M. Siembab: Czeka nas trudna walka o poprawę systemu wsparcia


Przedstawione przez Ministerstwo Gospodarki założenia do projektu ustawy o OZE budzą obawy, że zbytnie skomplikowanie systemu może zaszkodzić sektorowi – uważa Michał Siembab, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej. Jego zdaniem resort proponuje zbyt wiele kontrowersyjnych zapisów.

– Pojawienie się założeń do nowego projektu to bardzo dobry sygnał. Najwyższy czas. Jednak skomplikowanie proponowanego systemu jest jego bardzo dużą wadą – mówi Michał Siembab, dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO). – Może się okazać, że nie będzie to mechanizm skuteczny.

W nowym systemie wsparcia najwięcej mogą stracić energetyka wodna i współspalanie. W przypadku instalacji już działających wsparcie dostanie tylko energia elektryczna wytwarzana w instalacjach spalania wielopaliwowego do poziomu średniej ilości energii elektrycznej wytworzonej w latach2011-2012. Dodatkowo od dnia wejścia w życie nowych przepisów współspalaniu będzie przysługiwać tylko 0,5 certyfikatu za 1 MWh. Nowe instalacje współspalające biomasę w ogóle nie będą mogły brać udziału w aukcjach. Poszkodowani mogą czuć się także właściciele elektrowni wodnych. Z systemu wsparcia całkowicie zostaną wyłączone hydroelektrownie o mocy powyżej 1 MW. O ile ograniczenie wsparcia dla współspalania kontrowersji większych nie budzi, o tyle pozbawianie wsparcia każdej elektrowni wodnej powyżej 1 MW może być trudne do zrozumienia.

– Do tej pory mała elektrownia wodna miała moc do 5 MW. Jeśli ideą legislatora było pobawienie wsparcia dużych zamortyzowanych elektrowni wodnych, to się chwali, ale jednocześnie wsparcie traci wiele inwestycji, które go potrzebują – komentuje Michał Siembab i dodaje, że to niejedyne budzące wątpliwości zapisy. – W proponowanym systemie jest wiele kontrowersyjnych elementów. Ministerstwo mówi o 15 latach wsparcia, ale co będzie potem? Przez 15 lat wytwórcy energii ze źródeł odnawialnych będą dostawać kwotę gwarantowaną. Ale co po 15 latach? Czy będziemy mieli prawo tylko i wyłącznie do sprzedaży energii elektrycznej na warunkach, jak pozostali wytwórcy? Tego nie wiemy. Podobnie jak nie wiemy, na czym dokładnie będzie polegać tzw. prekwalifikacja. Według mnie to dodatkowa kłoda rzucana branży pod nogi, bo już teraz inwestor do pozwolenia na budowę musi przejść przez bardzo długi proces inwestycyjny, najeżony różnego rodzaju trudnościami. I teraz dojdzie jeszcze jeden element, który nie poprawi sytuacji, ale ją znacząco utrudni – podkreśla Michał Siembab.

Obawy przedsiębiorców budzi także niewiadoma liczba aukcji w ciągu roku.

– Minimum jedna w ciągu roku to mało. Przypomnijmy sobie zapewnienia rządu dotyczące liczby przetargów na projekty poprawiające efektywność energetyczną. Od wejścia w życie ustawy, kilkanaście miesięcy temu, doczekaliśmy się zaledwie jednego – mówi dyrektor PIGEO.

Ministerstwo proponuje także stałą, niezmienną cenę przez 15 lat – tę, którą uda się osiągnąć na wygranej aukcji. Jednak, jak zwraca uwagę Michał Siembab, wszystkie koszty, które towarzyszą funkcjonowaniu farmy wiatrowej, biogazowni czy małej elektrowni wodnej, rok do roku wzrastają chociażby z powodu inflacji. Na koszt zakupu surowca do biogazowni mają wpływ nie tylko inflacja, ale także ruchy na rynkach produktów żywnościowych na całym świecie. – W perspektywie 15 lat może nastąpić spory rozdźwięk między tym, co faktycznie otrzymuje przedsiębiorstwo generujące energię ze źródeł odnawialnych, a jego kosztami – mówi dyrektor PIGEO.

Mimo wielu uwag do propozycji resortu gospodarki w przedstawionych założeniach można dopatrzeć się kilku pozytywów. Przede wszystkim ograniczenie wsparcia dla współspalania – wytwórcy tzw. zielonej energii od dawna to postulowali. Same intencje resortu, by wsparcie odbywało się jak najmniejszym kosztem, również są zrozumiałe, jednak obniżanie kosztów nie może blokować rozwoju sektora OZE czy pozbawiać wytwórców praw nabytych. A resort planuje ograniczyć ważność certyfikatów, wydanych przed wejściem w życie nowych przepisów, do 24 miesięcy. Zdaniem dyrektora PIGEO branżę czeka teraz trudna walka o poprawę przepisów, zarówno ze strony wytwórców zielonej energii, jak tych czerpiących obecnie zyski ze współspalania.

 

Redakcja reo.pl

Elektrownia wiatrowa, fot. sxc.hu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here