Ministerstwo Zdrowia: infradźwięki z wiatraków nie szkodzą


Infradźwięki nie stanowiązagrożenia dla ludzi, a dolegliwości można tłumaczyć negatywnym nastawieniem dosamego sąsiedztwa turbin – wynika z opinii Ministerstwa Zdrowia, do którejdotarł serwis WysokieNapiecie.pl. Problemem może być natomiast hałas słyszalny,którego natężenie regulują jednak przepisy środowiskowe.

 

„W świetledostępnych danych literaturowych, nie ma wiarygodnych dowodów, że poniżej progupercepcji słuchowej infradźwięki wywołują jakiekolwiek niekorzystne skutkifizjologiczne lub psychologiczne. W szczególności przy obecnym stanie wiedzybrak jest niepodważalnych podstaw, aby móc powiązać chorobę wibroakustyczną isyndrom turbin wiatrowych z ekspozycją na infradźwięki towarzyszące pracyturbin wiatrowych zwłaszcza, że coraz więcej danych literaturowych wskazuje, żeobjawy im przypisywane mogą być tłumaczone efektem nocebo” – czytamy wodpowiedzi Ministerstwa Zdrowia na interpelację poselską.

 

„W związku zpowyższym, infradźwięki generowane przez turbiny wiatrowe z racji poziomówciśnienia akustycznego niższych od progu percepcji słuchowej nie stwarzająbezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i samopoczucia ludzi mieszkających w ichsąsiedztwie. W przeciwieństwie do infradźwięków problem stanowi hałassłyszalny. W świetle dostępnych danych literaturowych, w tym wyników badańwłasnych Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi, hałas towarzyszący pracy turbinwiatrowych stanowi źródło uciążliwości dla części ludzi mieszkających w ich sąsiedztwie.Co więcej, hałas ten jest oceniany jako bardziej uciążliwy niż inne hałasyśrodowiskowe (np. hałas drogowy) o zbliżonym poziomie, a u osób, dla którychjest on uciążliwy częściej występują zakłócenia snu i reakcje stresowe. Nicwięc dziwnego, że w niektórych krajach (np. Anglii, Danii, Holandii, NowejZelandii) ustalono dopuszczalne poziomy hałasu pochodzącego od turbinwiatrowych oraz przyjęto specjalne wskaźniki (np. poziomy statystyczne L90)lub/i kryteria oceny tego rodzaju hałasu (np. oparte na ocenie „przewyższenia”tła akustycznego”). Natomiast w innych krajach w odniesieniu do farm/turbinwiatrowych są stosowane takie same kryteria oceny jak dla innych źródeł emisjihałasu do środowiska.” – czytamy w stanowisku sygnowanym przez wiceministrazdrowia  Krzysztofa Łandę.

 

Wartoprzypomnieć, że w sprawie wpływu elektrowni wiatrowych na zdrowie ludzi swojestanowisko opublikował także, podległy Ministerstwu Zdrowia, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy ZakładHigieny, który twierdził, że „farmy wiatrowe zlokalizowane w zbytbliskiej odległości od zabudowań przeznaczonych na pobyt stały ludzi mogą miećnegatywny wpływ na komfort życia i stan zdrowia mieszkańców żyjących w ichsąsiedztwie.” A obecnie obowiązujące w Polsce przepisy prawne nie tylkonie są odpowiednie dla tego rodzaju obiektów, jakimi są turbiny wiatrowe, alerównież nie gwarantują w wystarczającym stopniu ochrony zdrowia publicznego.

 

Opinię tęmocno skrytykowała branża OZE, która zwróciła uwagę na fakt, że Instytut niepodał źródeł naukowych, na który oparł swoją opinię.

 

Samo MinisterstwoZdrowia po raz pierwszy zabrało głos ws. elektrowni wiatrowych w kontekścieustawy odległościowej. Wcześniej nie ustosunkowało się do projektu ustawy wsposób formalny, ponieważ projekt nie przeszedł rządowej ścieżki legislacyjnej,wymagającej konsultacji społecznych i międzyresortowych, i został zgłoszonyjako poselski. W trakcie prac parlamentarnych przedstawiciele resortu zdrowianie byli pytani o opinie. Ustawa nie uzyskała także opinii rządu, właśnie zpowodu zarzutów części ministerstw, które nie zostały uwzględnione, m.in.Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które zarzuciło projektowi dyskryminacjęenergetyki wiatrowej i niezgodność z prawem unijnym.

 

 

REO.pl

źródło: WysokieNapiecie.pl

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here