MAŁE JEST PIĘKNE. Odetnij się od Elektrowni

Energetyka obywatelska - niewykorzystany potencjał

Kiedy myślimy o energetyce, o wytwarzaniu prądu, pierwsze przychodzą na myśl potężne zakłady przemysłowe – elektrownie, w których spala się miliony ton węgla rocznie. Czy mogą być dla nich alternatywą małe źródła prądu, zwane mikroinstalacjami, o mocy mniejszej niż 50 kilowatów, budowane na własny użytek?  

Według Urzędu Regulacji Energetyki (URE) na koniec 2018 roku w Polsce było 55502 mikroinstalacji o całkowitej mocy 353,4 MW, z czego 51163 należały do prosumentów. Prosument to osoba, która wytwarza energię elektryczną na własne potrzeby – jednocześnie produkuje i zużywa prąd. Pozostałe mikroinstalacje o mocy do 50 kW należą do jednostek samorządowych albo do przedsiębiorców.

Lampa solarna w formie kostki. fot. lampy.pl

Raport URE zawiera informacje o wszystkich mikroinstalacjach oraz o ich mocy. Aż 99,2% z nich to panele fotowoltaiczne. Łączna ich moc wynosi 344 MW. Spośród pozostałych mikroźródeł największą grupę stanowią instalacje wodne o całkowitej mocy 8 MW. W rękach prosumentów jest też 68 mikroinstalacji wiatrowych, 29 hybrydowych – wiatrowo-fotowoltaicznych, 16 rolniczych, cztery mikroinstalacje biomasowe, a także trzy produkujące biogaz inny niż rolniczy.

Najwięcej prosumentów podłączonych jest do operatora PGE Dystrybucja, a najwięcej energii elektrycznej (39,8 GWh) wyprodukowali prosumenci podłączeni do operatora Tauron Dystrybucja.

Liczba i moc mikroinstalacji OZE w Polsce w 2018 roku. Źródło: URE
Liczba prosumentów i ilość wytworzonej przez nich energii w 2018 roku. Źródło: URE

Energetyka rozproszona, czyli miliony mikroinstalacji należących do obywateli-prosumentów przedstawiana jest jako alternatywa wobec obecnej energetyki, zwanej zawodową. Patrząc na liczbę mikroinstalacji w Polsce, wydaje się niewiarygodne, aby energetyka rozproszona miała zastąpić zawodową. Ich łączna moc to mniej niż 1% mocy, jaką dysponuje cały nasz system energetyczny. Z drugiej strony, indywidualnych odbiorców energii, jak mówią energetycy – gospodarstw domowych, mamy w Polsce 15 milionów, więc gdyby prosumentami zostało 10 razy więcej niż obecnie, to staliby się oni znaczącą elektrownią w całym systemie.

Mała elektrownia wodna w Kozinie na rzece Bukowina. Fot. Beata Zbonikowska

Jeżeli mamy stać się społeczeństwem korzystającym z rozproszonej sieci energetycznej – pokoleniem prosumentów – konieczne jest zorganizowanie działań edukacyjnych: pokazy, szkolenia, konferencje. Marchewkę można kupić w sklepie lub samemu ją wyhodować. Podobnie jest z energią – każdy z nas może ją produkować, mając dzięki temu niższe rachunki za prąd. Jednak u nas nie traktuje się ich z należytą powagą. Może dlatego, że mamy ich tak niewiele? A może mamy ich tak niewiele, bo nie podchodzimy poważnie do tej alternatywy?


Drodzy Czytelnicy REO,

Jeśli idea wytwarzania energii elektrycznej a być może zarabiania dzięki temu (prosumeryzm) zainteresowała kogoś, a o tematyce nie ma zielonego pojęcia, bardzo prosimy – nie wstydźcie się, całkowicie to rozumiemy. Niektórzy z nas (oczywiście nie akurat Bartek Igliński, autor nie tylko licznych artykułów i prac naukowych ale również książek o OZE!) także uczą się tego nowego w Polsce tematu. Dlatego mamy propozycję. Tak jak w burzy mózgów umówmy się, że żadne pytanie, zagadnienie, pomysł nie są traktowane jako nieodpowiednie. 

Pytajcie o wszystko związane czy to z fotowoltaiką, czy kolektorami słonecznymi, czy też bardziej zaawansowanymi formami pozyskiwania zielonej energii. Nawet jeśli nie będziemy wiedzieć, to będziemy wiedzieli (i zrobimy to), kogo należy zapytać.

redakcja@reo.pl

 


REO POLECA

ENERGETYKA OBYWATELSKA czy zawracanie głowy obywatelom (POLEMIKA)