📻 SUPER APLIKACJE: Następna proszę!

Polska aplikacja do łatwej wymiany książek

AUDIO REO. Posłuchaj na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak. 4’03”



Uwaga! Uwaga! Teraz będzie zamiana! Czytelnictwo przeżywa kryzys. Nakłady książek i czasopism drukowanych są coraz mniejsze. Firmy wydawnicze dobrze wiedzą, że płyną na tonącym statku. Trochę płyniemy, trochę toniemy. Statek porusza się jednak jeszcze do przodu. W takim razie pokładu nie opuszczamy. Słowo drukowane miało ustąpić miejsca temu wyświetlanemu pikselem na tablecie, czytniku e-booków czy smartfonie. Mimo ogromnych starań i niekwestionowanych sukcesów w tej dziedzinie fakt pozostaje faktem: czytamy coraz mniej.

Czy to źle? Źle! Czy to mnie dziwi? Nie! Ludzie generalnie przestali też oglądać filmy w czerni i bieli. Nawet Czterech pancernych już pokolorowano. Nikt nie słucha już pierwszych miksów Beatlesów w mono, bo zremasterowane wersje dostępne są nie tylko w formacie stereo, ale i 5.1. Branża muzyczna jest tu dobrym przykładem. Najpierw zniknęły taśmy magnetofonowe, potem winyle, obecnie płyty CD są w zaniku. Dostęp do każdej pozycji w wersji cyfrowej jest natychmiastowy, za niewielką opłatą miesięczną. I tu zaskoczenie… Sprzedaż płyt winylowych jest największa od lat i wciąż rośnie. Wniosek? Zwiastuje wielki powrót książki. Tej papierowej, tej z dedykacja, tej z zagiętym rogiem – tej prawdziwej!

Twórcy polskiej aplikacji Nextplease! nie tylko przeczuwają renesans literatury, ale chcą też wziąć w nim czynny udział. Bo to apka do wymiany książek. Po zalogowaniu do serwisu uzupełniamy bibliotekę książek już przeczytanych. Niektórych może zaskoczyć fakt, że  zdjęcia robimy książkom, a nie sobie. Brak konieczności robienia dzióbka do selfie uważam za pierwszy sukces Nextplease! W chwili gdy wprowadzimy już dzieła, które chcemy wymienić, rozpoczyna się proces matchowania. Analogicznie jak w Tinderze. Dostępnych książek możemy szukać klasycznie, po autorze i tytule, lub po odległości, w jakiej się znajduje. Geolokalizacja i suwak odległości, znów, działa podobnie jak w popularnej aplikacji randkowej. Jeżeli wydawnictwa, którego szukamy, nie ma blisko nas, powiększamy pole poszukiwań na inne miejscowości lub województwa. Dodatkowo możemy poznać osoby o podobnym guście literackim, przyznawać sobie wzajemnie punkty za terminową wysyłkę itp.

Pomysł na aplikację wydaje mi się trafiony w dziesiątkę. W praktyce jednak dostępny katalog jest dość ubogi. Spodziewałem się klasyków literatury i pozycji kultowych, a znalazłem głównie książki, których ludzie chcą się po prostu pozbyć: kulinarne, przewodniki po miastach lub poradniki dla akwizytorów. Tu przypomina mi się wypowiedź Antoniego Słonimskiego o tym, że nie lubi wymiany poglądów, ponieważ na tym traci. Liczę jednak, że Nextplease! rozwinie skrzydła i stanie się prawdziwą platformą wymiany myśli i idei. Na zakończenie Antoni Słonimski:

Pewien bęcwalski blondyn
Chciał ze mną wymienić poglądy,
To znaczy wziąć moje, Słonimskie,
A dać mi w zamian kretyńskie.
Odrzekłem: nie idę na to,
Nawet za grubą dopłatą.