📻 REO TRAVEL: Jak uniknąć w Egipcie utraty wolności lub kończyny

Nie pozostawiaj rozsądku w kraju

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 



W Morzu Czerwonym są rekiny. U wybrzeży Hurghady też. Jest ich bardzo dużo, jak to w ciepłych wodach, gdzie pokarmu pod wodą aż nadmiar. Jedne rekiny są mniejsze. Inne większe. Jak to w życiu. Generalnie pływają daleko od brzegu. Dla rekinów ważne jest smaczne, znane i łatwe w zdobyciu pożywienie oraz… święty spokój.
Ludzie – jako codzienny posiłek – ich nie interesują.

Rekiny boją się człowieka i wszystkiego tego, co jest z nim związane. Unikają statków, śrub okrętowych, szumu skuterów wodnych, sieci rybackich, zanieczyszczeń i zamieszania wywoływanego w wodzie przez nurków i snurków. Oczywiście czasami próbują, jak smakujemy, ale gryzą nas nie z głodu. Robią to przede wszystkim ze strachu. Bywa, że z ciekawości. Skoro sami zaglądamy im w ślepia – to czemu nie miałyby chapnąć szczękami, gdy obiad przypływa pod samą paszczę?

Nie piszę tego wszystkiego, by kogokolwiek przestraszyć.

To niesamowite, ale większość turystów w ogóle nie zdaje sobie sprawy, że te drapieżne ryby pływają w wodach Morza Czerwonego. Niekiedy wypoczywający wspominają, że coś im się kiedyś obiło o uszy, że gdzieś tam w Egipcie jakiś rekin kogoś zaatakował. Jednak ci, którzy przyjeżdżają do Hurghady, by tylko poopalać się na plaży, napić drinka i popływać w basenie – z bliska, na własne oczy, takiej ryby nie widzieli. Na filmie, owszem. Gdy się dowiadują, że rekiny tu, w Hurghadzie, są, wpadają w dziwną ekstazę. Podnieceni, gadają tylko o tym. Przemawia przez nich strach połączony z niezdrową ciekawością. Niby się boją, ale od razu chcą takiego rekina zobaczyć, dotknąć, zjeść, zawieźć do domu, by pochwalić się przed znajomymi kawałkiem płetwy ogonowej, a najlepiej zębem wyrwanym własnoręcznie z wielkiej szczęki. Cena – żeby zaspokoić swoją próżności i potwierdzić naturę prawdziwego myśliwego – w tym przypadku nie gra roli.

To niezdrowe zainteresowanie pięknymi, acz groźnymi drapieżnikami, szczególnie w ostatnich miesiącach bezwzględnie wykorzystują Egipcjanie

Szukając łatwego zarobku, rybacy z Hurghady proponują za stosunkowo małe pieniądze rejsy stateczkami połączone z łowieniem tych ryb. Wszystko jest tajne przez poufne. I oczywiście nielegalne, więc jeszcze bardziej ekscytujące. Rejsy odbywają się na uboczu szlaków wycieczkowych, bladym świtem lub po zmroku. – Jak to, na rekiny nie pojedziesz? Będziemy je łowić z łodzi. Potem je zjemy. Zęba zabierzesz do kraju i postawisz sobie na biurku, obok komputera. Zapłacisz sto dolarów i masz wycieczkę, którą zapamiętasz na całe życie. My bierzemy na siebie całą odpowiedzialność – tymi słowami naganiacze przekonują potencjalnych wycieczkowiczów do wzięcia udziału w takiej nielegalnej eskapadzie.

Mnóstwo naiwniaków daje się skusić. Później tego żałują lub tłumaczą przed sądem, że nie wiedzieli, iż nawet

za sam udział w takim rejsie mogą trafić do egipskiego kryminału na kilka lat.

To ciężkie przestępstwo – wszystkie rekiny pływające w Morzu Czerwonym są chronione. Nie tylko nie można ich zabijać czy zjadać, ale także sprzedawać żywcem. Do rekinów nie wolno nawet się zbliżać. Morze Czerwone to ich azyl.

Rekiny są tu po prostu nietykalne. Już od 45 lat.

Od 12 lat mięsa rekinów nie wolno serwować w barach i restauracjach.

Rekiny w Morzu Czerwonym nielegalnie łowiono zawsze, jednak dziś ten proceder funkcjonuje na skalę masową. Nie ma się czemu dziwić. Za jeden rejs właściciel statku może zarobić nawet tysiąc dolarów. Chętni ustawiają się w kolejce. Dla właścicieli łodzi, jachtów i kutrów rybackich to gra warta świeczki. Przepraszam, była. Żarty się skończyły. Nieprawdopodobną pracę wykonała i wykonuje HEPCA – organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną i rozwojem obszarów Morza Czerwonego. Ściga kłusowników i pilnuje, by nie uniknęli surowej kary.

1 Dwa miesiące temu głośna stała się sprawa Brytyjczyka, który na portalach społecznościowych chwalił się złowionymi małymi rekinami. Na swojej łodzi pozował do zdjęć z martwymi rybami. Reakcja działaczy z HEPCA oraz władz prowincji Morza Czerwonego była natychmiastowa. Mężczyzna został aresztowany. Odebrano mu dożywotnio licencję na łowienie i skonfiskowano łódź. Zapłacił 37 tysięcy dolarów kary. Mało tego – nadal siedzi w areszcie śledczym w Hurghadzie. Grozi mu pięć lat więzienia.

łowienie rekinów w Egipcie
www.hurghada24.pl

2 Dosłownie kilka dni temu, tuż przed zachodem słońca, u wybrzeży Hurghady sfotografowano ludzi na łodzi, którzy rzucali do wody przynętę, by zwabić rekiny, a następnie łowili je grubą żyłką zaciskającą się wokół ich głów. Śmierć małych ryb w męczarniach wyglądała przerażająco. Z pokładu łodzi wszystkiemu przyglądali się turyści, którzy robili zdjęcia i bili brawo swoim kolegom, kłusownikom. Co ciekawe, jednostka miała zamalowaną nazwę, by utrudnić jej identyfikację. I znów HEPCA stanęła na wysokości zadania. W ciągu zaledwie kilku godzin, dzięki Facebookowi, łódź została zidentyfikowana. Właściciela namierzono. Wszyscy, którzy brali udział w zabawie, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Nieważne, czy są Egipcjanami, czy obcokrajowcami. Wysoka kara ich nie ominie. Nie tylko finansowa.

łowienie rekinów w Egipcie
www.hurghada24.pl

3 Na początku listopada na południe od wybrzeży Hurghady szczytem głupoty popisali się nurkowie, którzy sami prowokowali rekina do ataku. Ryba została otoczona przez 20-osobową grupę w akwalungach. Nikt nie przestrzegał podstawowych zasad bezpieczeństwa. Żądni wrażeń nurkowie zapomnieli, że mają do czynienia z drapieżnikiem. Ważne były piękne zdjęcia i zabawa. Ta skończyła się koszmarnie. Jeden z nurków – młody Niemiec – chciał dotknąć ryby. Ta, znajdując się w potrzasku, wystraszona bąblami powietrza wydobywającymi się z ich aparatów tlenowych, w końcu zaatakowała. Nurek został ugryziony w nogę (trzeba było ją amputować). Dzięki filmowi, który trafił do sieci, uczestnicy tej nagonki na rekina będą się teraz tłumaczyć przed egipskim prokuratorem.

łowienie rekinów w Egipcie
www.hurghada24.pl

O tym wszystkim piszę też nie po to, by zniechęcić kogokolwiek do wyjazdu nad Morze Czerwone, tym bardziej do Hurghady. Piszę ku przestrodze. Podczas beztroskich wakacji nie można wyłączać racjonalnego myślenia. Nie można dać się ponieść emocjom lub pozwolić nabrać naciągaczom. Trzeba dbać o własną przyszłość i zdrowie. Jeżeli tak się nie stanie, to zamiast po dwóch tygodniach wrócić z wymarzonego wypoczynku, spędzimy kilka lat za kratami. Albo wrócimy do domu, ale… bez kawałka nogi lub ręki. Rekiny w Morzu Czerwonym są. To ich środowisko naturalne. Są nietykalne. Zawsze musimy o tym pamiętać.



REO POLECA

📻 REO MEKSYKAŃSKIE

Artur Kulikowski
Dziennikarz radiowy, telewizyjny i prasowy z 30-letnim stażem. Miłośnik Egiptu. Od 8 lat prowadzi portal www.hurghada24.pl. Kocha muzykę klasyczną i twórczość aktorską Roberta Duvalla.