📻 REO STORY. Michał Cieślakowski: Religia dla przedszkolaka?

Dzięki Bogu mam hipnozę i nie jest tak źle...

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście (czyta Bożena Sitek):


 

Jak tam, kochanie, było dziś w przedszkolu? – zapytałem moją starszą córeczkę.
Fajnie było.
A dobrze się bawiłaś, czegoś się nauczyłaś?
Na religii uczyliśmy się, jak się żegnać, zobacz.

Kątem oka patrzę w lusterko na córeczkę, która wykonuje znak krzyża.

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
A wiesz, co to znaczy? To, co zrobiłaś i powiedziałaś?
Nie wiem.

Rozejrzałem się szybko, by znaleźć miejsce, gdzie mógłbym zjechać na pobocze.

***
Pamiętam, jak odchodząc od konfesjonału, usłyszałem od kolegi z klasy: Ile dostałeś?
Pięć razy Zdrowaś Maryjo i pięć razy Ojcze nasz.
No co ty? Ja muszę po dziesięć razy.

Klęknąłem przy ławce i zacząłem wypowiadać w myślach słowa modlitwy.
Z pamięci, recytując niczym fraszkę Kochanowskiego na lekcji polskiego, by spodobało się panu Duszczykowi i żeby wystawił mi dobrą ocenę.

W tym czasie cały kościół rytmicznie bił się w pierś powtarzając moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Kolega natomiast klepał swoją pokutę na akord, byle szybciej skończyć.
Chyba całkiem nieźle to robił, bo skończyliśmy prawie w tym samym czasie.

***

Przez kolejne lata, uczęszczając na msze, widziałem ludzi o kamiennych twarzach, bez emocji, którzy zachowywali się jak roboty.
Za każdym razem te same gesty, modlitwy, no i klękanie i wstawanie w tych samych wyznaczonych momentach.
Czasem tylko jakaś matka nerwowo kierowała ćśśś ćśśśśś do swojego malucha, który nie mógł usiedzieć w spokoju.

Zanim wziąłem ślub kościelny z moją ukochaną, ksiądz wypełniał z nami formularze do kurii, byśmy uzyskali zgodę na ceremonię.
Gdy doszedł do jednego z okienek, szybko zapytał o wyznanie: Ateista, tak?
Musiał zatrzymać rozpędzony długopis, gdy usłyszał moje: Nie, nie. Ja wierzę w Boga.
No to chyba coś ci się poplątało, bo powiedziałeś, że z Kościoła odszedłeś.
Nie, ja odszedłem, bo funkcjonowanie Kościoła katolickiego niezbyt do mnie pasuje, ale w Boga wierzę.
Masz chrzest – powiedział. – Przeszedłeś przez bierzmowanie, a i narzeczona jest katoliczką. To powiedz, kiedy się tam splątałeś?
Nie, ja właśnie zrozumiałem więcej. Wiem więcej o sobie, o moim umyśle, o umysłach innych osób i o świecie. Dzięki temu mogę być jeszcze lepszym człowiekiem i czynić więcej dobra.
Ale to Bóg poprzez Jezusa i apostołów stworzył Kościół. Kościół, który przetrwał dzięki Bogu już dwa tysiące lat, więc skoro od Kościoła odszedłeś, to coś ci się musiało jednak poplątać na tej drodze.
Nie, ja po prostu znalazłem swoją drogę, która jest dla mnie dobra.

Odpuścił.
Po krótkiej debacie o znaczeniu i odmianach agnostycyzmu w końcu wpisał: bezwyznaniowy.
Jeszcze tylko papierek do podpisu, że nie będę przeszkadzał żonie w katolickim wychowaniu potomków, i do ślubu zgodnego z polską tradycją droga wolna.

Dopiero po wyjściu z kancelarii parafialnej zrozumiałem, że trzy razy odrzuciłem sugestie o splątaniu. Osoby znające systemy metafor hipnotycznych wiedzą, że mogą być one używane jako techniki hipnozy ukrytej, ale również takiej, której skutki są negatywne. Czy były one użyte przez księdza świadomie? Czy zrobił to z premedytacją, żeby na tyle mi się w życiu poplątało, żebym w końcu się nawrócił i odplątał? Wątpię, ale nie zmienia to faktu, że jednak słowa te padły.

***

Osobiście odszedłem z Kościoła katolickiego nie dlatego, żebym uważał go za coś złego. Choć z drugiej strony, a statystycznie rzecz biorąc, większość jego elementów według mnie nie funkcjonuje tak, jak powinna. Tym bardziej że w rękach księży są różne obrządki i wiara, które silnie obchodzą funkcję krytyczną świadomego umysłu.
Dziś chlebem powszednim jest dla mnie praca terapeutyczna za pomocą hipnozy z ludźmi, którzy przepełnieni są poczuciem winy, gniewem i strachem.
Poczuciem winy za krzywdy, które wyrządzili. Pomimo że dostali za nie pokutę i rozgrzeszenie.
Gniewem, pomimo tego, że setki czy tysiące razy wypowiadali słowa: Jako i my odpuszczamy swoim winowajcom. Nie mieli jednak bladego pojęcia, czym jest prawdziwe wybaczenie.
I wreszcie z ludźmi przepełnionymi strachem, zadanym im przez najbliższe osoby.
Osoby, które tak jak ich rodzice i rodzice ich rodziców popełniają wciąż te same krzywdy, pomimo modlenia się w kościołach, by Bóg odmienił ich życia.

Zrozumiałem dawno, że ani Kościół, ani nawet Bóg nie zmieni mojego życia czy życia innych. Zmian dokonujemy my sami, choć pomocni mogą być inni ludzie, będący bliżej Boga. Ludzi takich, co ciekawe, spotkałem więcej poza Kościołem niż w nim. Dzięki Bogu, byli wśród nich ci zajmujący się hipnozą.

***

Zjeżdżając na pobocze, powiedziałem sam do siebie: Myśl, Michał! Co mogę przekazać swojej kochanej córce, by to, czego się nauczyła, nakierować na coś dobrego?
Zorientowałem się, że odpowiedź zawarta była już w samym pytaniu.

Kiedy mówiłaś: W imię Ojca, to gdzie pokazywałaś?
Na główkę.
No właśnie, Bóg Ojciec według chrześcijan jest symbolem mądrości, a główką się myśli. Dlatego ważnym jest, żeby myśleć i jak najbardziej zbliżać się do prawdy i mądrości. A jak powiedziałaś: I Syna, to gdzie pokazałaś?
Serduszko.
Zgadza się. Syn Boży, czyli Jezus, który jest miłością. Kocha się sercem, prawda?
Tak.
A dalej co zrobiłaś i powiedziałaś?
Dotknęłam ramion i powiedziałam: I Ducha Świętego. Tato, czy to taki duch jak w bajkach?
Nie, kochanie, ale dobrze, że nad tym myślisz. Twoje ramionka, Twoje ręce służą do robienia różnych rzeczy.
Niektóre osoby wierzą, że Bóg przez Ducha Świętego dokonywał i nadal dokonuje wielu cudów, czyli takich bardzo wspaniałych, cudownych rzeczy. Możesz więc sobie wyobrazić, że Duch to taka niesamowita, ogromna siła. A mówi się, że ktoś jest święty, jeśli jest naprawdę bardzo, bardzo dobry. Dlatego gdy pokazujesz na ramiona – lewe i prawe – i mówisz: W imię Ducha Świętego, oznacza to, że chcesz mieć siłę, by robić dobre rzeczy na lewo i prawo, wszędzie dookoła.
Ja chcę mieć siłę! A amen? Co oznacza: Amen?
Amen, moje słoneczko, oznacza: Niech się stanie, Niech tak będzie, czyli że wszystko, co powiedziałaś przed chwilą, to nie jest tak, że tylko sobie tak mówisz. Gdy mówisz: Amen, to oznacza, że naprawdę chcesz, żeby tak było. Tak serio, serio.
Aha.
To wiesz już, co oznacza to, co mówisz i pokazujesz?
Tak. Pięcioletnia dziewczynka zaczyna wykonywać znak krzyża. Myślę… kocham… i robię dobre rzeczy dookoła… Serio, serio.
Haha! Super.

***

Tutaj w zasadzie zamierzałem skończyć ten artykuł, ale moja córka dosłownie kilka dni temu powiedziała mi:
Tato, ja się trochę boję przy kasie w sklepie tych obrazków. Tych, co są na papierosach. Czemu one tam są?
No w sumie właśnie po to. Żeby ludzie się ich bali i żeby nie palili papierosów.
To dlaczego te papierosy są w sklepach?
No niestety dlatego, że są ludzie, którzy robią złe rzeczy i sprzedają papierosy, żeby mieć pieniądze.
Ale przecież można zarabiać pieniądze, robiąc dobre rzeczy, to dlaczego oni to robią?
A bo oni używają tylko głowy, a nie serduszka, a jak ktoś zapomina o miłości, to nawet jak jest bardzo mądry, to może robić złe rzeczy. Jak ktoś natomiast używa tylko serca, a nie głowy, to też różne głupotki może robić i błędy popełniać. Dlatego pamiętaj, kochanie:

Myśl, kochaj i czyń dobro na lewo i prawo. Serio.


REO POLECA

Są szanse na bycie miliarderem! Geniusza się tworzy, a nie rodzi