajach, spala się łatwo i prawie bez zanieczyszczeń, można nim ogrzewać domy, napędzać pojazdy, coraz częściej produkuje się z niego prąd.
Stosowanie gazu nie jest jednak rozwiązaniem problemu klimatycznego – może być nawet pułapką. Owszem, elektrownie gazowe emitują mniej dwutlenku węgla na jedną kilowatogodzinę wyprodukowanej energii niż węglowe. Ale wciąż jest to znaczna emisja. 

Rośnie zużycie gazu…

Gaz ziemny, czyli metan jest wykorzystywany na dużą skalę stosunkowo krótko. Dopiero po II wojnie światowej jego udział w światowym miksie energetycznym stał się istotny. W 1970 roku gaz odpowiadał za jedną piątą zużycia energii pierwotnej, a w 2016 roku za jedną czwartą.

Również w Polsce zużycie gazu rośnie – w 2017 roku spaliliśmy aż 17,7 miliardów metrów sześciennych tego paliwa. Za wzrost odpowiadają nie tylko gospodarstwa domowe – jedna piąta całkowitego zużycia, które coraz częściej ogrzewają się nim, ale też przemysł i energetyka, które muszą wypełniać coraz ostrzejsze normy emisji dwutlenku węgla.

… bo jest wygodny

Gaz ziemny jest stosunkowo wygodny dla użytkownika – dopływa pod własnym ciśnieniem, nie trzeba go magazynować, a urządzenia na to paliwo mogą się same włączać i wyłączać. Gaz spala się na tyle czysto, że nie ma potrzeby stosowania urządzeń do oczyszczania spalin. Urządzenia na gaz (np. kotły, silniki czy piece przemysłowe) są tanie i rzadko wymagają serwisu. Błękitne paliwo łatwo zastępuje węgiel w większości zastosowań, a pod względem kosztów zdecydowanie wygrywa z prądem.

Gaz ziemny zdobywa też popularność w transporcie – w postaci skroplonej (LNG) nadaje się do napędu statków i pojazdów będących w ciągłym ruchu, a sprężony (CNG) może być przechowywany w specjalnych wysokociśnieniowych bakach samochodów.

Polscy kierowcy mają duże doświadczenia z samochodowym LPG czyli mieszanką propanu i butanu. Stosowanie gazu ziemnego wymaga bardziej skomplikowanej instalacji, a liczba miejsc gdzie można go zatankować nie jest duża. Jeśli jednak LPG podrożeje, gaz ziemny zagości również na naszych drogach.

Wspiera OZE, ale też z nimi konkuruje

Wśród najważniejszych zalet urządzeń na metan jest szybkość regulacji i nadążanie za zapotrzebowaniem. Domowy kocioł gazowy (np. przepływowy ogrzewacza wody – tzw. Junkers) startuje w ciągu sekund. Elektrownia na gaz ziemny uruchamia się w ciągu kilku minut a pełną moc osiąga po 1-2 godzinach. Dzięki temu można bilansować zmienną produkcję ciepła z kolektorów słonecznych lub niestałą produkcję prądu z elektrowni wiatrowych.

Często jednak gaz staje się bezpośrednim konkurentem dla OZE. Jeśli np. mamy elektrociepłownię, która jednocześnie wytwarza prąd i ciepło, to chcemy wykorzystać oba i nie zależy nam na dodatkowym darmowym cieple ze Słońca.

Do tego ociepla klimat

Choć spalanie gazu ziemnego powoduje mniejszą emisję CO2 niż produkcja takiej samej energii z węgla, trudno nazwać go paliwem przyjaznym dla klimatu. Na Ziemi jest skończona ilość opłacalnego w wydobyciu czarnego paliwa i przypuszczalnie znacznie większa ilość opłacalnego do spalenia gazu. Teraz, gdy węgiel staje się zbyt drogi, prawa ekonomii nakazują przestawienie się na to, co pozostało. Co będzie, jeśli zużyjemy do końca nie tylko węgiel, ale też również ropę i gaz?

Błękitne paliwo nie motywuje do ograniczenia zużycia energii. Zamiast np. zrezygnować z tropikalnych wakacji wystarczy zainstalować w samochodzie CNG, a zaoszczędzoną ropę przeznaczyć dla lotnictwa. Mamy dość gazu ziemnego, aby przeżyć wygodnie kilkadziesiąt lat. Niestety, nie martwimy się tym, że planeta Ziemia wystawi nam za to słony rachunek.


REO POLECA

UWAGA! Gaz się wkrada. Do naszych łask