Zamiast szukać nowych pomysłów dystrybucji bogactwa za pomocą zbiurokratyzowanych systemów socjalnych i opieki społecznej, spróbujmy czegoś innego – wprowadzenia dochodu podstawowego. 


Nowy model socjalny  

Najgłośniejszy w ostatnich latach eksperyment z dochodem podstawowym (nie bezwarunkowym) jest realizowany w Finlandii. Od stycznia 2017 roku 2 tysiące losowo wybranych osób, partycypujących już w którymś z programów wsparcia, otrzymuje każdego miesiąca 560 euro. Eksperyment, według pomysłodawców, ma pokazać, czy beneficjenci świadczeń będą chętniej szukać pracy, jeśli ich podstawowe potrzeby życiowe, a przynajmniej duża ich część, zostaną zabezpieczone. Nie jest to więc projekt, który miałby zbadać pełny wpływ bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP) na społeczeństwo, ale raczej to, czy dodatkowe świadczenia pieniężne mogą być zachętą do większej aktywności na rynku pracy, czy wręcz przeciwnie. O wiele lepsze wyniki można uzyskać, wybierając jako beneficjentów oprócz osób bezrobotnych także te z klasy średniej. Jednak plany rozszerzenia programu upadły po tym, jak fiński rząd ogłosił koniec eksperymentu w 2019 roku.

Petteri Orpo, minister finansów, tłumacząc tę decyzję, stwierdził, że nie jest to koniec szukania nowego modelu socjalnego, tylko przejście do testowania kolejnych rozwiązań. Jednym z nich, według jego deklaracji, ma być negatywny podatek dochodowy (NPD), przez niektórych nazywany bardziej zjadliwą wersją bezwarunkowego dochodu podstawowego. O co w nim konkretnie chodzi?

NPD: Wielka Brytania, Izrael, Polska 

Najpierw liberalna, a później konserwatywna brytyjska polityk Juliet Rhys-Williams była orędowniczką dochodu podstawowego, którego szansę na wprowadzenie w Zjednoczonym Królestwie upatrywała w koncepcji bardziej przystępnej dla ekonomistów oraz politycznie bezpieczniejszej – negatywnego podatku dochodowego. Osoby, których zarobki nie przekraczałyby pewnego wyznaczonego progu – nawet jeśli byłyby zerowe (jak ma to miejsce w przypadku choćby wolontariatu) – otrzymywałyby od państwa świadczenie w wysokości równej różnicy pomiędzy tymi dwiema kwotami.

W przeciwieństwie do bezwarunkowego dochodu podstawowego NPD spotkał się z o wiele lepszym przyjęciem przez polityków.

Rozwiązanie to, ściśle związane z progresywnymi podatkami, wygląda na odpowiedź na wiele społecznych problemów, w tym nie tylko ubogich pracujących, ale i… ubogich pracodawców. Wbrew przekonaniu, że w biznes powinni wchodzić tylko ci, których stać na płacenie wysokich pensji, rzeczywistość jest inna. W przeciwieństwie do bezwarunkowego dochodu podstawowego NPD spotkał się z o wiele lepszym przyjęciem przez polityków.

Podatek taki działa od 2010 roku w Izraelu i każdego roku rozszerzany jest na kolejne tysiące obywateli. Jego wprowadzenie w Polsce zaproponowała przed ostatnimi wyborami była premier Ewa Kopacz, a w obecnej kadencji zbliżone rozwiązanie, w dodatku mające być konkurencją dla rządowego programu 500+, pojawiło się w ugrupowaniu Pawła Kukiza. W jego imieniu poseł Rafał Wójcikowski przedstawił projekt poluźnienia klina podatkowego dla wielodzietnych rodzin, które miałyby w ogóle nie płacić podatków, a w niektórych przypadkach uzyskiwać rekompensatę ze strony państwa. W przeciwieństwie do wypłacanych każdego miesiąca 500 zł rozwiązanie to nie było tak widowiskowe i politycznie opłacalne, nie spotkało się więc z poparciem obu największych partii.

Kanadyjskie marzenie

Wracając do eksperymentów z dochodem podstawowym, przyjrzyjmy się kanadyjskiemu Gwarantowanemu Dochodowi Rocznemu, zwanemu też Mincome. Wprowadzony został w latach 1974–79 w miastach Dauphin i Winnipeg oraz na terenach wiejskich w prowincji Manitoba, a sfinansowano go ze środków regionalnych oraz federalnych, przydzielonych przez premiera Pierre’a Trudeau, ojca obecnego szefa rządu. Co ciekawe i jednocześnie zadziwiające – nie powstał żaden oficjalny raport podsumowujący eksperyment, a surowe dane, zamiast poddać analizie, udostępniono tylko zainteresowanym akademikom.

Jak Mincome wyglądał w praktyce? Do programu zostały wybrane losowo gospodarstwa domowe o niskich dochodach, które następnie zaklasyfikowano do jednej z siedmiu grup lub grupy kontrolnej. W zależności od grupy oraz liczby członków rodzina przydzielano ulgi podatkowe bądź dawano świadczenia pieniężne. Każdy zarobiony przez beneficjentów dolar wiązał się z okrojeniem świadczenia o kilkanaście do kilkudziesięciu centów. Ten mechanizm miał zagwarantować, że otrzymywana pomoc będzie uzależniona od realnych potrzeb. Czy było warto?

młodzi dzięki zabezpieczeniu z Mincome wstrzymywali się z podjęciem pracy, aby móc kontynuować naukę.

Derek Hum oraz Wayne Simpson, ekonomiści z Uniwersytetu Manitoba, w pracach o Mincome wskazują na spadek przepracowanych godzin wśród beneficjentów programu: 1% u mężczyzn, 3% u zamężnych i 5% u niezamężnych kobiet. Poza tym nie odnotowano innego znaczącego wpływu na rynek pracy. Evelyn Forget, również ekonomistka z tego samego uniwersytetu, przeprowadziła analizę porównawczą danych z eksperymentu oraz danych medycznych beneficjentów z Dauphin. Odkryła, że jedynie świeżo upieczone matki oraz nastolatkowie odpowiadają za ten spadek godzin. Kobiety poświęcały więcej czasu na opiekę nad niemowlętami, a młodzi dzięki zabezpieczeniu z Mincome wstrzymywali się z podjęciem pracy, aby móc kontynuować naukę. Skutek? O wiele więcej troskliwej wychowanych dzieci oraz większa liczba osób kończących szkołę średnią i idących na studia. Ponadto, jak zwraca uwagę Forget, wizyty beneficjentów programu w szpitalach spadły o 8,5%, odnotowano redukcję hospitalizacji psychiatrycznych oraz konsultacji dotyczących chorób związanych ze zdrowiem umysłowym. Im pewniej czyjś byt był finansowo zabezpieczony, tym lepsze było tej osoby samopoczucie – psychiczne i fizyczne.[->]

Pozytywne wieści 

Od egzystencji poniżej godnego poziomu do planów na życie dłuższe niż kolejny dzień – tak w skrócie można podsumować głosy beneficjentów innego kanadyjskiego projektu dochodu podstawowego, obecnie realizowanego w Ontario. Jego celem jest nie tylko zakończenie problemu biedy w skali lokalnej, lecz także poprawa zdrowia mieszkańców i uwolnienie tym samym wysokich środków ponoszonych na wydatki medyczne. Pierwsi beneficjenci, jak na przykład Wendy Moore oraz Margie Goold, przyznają, że ich trudne życie nabrało wreszcie pozytywnych barw. Pierwsza była bezdomna od dwóch lat – obecnie szuka mieszkania i stać ją na nie, zaś Margie, cierpiąca na przewlekłe problemy zdrowotne zakupiła, nowy wózek, który dał jej szansę na wyjście z domu i zaangażowanie się w działania lokalnej społeczności.

Te dwa kanadyjskie programy i finlandzki eksperyment to tylko drobne przykłady na to, że ludzie – wbrew temu, co mówią – podświadomie pragną dochodu podstawowego. Chcą poczuć się bezpiecznie w tym bogacącym się, ale jednocześnie stale zmieniającym się świecie. Chcą być jego częścią, ale na takich zasadach, które nie pozwolą im znaleźć się wskutek okoliczności – zależnych od nich samych bądź nie – na uboczu.