MISJA. Opodatkować cyfrowych gigantów

Halo! Podateczku Szanowny Pan zapomniał zapłacić

Francja zabiera się za opodatkowanie wielkich korporacji cyfrowych, z Google’em i Facebookiem na czele. W ślad za nią zamierza pójść Polska. Osiągnięte kwoty nie będą spektakularne, ale od czegoś trzeba zacząć.

Zero podatku od monopolisty

Światowa gospodarka zmienia się na naszych oczach. Niegdyś wielkie firmy produkcyjne odchodzą w niebyt, za to prym zaczynają wieść równie gigantyczni dostawcy usług cyfrowych. O Kodaku, dominującym przecież nie tak dawno w branży fotograficznej, mało już kto pamięta. Nokia będąca hegemonem na rynku telefonii komórkowej przeżyła upadek i obecnie z trudem próbuje dogonić liderów, co jej wychodzi co najwyżej średnio. Wśród spółek najwyżej wycenianych przez giełdy zaczynają dominować firmy nieprodukujące aktywów trwałych, lecz świadczące usługi internetowe: Google (czyli spółka Alphabet), Facebook, Amazon. Wszystkie trzy znajdują się wśród dwudziestu największych spółek giełdowych świata.

O ile opodatkowanie gigantów produkcyjnych było względnie proste, bo produkcję można było powiązać z konkretnym terytorium, to opodatkowanie firm działających we wciąż, w dużej mierze, eksterytorialnym internecie jest koszmarnie trudne. Nic więc dziwnego, że to obecnie największe wyzwanie, przed którymi stają państwa i organizacje międzynarodowe. Zaczynają się za to zabierać Francja, Unia Europejska, a nawet Polska.

Google czy Facebook są monopolistami w swoich branżach – pierwsza w obszarze wyszukiwarek internetowych, druga wśród portali społecznościowych. Zdecydowana większość z nas korzysta z nich na okrągło, przynajmniej kilkadziesiąt razy dziennie. Obie zgarniają ogromne zyski ze sprzedaży reklam – wśród społecznościówek Facebook zgarnia nawet 90% przychodów na rynku. Mimo to płacone przez nich podatki w Polsce są znikome.

W 2017 roku Facebook nie zapłacił w ogóle podatku CIT w Polsce, a Google Polska zapłacił 12,5 mln zł.

Nieco większą kwotę (15 mln zł) do budżetu państwa z tytułu CIT odprowadził w 2017 roku Amazon. Dla porównania w tym samym roku Biedronka zapłaciła 460 mln zł podatku CIT, choć jej pozycji na polskim rynku sprzedaży detalicznej w ogóle nie można porównać do pozycji Google’a czy Facebooka w ich branżach. Największy CIT zapłacił bank PKO BP – ponad jeden miliard złotych.

Google by Rodani, deviantart.com

Podobny problem mają także inne kraje, Polska nie jest tu w żadnym razie odosobniona. Przykładowo w 2014 roku Facebook zapłacił w Wielkiej Brytanii… 4 tys. funtów podatku korporacyjnego. Wielkie oburzenie tym faktem sprawiło, że brytyjski fiskus wziął się do roboty i te kwoty zaczęły nieco rosnąć, by w 2016 osiągnąć – wciąż niezbyt spektakularne – 5 mln funtów.

Również we Francji dochody z CIT od największych cyfrowych koncernów są wysoko niezadowalające. Choć akurat Francja notuje na tym polu niemałe sukcesy. Najpierw udało się jej zmusić koncern Apple do zapłaty 500 mln euro podatku, a następnie Amazon – 200 mln euro. Koncerny oczywiście wykorzystują szereg rozwiązań optymalizacyjnych, które umożliwiają im przenoszenie zysków do tych państw, w których stawki CIT są najniższe, a w niektórych obszarach działalności wręcz zerowe. Sprawę ułatwia im fakt, że na terenie UE działa prężnie przynajmniej kilka rajów podatkowych. Z Irlandią na czele, ale także z Holandią i Cyprem włącznie.

Francja daje przykład

Nic więc dziwnego, że kolejne kraje zaczynają podejmować kroki, które zmuszą wielkie koncerny cyfrowe do płacenia podatków w krajach, w których świadczą usługi. Liderem tych działań wydaje się być wspomniana Francja. Tamtejszy minister finansów, Bruno Le Maire, przedstawił założenia do ustawy, która ma skuteczniej opodatkować cyfrowych gigantów. Podmiotem opodatkowania mają być spółki cyfrowe, które jednocześnie na całym świecie notują przynajmniej 750 mln euro przychodów, a w samej Francji co najmniej 25 mln euro.

Podatki, fot. Siansaar / devientart.com

Takich spółek działa we Francji ok. 30 i są wśród nich oczywiście wszyscy czołowi dostawcy usług cyfrowych – Amazon, Google, Facebook czy Uber. Przedmiotem opodatkowania będą przychody, jakie firmy te uzyskują z prowizji ze sprzedaży usług – a więc z pojawiających się na nich reklam oraz ze sprzedaży danych. Stawka podatku ma wynieść 3% a francuski budżet ma na tym zarobić ok. 500 mln euro, więc w sumie nie tak bardzo dużo. Ale na początek dobre i to.

Nad podobnym podatkiem dla wszystkich krajów Unii Europejskiej pracują również urzędnicy z Komisji Europejskiej. Ma on mieć podobną konstrukcję do podatku francuskiego i objąć spółki notujące przynajmniej 750 mln euro przychodu na całym świecie oraz równocześnie 50 mln euro w jednym z należących do UE państw. Ogólne wpływy z tego podatku w całej UE Komisja szacuje na ok. 5 mld zł.

Z solidarnością podatkową w UE jest, delikatnie mówiąc, średnio, czego dowodzą praktyki wspomnianych europejskich rajów podatkowych i nie tylko, więc wprowadzenie ogólnoeuropejskiego podatku będzie zapewne iść jak po grudzie. Poszczególne państwa powinny brać sprawy w swoje ręce, by mieć odpowiednie uregulowania, gdy na forum UE uda się wreszcie ustalić jakiś konsensus. Na który, jak pokazuje życie, możemy czekać latami.

Czy Google złoży się na Piątkę Kaczyńskiego?

Kolejna ekspansja socjalna przedstawiona na ostatniej konwencji PiS może przynieść m.in. taki dobry efekt, że rząd zostanie zmuszony do poszukiwania nowych wpływów budżetowych. Według zapowiedzi Kancelarii Premiera, jeden miliard złotych ma pochodzić właśnie z opodatkowania cyfrowych gigantów. Nie są znane jeszcze szczegóły nowego podatku, jednak w wywiadzie dla Rzeczpospolitej premier Morawiecki stwierdził, że wzorem dla Polski będą rozwiązania francuskie. Jednak w takim wypadku stawka podatku musiałaby być nieco większa niż 3%, ponieważ przy takiej stawce niemal dwukrotnie większa i znacznie bogatsza Francja ma zamiar zdobyć w przeliczeniu nieco ponad 2 mld zł. Jednak przy stawce 5% ten miliard dodatkowych wpływów budżetowych wydaje się bardziej realny.

Wspaniale, że politycy w Europie, a nawet w Polsce, wreszcie dostrzegli problem, jakim jest opodatkowanie cyfrowych gigantów. Jednak od zauważenia problemu do jego rozwiązania daleka droga. Całkiem niedawno przecież niewypałem okazało się opodatkowanie wielkich sieci handlowych działających w Polsce.

Stworzenie systemu podatkowego i odpowiedniej infrastruktury do opodatkowania usług reklamowych świadczonych przez Google’a czy Facebooka nie będzie łatwe. Z drugiej strony, rozwój technologii internetowych ułatwiły działalność nie tylko korporacjom, ale także organom podatkowym, które także mogą przecież z nich korzystać. Oby zaczęły to wreszcie robić równie sprawnie, co wielkie koncerny.


REO POLECA

Jakub Dymek: Goliat i podatki