📻 MARCIN POPKIEWICZ: Jeśli patriotyzm to nie blaga: Tylko jeden rodzaj energii gwarantuje zostanie kasy w Polsce!

Niespodzianek spodziewam się z ropą, resztę można sobie realnie wyobrazić

Mówimy o nowatorskich metodach wytwarzania energii, a tymczasem jest jeszcze bardzo chwiejny w ostatnich latach rynek ropy naftowej.
Pamiętajmy: ropa naftowa nie jest na zawsze! To jest absurd, który jest bardzo intensywnie wykorzystywany. W wielu krajach szczyt wydobycia ropy mają już za sobą: Morze Północne na przykład, Wielka Brytania: tam wydobycie ropy spadło o ponad połowę, nie dlatego, że nie chcą wydobywać więcej, tylko po prostu już wypompowali wszystko, co tam było pod ziemią do opłacalnego wydobycia i this is the end. Coraz więcej krajów czeka szczyt wydobycia ropy, Rosja jest teraz na szczycie i niedługo zacznie zjazd, co wiemy zresztą ze źródeł rosyjskich; Arabia Saudyjska jeszcze trochę pociągnie na ropie, ale oni też sobie zdają sprawę na Bliskim Wschodzie, że ropa nie jest źródłem wiecznym. Rewolucja łupkowa trochę pomogła zaspokoić zapotrzebowanie świata na ropę, ale też widać, że to jest droga ropa i przy cenach rzędu 50 dol. za baryłkę po prostu się nie opłaca i generalnie już u Amerykanów to wydobycie spada. Jeżeli wciąż mamy mieć ropę, to musi być to droga ropa, coraz droższa, żeby opłacało się ją wydobywać spod dna oceanicznego, z piasków roponośnych, robić ropę syntetyczną, z Arktyki ją pompować. To wszystko jest droga ropa, no więc jeżeli ropa ma być tania…

Poniżej kosztów wydobycia…
Już mamy spadek wydobycia ropy i to rzędu 20% rocznie. Przy niskich cenach koncerny naftowe tną też wydatki na eksplorację, ale w sumie, co było do odkrycia, to w większości już odkryliśmy. Eksploatuje się zasadniczo złoża odnalezione w latach 50. i 60. XX wieku… To nie jest tak, że dzisiejszy spadek inwestycji w poszukiwania złóż spowoduje niedobory ropy jutro. Raczej pojutrze, czyli za kilka lat. Co przez to rozumiem? W system jest wbudowane duże opóźnienie. Jeśli jako szef koncernu naftowego mówię, że chcemy uruchomić wydobycie z danego złoża, to ruszy ono za 10 lat, no może za 5-7, jak się sprężymy… To jest bardzo ciężka infrastruktura, wolno powstająca. Ceny ropy muszą więc być wysokie, coraz wyższe, żeby opłacało się sięgać po bardziej egzotyczne złoża. Świat rosnącego wydobycia taniej ropy nam się skończył.

Jeżeli elektryczność z OZE będzie się rozwijała, to będzie konkurencyjną energią, zmuszającą do dalszego spadku cen płynnych paliw.
Przewiduję tutaj pewne zawirowanie, bo świat nie jest gotowy, żeby transport elektryczny szybko zastąpił ropę, to jednak nie jest jeszcze ta skala. Na świecie na ropę jeździ dobrze ponad miliard samochodów, a aut elektrycznych masz może milion, dwa.

Nie jestem jasnowidzem, z ropą mogą nastąpić różne scenariusze. Być może jej ceny, bo ograniczenie inwestycji przełoży się na spadek wydobycia, a Chińczycy też chcą jeździć samochodami. Skok cen do 150 lub więcej dolarów za baryłkę zdusiłby gospodarkę światową, ponownie wpychając ją w bardzo głęboką depresję i wtedy też ciężko by było z inwestycjami w samochody elektryczne i inne tego typu wynalazki.

Czyli właściwie cała transformacja energetyczna, o której rozmawiamy, to nie tylko kwestia ochrony środowiska, ale bezpieczeństwa energetycznego, żeby wszystko nie stanęło?
Dokładnie tak. Gdyby doszło do jakiegoś kryzysu geopolitycznego na Bliskim Wschodzie czy w Rosji i ropa skoczyłaby do 200-300 dolarów za baryłkę, czyli ponad dwukrotnie drożej niż w szczycie w 2008 roku, to za jej zakup musielibyśmy wykładać tak olbrzymie pieniądze, że by nas na to po prostu nie było stać. Wiele krajów by poszło z torbami. Kwestia bezpieczeństwa energetycznego, odchodzenia od ropy i zastępowania jej prądem z lokalnych OZE, to także kupowanie sobie bezpieczeństwa. A biorąc pod uwagę, gdzie trafia lwia część pieniędzy wydawanych na kupowanie ropy Polaków, odchodzenie od uzależnienia od ropy jest polską racją stanu.

Inwestowanie teraz miliardów po staremu w elektrownie węglowe, czy w kopalnie, czy w ciepłownie jest po prostu bez sensu. Propaguję tę wiedzę, jak mogę, żeby nie robić wszystkiego, tak jak robiono za naszych tatusiów i dziadków, bo trochę tak to się robi. W wielkich firmach, co poniekąd zrozumiałe, jest olbrzymia bezwładność myślenia i działania. Co więcej, też trzeba mieć spójną wizję systemu, do którego dążymy – nie tylko dostarczania prądu, ale spinania tego z systemem ogrzewania budynków, ciepła i chłodu. To samo dotyczy transportu – elektryfikacji w szczególności i transportu osobowego i towarowego i jak to robić, czyli intermodalność, czyli budowanie trakcji na zasadzie trolejbusów, dróg między miastami, żeby ciężarówki z pantografami jeździły, jak teraz Szwedzi nad tym pracują. To wszystko się dzieje na świecie, samochody autonomiczne, to też przeorze to, jak wyglądają i funkcjonują nasze miasta. Ta rewolucja dzieje się na naszych oczach, nie mówimy o czymś, co będzie za lat 20 czy 50.

Dziękuję za rozmowę!


 

Marcin Popkiewicz  pisarz, naukowiec, menedżer, tłumacz, wykładowca oraz autor setek artykułów dotyczących zmian klimatycznych, zasobów i energii. Szef zespołu projektu Ziemia Na Rozdrożu i Koordynator Zespołu ds. Zmian Klimatu w Fundacji Nasza Ziemia, na co dzień prezes firmy informatycznej DS Software. Autor książek “Świat na rozdrożu” i “Rewolucja energetyczna. Ale po co?”.

Paweł Sito – redaktor naczelny REO – dziennikarz mediów wszystkich rodzajów. W wielu redakcjach sprawował kierownicze funkcje. Zaczynał jako red. nacz. gazetki szkolnej NAKŁAD 1, teraz zaś kończy wraz z Michałem Odziemczykiem uruchamianie projektu nowoczesnego Intranetu w grupie MCX+. Od 3 lat pasjonuje się tematyką energetyczną, wciąż się uczy, a dzisiejszy rozmówca to jeden z najważniejszych mentorów w tej dziedzinie. 

 

 



REO POLECA

REO ZAGADKA. I dwa zaskakujące rozwiązania.

 

 

1
2