📻 HYDROODPOWIEDŹ: Małe elektrownie wodne – jednak nie tak mało ich powstanie

Odpowiedź na tekst Leszka Kadeja „Tyle co nic"

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Danuta Stachyra.

 


21 marca 2018 na stronach REO ukazał się artykuł pana Leszka Kadeja zatytułowany Tyle, co nic. Ustawa o OZE: Rząd może powiedzieć, że zrobił, co w jego… mocy, w którym autor dokonuje oceny przyjętego przez Radę Ministrów projektu o zmianie ustawy o odnawialnych źródłach energii oraz niektórych innych ustaw.

W artykule omawiane są zawarte w ustawie rozwiązania, ocenione przez autora jako jej jasne i ciemne strony, a także takie, które na pozór wyglądają dobrze, ale przy ich szczegółowej analizie dostrzec można ich wady. Do tych ostatnich autor zalicza wsparcie w postaci taryf FIP, czyli systemu dopłat do ceny rynkowej energii przeznaczonego dla wytwórców w niewielkich biogazowniach i elektrowniach wodnych (w rzeczywistości planowane są jeszcze taryfy FIT (feed-in-tariff), czyli system sprzedaży energii po stałej, gwarantowanej cenie zakupu, o których autor nie wspomina).

Trudno dociec na podstawie czego autor wysnuwa swoje sądy, jednakże szczegółowa analiza przytoczonych zarzutów (co za chwilę) pozwala stwierdzić, że przynajmniej w odniesieniu do energetyki wodnej, autor się myli.

spośród wszystkich sposobów wytwarzania energii energetyka wodna, szczególnie elektrownie przepływowe, to technologia, z którą wiąże się najniższy poziom kosztów zewnętrznych.

Według autora artykułu, małe elektrownie wodne (MEW) należą do tych źródeł energii, które w Polsce wielkich perspektyw rozwoju nie mają, a ich potencjał wzrostu jest znikomy i dlatego nowych źródeł energii, które mogłyby skorzystać z planowanej formy wsparcia powstanie tyle co nic albo i wcale.

Przyjrzyjmy się zatem liczbom. Obecnie pracuje w Polsce 766 elektrowni wodnych o łącznej mocy 988,377 MW[->], które średnio wytwarzały w ostatnich latach mniej więcej dwa tysiące GWh/rok energii elektrycznej pochodzącej z dopływu naturalnego[->]. Spośród wszystkich elektrowni wodnych 685 stanowią obiekty o mocy zainstalowanej nie większej niż jeden MW. Łączna moc tych instalacji wynosi 103 MW i wytwarzają one około 320,5 GWh energii elektrycznej każdego roku. Zaprojektowane rozwiązania FIP i FIT stworzą zatem stabilne i przewidywalne warunki funkcjonowania dla istniejących niemal 700 instalacji wodnych do końca zaplanowanego dla tych źródeł okresu wsparcia. W opinii branży MEW wprowadzenie statecznego systemu taryf to konieczny warunek, aby zachęcić przedsiębiorców do realizacji kolejnych inwestycji. Jaki zatem jest potencjał rozwoju nowych instalacji MEW?

Z badania przeprowadzonego przez Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych (TRMEW) wynika, że w 2017 roku 162 projekty MEW o łącznej mocy 55,97 MW, których szacunkowa produkcja roczna będzie wynosić 252 GWh, były w fazie budowy lub na etapie uzyskiwania pozwoleń administracyjnych. Oznacza to, że będą one gotowe skorzystać z przygotowanego programu FIP/FIT w ciągu najbliższych lat. Pamiętać jednak należy, że działające obecnie i zaplanowane do realizacji w najbliższej przyszłości elektrownie wodne wykorzystują techniczny potencjał hydroenergetyczny krajowych rzek zaledwie w 17-20 procentach, podczas gdy w krajach europejskich poziom ten sięga blisko 50%[->]. Ten niezagospodarowany potencjał uwidacznia się również w innych statystykach. Z danych Krajowego Zarządu Gospodarki Wodnej wynika, że tylko 4,5% spośród zinwentaryzowanych budowli piętrzących jest wykorzystywanych do produkcji energii.

ubiegając się o zgodę na możliwość wybudowania elektrowni wodnej inwestor zostaje zazwyczaj zobligowany do wybudowania przepławki umożliwiającej rybom wędrówkę na tarło.

W ten sposób przechodzimy do kolejnego wyrażonego przez autora wobec elektrowni wodnych zarzutu tj. ich wpływu na środowisko. Oczywiście elektrownia wodna, jak niemal każda inwestycja, oznacza pewną ingerencję w środowisko. W przypadku elektrowni wodnych do najpoważniejszych presji zalicza się konieczność przegrodzenia rzeki, w celu spiętrzenia wody. Należy jednak pamiętać, że małe elektrownie wodne od lat powstają niemal wyłącznie przy już istniejących budowlach piętrzących, przy czym bazy danych o obiektach piętrzących wodę wskazują, że tych, które potencjalnie można wykorzystać na cele hydroenergetyki jest w Polsce około ośmiu tysięcy[->]. Co więcej, ubiegając się o zgodę na możliwość wybudowania elektrowni wodnej przy istniejącym jazie, inwestor zostaje zazwyczaj zobligowany do wybudowania przepławki umożliwiającej rybom wędrówkę na tarło, czyli można powiedzieć, że w wyniku realizacji inwestycji zastany stan rzeki ulega poprawie. Ponadto w drodze ustalania warunków środowiskowych wskazuje się konieczność stosowania rozmaitych środków zaradczych i neutralizujących wpływ elektrowni na faunę wodną, a więc np. barier elektrycznych, czyli swego rodzaju elektrycznych pastuchów umieszczanych w wodzie i odstraszających ryby i narybek od wejścia do komór turbin. Coraz częściej w elektrowniach montuje się również turbiny przyjazne rybom, czyli takie przez które ryba może swobodnie i bez uszczerbku na zdrowiu przedostać się z wraz z wodą z górnego stanowiska jazu na dolne. Obowiązkiem użytkownika piętrzenia jest ponadto zagwarantowanie przepływu nienaruszalnego (biologicznego).

MEW Bieleckie Młyny, wyposażona w przyjazną rybom śrubę Archimedesa, fot. „Energetyka Wodna”

Patrząc z nieco szerszej perspektywy, aby prawidłowo dokonać bilansu efektów środowiskowych, związanych z produkcją energii w elektrowniach wodnych, warto odwołać się do pojęcia kosztów zewnętrznych w energetyce, czyli kosztów wszelkich szkód zdrowotnych, środowiskowych i materialnych, które nie są rekompensowane przez producentów energii elektrycznej. Otóż wyniki badań w tym zakresie wskazują, że spośród wszystkich sposobów wytwarzania energii energetyka wodna, szczególnie elektrownie przepływowe, to technologia, z którą wiąże się najniższy poziom kosztów zewnętrznych[->]. W przypadku hydroenergetyki, w zależności od typu elektrowni wynoszą one od 0,04 do 0,08 c€/kWh. Dla porównania, energetyka wiatrowa generuje koszty zewnętrzne w wysokości około 0,10 c€/kWh, a technologie węglowe aż 3,14 c€/kWh. Jednocześnie fakt, że małe elektrownie wodne mogą być lokalizowane na małych ciekach wodnych sprawia, że doskonale wpisują się w założenia dotyczące energetyki rozproszonej, wykorzystującej potencjał terytorialny i lokalnie dostępne, krajowe zasoby źródeł odnawialnych. Pełnią również szereg korzystnych funkcji w środowisku przyrodniczym i gospodarce, a także w życiu społecznym i kulturalnym. Wśród nich wymienia się najczęściej zwiększanie retencji wody, działanie przeciwpowodziowe, konserwację koryt rzek, odbudowę i utrzymywanie infrastruktury hydrotechnicznej, poprawę parametrów sieci energetycznej, magazynowanie energii, tworzenie miejsc pracy i wypoczynku, a także dbanie o zabytkowe obiekty hydrotechniczne, stanowiące część dziedzictwa kulturowego.

fakt, że małe elektrownie wodne mogą być lokalizowane na małych ciekach wodnych sprawia, że doskonale wpisują się w założenia dotyczące energetyki rozproszonej.

Ostatni komentarz autora tekstu na temat MEW dotyczący połączenia problemu realizacji inwestycji hydroenergetycznych z działalnością urzędów melioracyjnych jest dla mnie niestety zupełnie niezrozumiały. Zachęcam zatem autora do dodatkowych wyjaśnień tej kwestii.

Podsumowując, trudno zgodzić się z negatywną oceną wystawioną przez autora artykułu rozwiązaniu polegającemu na wsparciu MEW taryfami FIP/FIT. Wydaje się, że nawet sam autor jest skłonny przyznać, że warto zagospodarować bezsensownie i bezproduktywnie stojące obiekty piętrzące.  Co więcej, instalacji, które tylko czekają na możliwość uruchomienia jest sporo, a pod względem wykorzystania dostępnego potencjału energetycznego rzek w Polsce pozostajemy w ogonie krajów europejskich. Dane historyczne wskazują, że ten potencjał można i warto wykorzystać budując lokalne, małe i rozproszone źródła energii, bazujące na urządzeniach wytwarzanych w Polsce i realizowane najczęściej przez małych przedsiębiorców, dla których taryfy FIP i FIT są doskonałym i sprawdzającym się od lat w wielu innych krajach rozwiązaniem.

Ewa Malicka
Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych