MILION razy szybciej

Cyfryzacja jest wygodna, ale czy bezpieczna?

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra. 13’02”


Konkluzja jest prosta: już teraz żyjemy w czasach, w których systemy informatyczne wiedzą o dzieciach więcej niż rodzice. Tyle tylko że sieci handlowe, które budują algorytmy wyłącznie w oparciu o dane o transakcjach, to naprawdę drobiazg w porównaniu z informacjami, które pozostawiamy o sobie w internecie.

Od maszyn obliczeniowych do big data

Historia komputerowej analizy zachowań społecznych jest tak samo długa jak stosowanie  maszyn obliczeniowych. Świat analogowy, poza zapisem papierowym, nie miał narzędzi, by analizować dane tak jak obecnie. Wiedza o kliencie istniała przede wszystkim w pamięci sprzedawcy i w zapisach ksiąg handlowych. Jednak upowszechnianie informatyzacji, a tym samym cyfryzacji informacji, sprzyjało pozyskiwaniu danych transakcyjnych i handlowych na masową skalę.

W początkowej fazie rozwoju branży dane wykorzystywano głównie do celów naukowych i wojskowych. Komputery służyły przede wszystkim do obliczeń. Na początku XX wieku pojawiły się w USA pierwsze rozwiązania przypominające współczesne karty kredytowe. Ale dopiero w 1968 roku opracowano technologię EDI ( ang. Electronic Data Interchange), która stworzyła podstawę elektronicznej wymiany informacji i obecnego kształtu systemu kart płatniczych.

Pierwszy bankomat pojawił się dopiero w 1975 roku. Na zdjęciu bankomat w praskim centrum handlowym Taszkient. fot. wikimedia.org

Rewolucja komputerowa na przełomie lat 60. i 70. XX wieku umożliwiła skanowanie cen kupowanych produktów. Dało to początek analizowaniu danych zakupowych, szczególnie po upowszechnieniu systemu kodów kreskowych. Dwa główne nurty, czyli rozwój transakcji elektronicznych w połączeniu z rosnącą liczbą miejsc, w których mogliśmy dokonywać zakupów, stworzyły podstawy ekonomii behawioralnej, opierającej się o analizę prawdziwych zachowań konsumentów.

Przed erą cyfrową w sferze biznesu analizowano głównie dane deklaratywne wynikające z badań rynkowych oraz informacje pozyskanych w ramach wywiadów, ankiet czy badań fokusowych. Jednak badacze przekonali się, że

wartość deklaracji klientów, w porównaniu do informacji uzyskiwanych z obserwacji ich zachowań jest o wiele niższa.

Tak odkryto kopalnię BIG DATA: masowych, wielopłaszczyznowych informacji behawioralnych. To przede wszystkim nasze ślady pozostawiane w internecie, które wykorzystywane są do celów komercyjnych: wyświetlania reklam, personalizowania ofert sprzedaży czy wysyłania informacji drogą elektroniczną i wiele więcej.

Nie tylko dane handlowe

Jednak samo zbieranie danych nie przeniesie korzyści, jeżeli na ich podstawie nie będą tworzone algorytmy wpływające na nasze zachowania. Algorytmy, czyli modele matematyczne i ekonometryczne wskazujące, że jeżeli kupimy kilka kremów, niebieski koc i parę innych drobiazgów, to znaczy, że jesteśmy w ciąży. I to nie jest fantastyka naukowa.

Analiza naszych zachowań w sieci może decydować nieomalże o wszystkim, bez względu na status ich prywatności. Musimy być świadomi, że im bardziej sztuczna inteligencja będzie nam pomagać w życiu, tym poważniejszym zagrożeniem stanie się w rękach ludzi pozbawionych etyki i wartości. Człowiek, który chciałby tego uniknąć musiałby zaniechać korzystania z internetu, smartfona, kart płatniczych i właściwie w ogóle nie wychodzić z domu (monitoring miejski).

Współcześnie obserwujemy wzrost mocy i możliwości przetwarzania danych oraz możliwości budowania algorytmów. Dzisiejsze komputery przetwarzają informacje milion razy szybciej niż kilkadziesiąt lat temu. Sztuczna inteligencja (AI) gromadzi dane i uczy się na ich podstawie.

Jako użytkownicy sieci w ciągu 60 sekund oglądamy ponad 4 miliony filmów na YouTube, wysyłamy pół miliona tweetów i zadajemy 3,5 miliona pytań wyszukiwarce Google.

Pływamy w morzu danych, jesteśmy aktywnymi uczestnikami procesu ich gromadzenia i analizowania. Sztuczna inteligencja potrafi sterować rakietami lepiej niż człowiek, potrafi też precyzyjniej diagnozować nowotwory.

Komputer Deep Blue 10 lutego 1996 roku wygrał partię szachów z Garrim Kasparowem, chociaż był zaprojektowany przez szachistów i opierał się jedynie na analizie zapisów olbrzymiej ilości rozegranych wcześniej partii. Dziś sztuczna inteligencja (artifitial intelligence – AI) potrafi już uczyć się sama, a my poważnie zastanawiamy się, w jakich obszarach i na jakich stanowiskach pracy zastępować będzie człowieka.

Na pewno pod tymi flagami odbył się słynny mecz.

 

Wygodne, ale też i niebezpieczne

Spotify na podstawie własnych algorytmów zaproponuje nam muzykę najbardziej zbliżoną naszym oczekiwaniom. Podobnie uczyni Netflix, analizując oglądane przez nas filmy, czas na nie poświęcony i naszą ocenę. Czy to jest wygodne? Tak, to jest bardzo wygodne, ponieważ indywidualne dopasowanie oferty następuje w wyniku automatycznej analizy naszych historycznych zachowań. Czy ten proces jest niebezpieczny? Tak, jest niebezpieczny. To bowiem kwestia tych ludzi, którzy decydują o wykorzystaniu danych oraz zastosowaniu określonych algorytmów. To również niebezpieczeństwo utraty informacji w wyniku ataków hakerskich.

KAŻDY SAM ZDECYDUJE o swojej cyfrowej tożsamości

Nie zahamujemy rozwoju AI, ponieważ podstawą ludzkiej inteligencji jest nieustanne uczenie się. Postęp cywilizacji jest nieustannie oparty o wnioski z poprzednich i historycznych działań, ewolucję rozumienia i znajdowanie nowych rozwiązań. Naukowcy dążą do tego, by maszyny uczyły się jak ludzie. Tym bardziej kluczowe stają się intencje tych, którzy decydują o wykorzystaniu danych: polityków (poprzez prawo) czy przedsiębiorców (poprzez finansowanie). – Stałem się śmiercią, niszczycielem światów – powiedział Robert Oppenheimer, cytując słowa Bhagawadgity, jednej ze świętych ksiąg hinduizmu, gdy miał miejsce pierwszy wybuch jądrowy w historii świata. Ale to nie on podejmował decyzję o jej użyciu przeciwko innym ludziom.

Cyfrowy dziki zachód

W zakresie zbierania danych i informacji o naszych zachowaniach jesteśmy śledzeni w zasadzie non stop. Nasze działania są rejestrowane i przetwarzane. Technologie ułatwiają nam życie i akceptujemy – do pewnego stopnia – zbieranie i przetwarzanie informacji na nasz temat.

Nie zmienia to faktu, że zarządzanie danymi osobowymi i big data to nadal młoda gałąź ekonomii cyfrowej. Jeżeli jakaś dziedzina jest nowa, to często panuje w niej swoisty dziki zachód, przedsiębiorcy zmieniają zasady działania dopiero pod wpływem precyzyjnie sformułowanego prawa. Niemniej problem polega na tym, że prawo stanowione jest w zasadzie na obszarze jednego państwa lub systemowo, w ramach Unii Europejskiej. A zbieranie danych ma charakter globalny, ponieważ internet nie zna granic. Firma działająca na terenie USA czy Chin, działa według tam obowiązujących przepisów, ale pozyskuje informacje o naszych zachowaniach z terenów innych państw, gdzie system ochrony informacji może mieć odmienny charakter. Duże korporacje cyfrowe w warunkach cyfrowego dzikiego zachodu zachowują się trochę jak neokolonialiści sprzed stu lat, dążąc do podporządkowania swoim interesom całych państw czy sektorów gospodarki.

Świat cyfrowy zdominowany jest przez swoistą korporację GAFA czyli Google, Amazon, Facebook i Apple. A te bywają niczym jak krnąbrne dzieci kierujące się wyłącznie parametrem szybkiej zyskowności dla akcjonariuszy, bez względu na koszty społeczne z tym związane.

Świat cyfrowy zdominowany jest przez swoistą korporację GAFA czyli Google, Amazon, Facebook i Apple.

O elementach społecznych musi pamiętać wyedukowane społeczeństwo, które poprzez niezależne media, wywierać będzie wpływ na stanowiących prawo cyfrowe w tym zakresie. Przynajmniej w krajach demokratycznych. Tam, gdzie demokracji nie ma, dane behawioralne stają się najczęściej w rękach systemu politycznego narzędziem represji czy wykluczenia społecznego.

Ochrona i bezpieczeństwo naszych danych to obecnie poważne wyzwanie. Musimy być świadomi, że im bardziej sztuczna inteligencja będzie nam pomagać w życiu, tym poważniejszym zagrożeniem stanie się w rękach ludzi pozbawionych etyki i wartości. Wydaje się, że jeszcze dziś nasza cywilizacja dałaby sobie radę, gdyby zabrać jej wszelkie zabawki technologiczne. Ale czy za sto lat będzie to jeszcze możliwe?


REO POLECA

📻 CHINY: 23 000 000 podróżnych zbanowanych przez system