REO FAMILY: Miasto LEGO jeden do jednego

Lidia Piechota z wizytą w Legolandzie

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz… czyli jak sobie zaprojektujesz życie, tak ci się będzie żyło. Jako dorośli chcemy wiedzieć, co dla nas dobre, szukamy dobrej drogi i najwygodniejszej pościeli – idąc tropem wspomnianego powiedzenia. Jako dzieci nie zastanawiamy się nad tym, co się zdarza, ale chłoniemy formę bez weryfikacji. Nie przeszkadza nam wymięta pościel czy zawinięte prześcieradło. Jeśli nikt nam nie pokaże, że można je wygładzić, sami tego nie zrobimy, a później nie będzie to miało znaczenia. Niewygodnie pościelone łóżko będzie jedynie słusznie pościelonym.


Dzieci chcą, żeby świat był dobry, żeby ludzie byli szczęśliwi i zdrowi. W małych głowach nie zachodzi analiza, a degustacja. I nie chodzi o zdegustowanie, a raczej o zachwyt. Dzieci widzą świat jako wielki kolorowy plac zabaw – i tak chcą go poznawać. Dlatego edukacja przez zabawę to zawsze strzał w dziesiątkę. Dlatego poprzez opowiadanie o sprawach trudnych i bardzo ważnych z użyciem zabawek i aktywności osiąga się najlepsze efekty. To się dzieje samo. Naprawdę.

Zachariasz skończył sześć lat i z tej okazji zabrałam go do Legolandu w Danii. Wybór atrakcji nie był przypadkowy, bo Zac kocha klocki Lego i potrafi stworzyć z nich cuda. Wybraliśmy się do Billund w szczycie sezonu, więc byłam przygotowana na tłum rodziców z dziećmi. Tyle dobrego, że się przygotowałam, bo faktycznie liczba ludzi, którzy postanowili właśnie tego dnia odwiedzić Legoland, okazała się niezliczona. Odkrywam w sobie wtórną introwertyczkę, dlatego wizyta w takim miejscu to ciekawe doświadczenie także dla mnie – matki ekstremalnie zakochanej we własnym dziecku, która każdą słabość przekuwa w siłę.

Jeśli tylko przestawimy się na tryb fascynacji dziecka, Legoland może okazać się niezapomnianym przeżyciem nie tylko dla najmłodszych członków rodziny.

Legoland
fot. Lidia Piechota

Wizyta w Legolandzie to rozrywka, ale moja praktyczna natura wszędzie dopatruje się korzyści dla rozwoju dziecka. Na szczęście w tam ich nie brakuje, choć to, na ile wizyta w tym młynie będzie miała pozytywne skutki, zależy w dużej mierze od rodziców. Wcale nie od dzieci. Tym ostatnim podoba się wszystko, bo wszystko jest interesujące. Jeśli tylko przestawimy się na tryb fascynacji dziecka, Legoland może okazać się niezapomnianym przeżyciem nie tylko dla najmłodszych członków rodziny. Przyznaję jednocześnie, że w pewnym momencie długie kolejki do każdej z atrakcji zdołały zniechęcić nawet podekscytowanego Zachariasza, ale zrekompensował to sobie budowaniem z klocków i chodzeniem tam, gdzie kolejek nie było. A nie było ich np. w tzw. MiniLandzie, czyli parku miniatur.

Jak wiecie, a jeśli nie, to wam napiszę… Z klocków Lego można zbudować absolutnie wszystko. Nie wiem, czy każdą budowlę można kupić, ale ten duński park rozrywki pokazuje, że wszystko, co robimy w prawdziwym, dużym życiu, można zbudować też w miniaturze Lego. I to jest wielka wartość takiej wizyty. Odwiedzając Billund, byliśmy w Paryżu, Londynie, w różnych miastach Azji, znanych świątyniach, przy sławnych pomnikach itp. Sporo z tych miejsc ma różne interaktywne funkcje, które czynią je zapamiętywalnymi. Czego chcieć więcej? Dużo łatwiej można potem w dziecięcej głowie odnaleźć dane miejsce, zdarzenie, sytuację. Brawo!

Legoland
fot. Lidia Piechota

Fakt, że poruszamy się tam wśród skrupulatnie wykonanych struktur z milionów klocków, oszałamia każdego i zwraca uwagę na sprawy, które w innej sytuacji być może nie byłyby wcale interesujące. I tak np. domy z panelami solarnymi na dachach, które od kilkunastu lat funkcjonują w Danii, także doczekały się swoich wersji w parku Lego. Co więcej, gość Legolandu może osobiście sprawdzić, jak to wszystko działa, ponieważ do wielu miniatur dołączone są mechanizmy, które po naciśnięciu przycisku, w zależności od rodzaju budowli, pryskają wodą, łapią światło, ustawiają coś itp. Proste, ale genialne.

Doświadczanie to zabawa, to przekładanie istotnych teorii na jeszcze ważniejsze działania.

Podróżując do Legolandu autokarem, rozglądaliśmy się wokół. Skandynawski krajobraz napawa spokojem, choć pozornie nie różni się bardzo od polskiego. Jadąc przez Danię do Polski, mijaliśmy np… panele solarne! Bomba! Przed chwilą oglądaliśmy je w wersji mini, a tu okazuje się, że istnieją w wersji maxi. Takie doświadczanie nie zdarzy się w szkole, nie wyniknie z przeczytania książki czy rozmowy z konstruktorem kolektorów. Doświadczanie to zabawa, to przekładanie istotnych teorii na jeszcze ważniejsze działania.

Legoland
fot. Lidia Piechota

I tu przychodzi mi do głowy historia chłopca, którą opowiedziała nam pilotka Ania z Biura Turystyki Skandynawskiej Fregata ze Świnoujścia. Otóż gdy kiedyś przyjechał do Legolandu z rodzicami, zapragnął nie tylko tam pracować, ale tworzyć klocki Lego. Po powrocie do domu napisał do Lego list, w którym pytał, jak to zrobić, żeby zostać projektantem klocków. Duńczycy nie zignorowali go, ale wypisali mu dokładną ścieżkę edukacji, której potrzebuje, aby spełnić swoje marzenie. Chłopiec okazał się niezwykle zdecydowany i konsekwentny – gdy dorósł, spełnił wszystkie oczekiwania fabryki Lego, przyjechał do Billund ponownie, a dziś projektuje klocki. Wszelkie nowości w kolekcji Lego pochodzą właśnie z jego twórczej głowy. Wspaniała historia, nieprawdaż?

Legoland z całą pewnością pobudza wyobraźnię, pomaga dostrzec małe rzeczy, a nawet ukierunkowuje na resztę życia. Sprawdziłam – firma szczyci się coraz bardziej ekologiczną produkcją, wspiera pożyteczne projekty, ale przede wszystkim stawia na rozwój młodych ludzi. Każdy komplet Lego ma za zadanie nauczyć, pokazać, pomóc w poznaniu. Wcale zatem nie dziwi mnie, że moje ciekawskie dziecko tak pokochało te zabawki i właściwie nigdy nie ma dosyć wymyślania nowych konstruktorskich rozwiązań.

Legoland
fot. Lidia Piechota

W takim miejscu jak Legoland, ważne treści zapamiętywane są lepiej. Ba! Są jeszcze bardziej wiarygodne, ale co ważne – wcale nie są trudne ani skomplikowane. Stają się częścią zabawy, jaką jest życie.

Lidia Piechota
Znak firmowy EXTREMAMA. Kobieta, która rodzicielstwo traktuje z należytą starannością i uważnością. Blogerka. Zwierze społecznościowe. Spotkasz ją na Instagramie i na FB. A jak spotkasz, będziesz czytać regularnie i niecierpliwie czekać na kolejny wpis.