Ministerstwo Środowiska nie chce zbyt wielu alarmów smogowych


Resort środowiska nie obniży poziomów informowania ialarmowania o stężeniu niebezpiecznego pyłu PM10, bo powodowałoby tokonieczność częstego ogłaszania stanu alarmowego – wynika z informacjiprzekazanej przez ministerstwo Fundacji Greenpeace.

 

W listopadzie ubiegłego roku organizacje medyczne orazFundacja Greenpeace Polska zaapelowały do ministra środowiska Jana Szyszki oułatwienie dostępu do informacji o niebezpiecznym dla zdrowia stężeniu smogu.We wspólnym stanowisku organizacje postulowały obniżenie obowiązujących obecniepoziomów informowania i alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza szkodliwympyłem zawieszonym PM10 z obecnych 300 μg/m3 do 100 μg/m3 w ciągu doby. Wśródsygnatariuszy apelu znalazły się Polskie Towarzystwo Chorób Płuc, PolskieTowarzystwo Kardiologiczne, Polskie Towarzystwo Neonatologiczne, PolskieTowarzystwo Neurologiczne, Polskie Towarzystwo Pediatryczne, Polska Liga Walkiz Rakiem i Polska Federacja Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP.

 

Jak informuje Greenpeace, ministerstwo odpowiedziało podwóch miesiącach: „w związku z nagminnym występowaniem w Polsce, w okresiejesienno-zimowym, przekroczeń poziomów dopuszczalnych dla pyłu PM10, wprowadzeniepoziomu alarmowego dla tego zanieczyszczenia na poziomie poniżej 300, a nawet100 µg/m3, byłoby działaniem nieskutecznym. Powodowałoby bowiem koniecznośćczęstego ogłaszania stanu alarmowego”. Ministerstwo Środowiska podkreśl też, żemechanizmy informowania społeczeństwa na temat jakości powietrza „wydają sięwystarczające”.

 

– Próżno w stanowisku ministerstwa szukać odniesienia dotego, co w apelu najważniejsze: potrzeby ochrony zdrowia publicznego.Zignorowanie wspólnego głosu kardiologów, neonatologów, neurologów, onkologów,pediatrów oraz pulmonologów, wskazujących, że epizody smogowe powodują licznezagrożenia dla zdrowia, to wyraz niezwykłej arogancji. Osoby z grup ryzyka niedostaną realnego dostępu do informacji pomagających im chronić zdrowie, a nawetżycie, bo taką informację należałoby kierować do nich zbyt często. Logika tegorozumowania poraża – powiedział Paweł Szypulski z Greenpeace.

 

Ekolodzy przypominają, że w ciągu ostatniego tygodnia wwielu miastach Polski odnotowano wysokie poziomy zanieczyszczenia pyłemzawieszonym PM10. W Warszawie dobowe stężenie pyłu PM10 sięgnęło w ostatnichdniach ponad 160 μg/m3, podczas gdy dopuszczalny poziom to 50 μg/m3. Mimo iżzanieczyszczenie powietrza osiągnęło poziom, który zdaniem lekarzy zagrażaosobom z grup ryzyka – małym dzieciom, kobietom w ciąży, seniorom czy osobom zeschorzeniami układu krążeniowo-oddechowego – alarmu smogowego w stolicy niebyło, bo poziom alarmowania w Polsce ustalony jest na absurdalnie wysokimpoziomie.

 

– Ostatnie epizody smogowe pokazały, jak bardzo potrzebnejest obniżenie poziomów informowania i alarmowania. Doszło do sytuacji realnegozagrożenia dla zdrowia publicznego, w której państwo kompletnie zawiodło. Tomedia czy organizacje pozarządowe musiały zadbać o zaalarmowanie społeczeństwa.Dziwi też samozadowolenie resortu środowiska co do skuteczności istniejącegosystemu informowania. Jego niewydolność została obnażona w kryzysowej sytuacji:aplikacja Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska nie wytrzymała wzmożonegozainteresowania użytkowników i w czasie gdy było to najbardziej potrzebne niemożna było uzyskać aktualnych informacji na temat jakości powietrza – dodałPaweł Szypulski.

 

 

 

REO.pl

fot. Pixabay

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here