Lidia Piechota: Jedziemy na wieś

By lepiej widzieć, słyszeć i czuć

Żeby dobrze wybrać, trzeba poznać możliwości. Żeby zdecydować, trzeba się zastanowić. Żeby docenić, trzeba nie mieć. Dlatego testuję, pokazuję, opowiadam. Na nowo daję się zaskoczyć światu i zakochuję się w prostych rzeczach, żeby Zachariasz je znał i kiedyś potrafił być szczęśliwy.

Mieszkamy w Warszawie. Ja urodziłam się w Opolu. Zac w Olsztynie. Wszystko to miasta wojewódzkie, stolice regionów. Skąd w nas miłość do przyrody, zwierząt i uczucia wolności, którego nie daje betonowa pustynia? Nie mam potrzeby szukać odpowiedzi na to pytanie. Lubię za to dostrzegać cudowności w tych naszych wyprawach do innej czasoprzestrzeni.

Dlaczego warto wyjechać na wieś i posmakować najprawdziwszego tempa slow life?

  • Dzisiejsi młodzi ludzie często nie wiedzą, skąd się biorą różne przedmioty, produkty, których używają codziennie. Dzieci nie zawsze pamiętają, skąd pochodzi mleko, mięso, gdzie i jak rośnie rzodkiewka i że herbatę można zaparzyć z liści zerwanych w przydomowym ogródku. Zetknięcie kilkuletniego smyka z gospodarstwem agroturystycznym, w którym hoduje się zwierzęta i rośliny, to wspaniała lekcja biologii, zoologii, ogrodnictwa, botaniki… w najbardziej przystępnej formie. Co zobaczą małe oczy na grządkach czy w stajni, tego nigdy nie zapomną.
fot. Lidia Piechota, Cegielnia Art, Nowe Kawkowo

Przebywanie na wsi wymaga weryfikacji sposobu życia, nawet na chwilę. O co chodzi? Ano o to, że na wsi nawet selfie bez makijażu wygląda dobrze (skoro już trzeba się zameldować w sieci 😉 Zamiast więc marnować czas na codzienne strojenie się, prasowanie ubrań, dobieranie akcesoriów, możesz posiedzieć dłużej na werandzie z kubkiem kawy. Możesz też nałożyć na piżamę dres i pójść o świcie na spacer po gospodarstwie – odwiedzić kury, pogłaskać osła czy królika. Możesz związać włosy w luźny kucyk i odetchnąć… Bo w sumie co masz innego do roboty?

Nie wiedzieć czemu, przyroda ma w sobie rzetelną zapamiętywalność. Jak już raz ją dostrzeżesz, zostanie w tobie na zawsze.

Po kolejne, bliskość natury, przyrody jest nieunikniona, a więc pojawia się szacunek do funkcjonowania w zgodzie z otoczeniem. Będąc na wsi, jakoś łatwiej wygrzebać z ziemi dżdżownicę, oswoić ważkę, zobaczyć żuka czy… ubić szerszenia. Biegając po podwórku, nie tylko słyszysz rechot żab, ale też skaczesz jak one, nie chcąc ich zdeptać. Możesz nawet złapać sobie żabkę, żeby się jej uważnie przyjrzeć, a potem oczywiście wypuścić ją z powrotem na łąkę czy do stawu. Choćbyś nie chciał/a, przyroda się dobije do twojej (pod)świadomości, zacznie się w niej dobrze czuć i zostawi ślad w postaci bezpretensjonalnych, unikatowych slajdów. I nawet jeśli nie zdążysz cyknąć jej zdjęcia smarfonem, ten obraz nie zniknie. Nie wiedzieć czemu, przyroda ma w sobie rzetelną zapamiętywalność. Jak już raz ją dostrzeżesz, zostanie w tobie na zawsze.

fot. Lidia Piechota, Cegielnia Art, Nowe Kawkowo

Na wsi lepiej widać gwiazdy. Na wsi nie ma świateł miasta. Kiedy w nocy spojrzysz w niebo, czujesz, jak widok zapiera ci dech. Myślałeś, że widziałeś już gwiazdy. Na wsi okazuje się, że jest ich… o niebo więcej. Patrząc w górę, widzisz wszechświat, doceniasz jego ogrom i siłę, jesteś maleńki, słaby i pełen pokory. Ten stan niewiarygodnie pomaga ci znaleźć swoje miejsce w machinie rzeczywistości.

  • Na wsi wszystko lepiej słychać. Zarówno w dzień, jak i w nocy. Spędzając czas za miastem, poznajesz nowa galaktykę dźwięków. Nagle głośniej niż silnik samochodu śpiewa ptak. Nagle rozbawione piskliwe rżenie osła zagłusza traktor. A za chwilę zniecierpliwiony kogut pieje na takich częstotliwościach, że nie słyszysz szczekania psa. Jakimś cudem w tej gamie odgłosów dzwonek telefonu nigdy nie jest najgłośniejszy. Właściwie najchętniej wyłączasz telefon, bo czujesz, że nie pasuje do reszty tego, co chcesz słyszeć. Na wsi nie przeszkadza mi jej naturalny rumor. Jest on kojący, bo przypomina, ile potrzebnych zdarzeń ma tu miejsce.

Życie na wsi jest męczące, więc dzieci dobrze śpią (i wstają razem z kogutem). Kiedy tydzień temu zawitaliśmy z Zachariaszem na wsi, moje dziecko natychmiast wsiąkło w rytm gospodarstwa. Bieganie boso, odkrywanie kątów, łapanie małych zwierzaków, interakcja z rówieśniczką Nelą, która chętnie pełniła funkcję przewodniczki po włościach. Dzieciaki razem spędzały dnie, robiąc tyle rzeczy, że trudno je wszystkie wyliczyć. Wieczorem zasypiały w sekundę. Mnogość bodźców, zdarzeń towarzyszących to wyjątkowa szkoła przepięknego, prawdziwego życia. Jestem przeszczęśliwa, wiedząc, że taki pobyt zapadł w pamięci i sercu Zachariasza tak mocno. Nie zapomni, będzie pielęgnował, wróci tam, a z nabytej bezwiednie wiedzy skorzysta nie raz.

fot. Lidia Piechota, Cegielnia Art, Nowe Kawkowo
  • Na wsi często nie działa wi-fi. I to jest totalnie dobre. Gdy jadę na wieś, aż głupio mi pytać: Czy tu jest wi-fi? Przecież nie jadę tam gadać z internetem. Biję się sama ze sobą, szukam optymalnego poziomu aktywności w sieci, bo przecież blog, pisanie dla was, to moja praca. Walczę z frustracją, gdy telefon został na poddaszu, a akurat na dole właśnie dzieci złapały uroczą żabę, więc chciałabym to uwiecznić i natychmiast opublikować. Kilka dni na wsi sprawia, że niedziałające lub nieobecne wi-fi jest jak cudowne ocalenie. Skoro czegoś nie ma, to go nie wyczarujesz. Skoro brak tego czegoś nikogo nie krzywdzi, to nie ma problemu. Skoro zamiast gapić się w ekran, możesz rozejrzeć się wokół, podziękuj gospodarzom.

Wybieram tzw. święty spokój i życie w zgodzie – z własnym sumieniem, z moim dzieckiem, z otoczeniem. Nie narzucam na siłę nic. Nikomu. Ale słucham pragnień i słyszę tęsknoty. Uświadomienie sobie faktycznych okoliczności, kiedy czuję się wolna i spokojna, pomaga nie kłócić się z losem. Autentyczna miłość do życia w bliskości i poszanowaniu dla prostych podstaw bytu uwalnia i stwarza wielkie możliwości. Przede wszystkim dla Zachariasza. Nie zabierając go na wieś, nie zdołałabym mu przekazać tego ogromu wartościowych zdarzeń. Wsi spokojna, wsi wesoła…, jak dobrze, że jesteś.

PS Zdjęcia zrobione we wsi, w której znajduje się siebie i nabiera szacunku do otoczenia – Cegielnia Art, Nowe Kawkowo

 

Czas do następnego artykułu z tego cyklu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here