📻 Niepokoi cię globalne ocieplenie? Przestań wyrzucać jedzenie!

Hubert Bułgajewski: Masz wpływ na los planety

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


  • Nadmierna produkcja żywności ma realny wpływ na zmiany zachodzące w klimacie. 
  • Ponad 815 milionów ludzi na świecie cierpi z powodu trwałego niedożywienia. Co roku w Polsce marnuje się aż 9 mln ton żywności. Taka ilość wystarczyłaby do nakarmienia wszystkich mieszkańców Warszawy przez 10 lat. 
  • Ograniczenie marnowania żywności to nie tylko więcej pieniędzy w domowym budżecie, lecz także realny wpływ na los planety i ludzkości.

Rolnictwo a zmiany klimatu

Liczba ludności świata wynosi już niemal 8 miliardów. Populacja rośnie w szybkim tempie od ponad 200 lat, od czasów tak zwanej rewolucji przemysłowej. Rozwojowi podlega każdy aspekt cywilizacji, m.in. rolnictwo, co pociąga za sobą daleko idące konsekwencje. Szacuje się, że 80% światowego wylesiania jest związane właśnie z rolnictwem i dotyczy zwłaszcza obszarów tropikalnych (a tam znajdują się niezwykle wydajne w pochłanianiu CO2 wiecznie zielone lasy tropikalne).

Ponadto zmechanizowane, mające wręcz przemysłowy charakter rolnictwo według analiz naukowców z IPCC (Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu) stanowi około jednej czwartej wszystkich emisji dwutlenku węgla. Ale jego udział może być większy, bo raporty nie wliczają w to choćby transportu i ciężkich maszyn obsługujących rolnictwo. Pomyśl o tych wszystkich traktorach, kombajnach; tirach, samolotach i statkach przewożących półprodukty do fabryk, a potem gotowe jedzenie do hurtowni i sklepów. O produkcji tych maszyn i części potrzebnych do wymiany, co wiąże się z wydobyciem surowców. I w końcu o energetyce, a więc oświetleniu magazynów, obór, chlewni, kwok do ogrzewania piskląt… Może się okazać, że całe zaplecze związane z rolnictwem, procesem produkcji żywności wynosi co najmniej jedną trzecią wszystkich emisji CO2, czyli ponad 10 miliardów ton rocznie.

Produkcja niepotrzebnego

Problemem, który wiąże się z rolnictwem i również przyczynia się do zmian klimatycznych, jest marnowanie żywności. Rocznie oznacza to emisję 3,49 miliardów ton CO2 globalnie. W Polsce jest ona szacowana na 16,5 miliona ton. To ponad połowa emisji produkowanych bezpośrednio przez rolnictwo w naszym kraju.

Bez ograniczenia marnowania żywności nie będzie możliwe powstrzymanie katastrofy klimatycznej.

W pierwszej kolejności należy zmniejszyć ilość wyrzucanego pożywienia przez gospodarstwa domowe oraz ograniczyć jego marnowanie w procesie sprzedaży.

Wytworzenie żywności powoduje bowiem nie tylko emisję związaną z produkcją rolną, ale także z przetwórstwem rolno-spożywczym, transportem (zarówno surowców rolnych, jak i produktów spożywczych), pakowaniem i przygotowaniem do sprzedaży – alarmuje dr hab. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Kto jest winny?

I co ciekawe, to właśnie nie restauracje i hotelarstwo jest odpowiedzialne za lwią część marnotraw, lecz my sami w swoich domach. To dokładnie 52% udziału, a główną przyczyną jest brak umiejętności w planowaniu zakupów, szczególnie w okresach świątecznych. Wabieni smakiem, kolorami, wszechobecnymi reklamami i promocjami często po prostu kupujemy bez planu i zastanowienia, a do sklepowych koszyków trafia za dużo.

Według badania przeprowadzonego w tym roku na zlecenie Tesco aż 62,7% Polaków wyrzuca jedzenie przynajmniej raz w miesiącu. 32,1% robi to raz w tygodniu, a 10,4% – codziennie. I niestety w większości są to ludzie młodzi.

Problem robi się dużo większy, gdy w grę wchodzi żywność wysoko przetworzona, wymagająca dużej liczby procesów produkcyjnych wchodzących w skład jednego produktu. Przykładowo, wyrzucenie kilograma masła powoduje analogiczny poziom emisji gazów cieplarnianych, co zmarnowanie niemal 80 kilogramów jabłek.

Emisje powstają także w trakcie przygotowywania posiłków. Zamrażanie żywności jest źródłem emisji ponad 650 kilogramów CO2 rocznie w każdym gospodarstwie domowym, a jej podgrzewanie to kolejne 320 kilogramów. Pod uwagę należy wziąć także produkcję surowców potrzebnych na opakowanie żywności, z nieszczęsnymi torebkami foliowymi na czele. (Dlatego też jak wyżej opisałem, emisje związane rolnictwem przekraczają podaną przez IPCC wartość.)

To nie jest lanie wody

Do tego dochodzi też marnowanie wody niezbędnej w produkcji żywości, od podlewania roślin po sam proces przetwarzania produktów na różnych etapach. W 2007 roku ilość marnowanej tak zwanej niebieskiej wody, niezbędnej do wyprodukowania produktów rolnych zawartych w żywności, oszacowano na 250 kilometrów sześciennych. Straty te szybko jednak rosną. Oszacowania dla 2014 roku wskazują, że

w wyniku marnotrawstwa pożywienia stracono już 306 kilometrów sześciennych wody.

To kolejne dodatkowe źródła emisji CO2, bo przecież pozyskiwanie i transport wody wiąże się ze zużyciem energii.

Choć największe straty są w krajach azjatyckich, w Europie także jest to problem. Rocznie wielkość tych strat na każdego mieszkańca naszego kontynentu wynosi około 27 metrów sześciennych rocznie. Informacja ta tym bardziej jest zła, że z powodu globalnego ocieplenia wiele krajów na świecie traci zasoby wodne z powodu zmian wzorców opadowych. W tym roku spora część Europy, w tym Polska, doświadczyła największej suszy od wielu dekad, co jest następstwem zmieniającego się klimatu. Zaczną znikać rzeki, stawy i zacznie spadać poziom wód gruntowych… właśnie w związku z marnowaniem żywności.

Przeliczmy to na pieniądze

Wartość ekonomiczna globalnych strat spowodowanych marnowaniem żywności w 2014 roku wyniosła ponad 2,1 biliona dolarów. To PKB Francji! Koszty związane z marnowaniem żywności w Unii Europejskiej szacuje się na 143 miliardy euro. To potencjalne środki, które mogłyby pójść chociażby na dalszy rozwój odnawialnych źródeł energii, finansowanie nowych niskoemisyjnych technologii i dopłaty do ich wdrażania (np. ekologiczne piece, samochody hybrydowe albo elektryczne) lub inwestycje w krajach Afryki Subsaharyjskiej.

Straty te odbijają się na wielu aspektach funkcjonowania cywilizacji i całej planety. Marnotrawstwo żywności powoduje także zajęcie dzikich terenów na potrzeby rolnictwa. Ocenia się, że aby wyprodukować żywność, która jest następnie marnowana, w skali całego świata niezbędne jest niemal 1,4 miliarda hektarów. To około 28% wszystkich terenów rolnych na świecie, obszar niemal równy powierzchni Rosji. Największa powierzchnia tracona jest w wyniku marnowania mięsa i mleka.

Moralny problem w cieniu skutków globalnego ocieplenia

Co nie mniej ważne, wyrzucanie żywności przez jednych oznacza zabieranie go innym.Żywność jest podstawą egzystencji każdego człowieka. Została wyprodukowana na cele konsumpcyjne i tak też powinna zostać spożytkowana. Tymczasem wyrzucamy ogromne jej ilości, nie zastanawiając się nad tym, że jest ktoś, kto jej potrzebuje. Co roku w Polsce marnuje się aż 9 mln ton żywności. Taka ilość wystarczyłaby do nakarmienia wszystkich mieszkańców Warszawy przez 10 lat. Jednocześnie ponad 1,6 mln Polaków żyje w skrajnym ubóstwie. To istny paradoks! – mówi Marek Borowski, prezes zarządu Federacji Polskich Banków Żywności.

To żywność, która mogłaby przecież trafić do mieszkańców Afryki i Azji Zachodniej – z obszarów, z których do Europy chce przybyć wielka rzesza ludzi. Między innymi właśnie dlatego, że brakuje im żywności z powodu ocieplania się klimatu, wojen z tego wynikających i związanej z tym destabilizacji społecznej.


Źródła:
www.pkeom.pl

ourworldindata.org



REO POLECA

📻 Recykling, czyli świadomy obieg materii

 

Hubert Bułgajewski
Publicysta REO. Wcześniej portali: naukaoklimacie.pl oraz ziemianarozdrozu.pl Ekspert ds. zmian klimatu. Autor bloga Arktyczny Lód.