Magazyny energii na czterech kołach

fot. pxhere.com

Styczeń 2018 roku. Londyn. Producentem / dysponentem energii będzie nie tylko ten, kto zainwestuje w przydomową mikroelektrownię, ale także właściciel auta na prąd. O nowej, społecznej, choć nie darmowej, funkcji właścicieli aut, donosi The Guardian. Relacja redakcyjnej fanki prosumeryzmu  Doroty M. Zielińskiej.

Rozrusznik
O tym, że eksperymentalne prace nad takim uzupełnionym modelem wykorzystania potencjału elektrowozu trwają, wiadomo było od dawna. Co innego, jednak, snute plany, a co innego konkretna do tego tak nieodległa  data. Bez 100% gwarancji, póki nie zaprezentuje się praktyka procederu, ale pokusić się można o stwierdzenie, że za jakiś czas dzięki temu zmienią się: europejska mapa żródeł zasilania, oraz tzw. miksy energetyczne w poszczególnych krajach.

Instrukcja obsługi
Jak to będzie działać? Przez większą część dnia, a zwłaszcza nocy, samochód pozostaje bezczynny. Samochód elektryczny jest wtedy podłączony do sieci. Ładuje baterie. A gdyby tak właściciel określił, ile kilometrów zamierza przejechać następnego dnia i pozwolił dostawcy prądu sprzedawać pozostałą energię zgromadzoną w baterii, kiedy jej cena jest wysoka, a kupować, gdy jest najniższa? Co się stanie, jeśli cena energii waha się od 4 do16 pensów za 1 kWh? Możliwe, że wtedy tankowanie odbywać się będzie za darmo.

Licznik
Brzmi jak proroctwo futurologa? Nie, moi drodzy. W Wielkiej Brytanii to będzie możliwe już od stycznia 2018 roku. Projekt nazywa się vehicle-to-grid. Nissan dostarczy samochody elektryczne marki Leaf z odpowiednim oprogramowaniem, a firma Ovo, jako dostawca energii, zainstaluje w domu posiadacza samochodu odpowiedni licznik. Sprzedawaniem i kupowaniem energii w imieniu właściciela auta zajmie się jej dostawca. Potem podzielą się zyskiem, być może w postaci darmowych kilometrów.

Stabilizator
Co ciekawe, przy włączeniu do sieci przesyłowej energii zgromadzonej w bateriach setek tysięcy aut, mogłyby one stać się metodą na równoważenie systemu energetycznego, który musi radzić sobie z rosnącą liczbę niestabilnych źródeł czystej energii (elektrownie wiatrowe i solarne).

Włączanie się do ruchu
Po tym jak brytyjski rząd ogłosił w lipcu 2017 roku, że zamierza przeznaczyć 20 mln funtów na badania i projekty pilotażowe dotyczące włączenia tysięcy samochodów elektrycznych do systemu energetycznego (jako rozproszony magazyn energii), kolejne firmy rozważają włączenie się w to przedsięwzięcie. Jeden z największych dostawców prądu, niemiecki koncern E.ON, wprowadził na brytyjskim rynku, gdzie jeździ już 100 tys. elektrycznych samochodów, specjalną taryfę stosowaną przy nocnym ładowaniu baterii.

 


 

Źródło: theguardian.com

Od redakcji REO.pl:  Nie chcemy być głosem Kasandry, ale analizując politykę obecnych władz polskich wobec OZE nie należałoby się dziwić, gdyby Sejm przyjął ustawę zakazującą tego rodzaju praktyk. Kupowanie prądu po niższej cenie, a odsprzedawanie po lepszej mogłoby być uzanane w takim wypadku, za spekulację energią. 

Dorota M. Zielińska
Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem. REO to dla mnie nowe wspaniałe miejsce na Ziemi. Odpowiadam tu głównie za działkę oze-energetyczną. Uwielbiam zagadki słowne, kalambury i skrablowe pojedynki na słowa. Masz ciekawy temat? Napisz do mnie: dorota.zielinska@reo.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here