Lidia Piechota: Czuję, kiedy jest mi najlepiej. I tego uczucia się trzymam

Lekcja pozytywizmu

Nie mam zamiaru się już z niczego tłumaczyć. Nikomu. Ani sobie samej. Odpuszczam. I nie jest to porażka. Odpuszczam, bo czuję, co jest naprawdę ważne. Używam słowa czuję zamiast wiem. Tym bardziej że dla każdego ważne jest co innego. Co więcej, każdy ma rację. To co ja się będę produkować, skoro i tak to niczego nie zmieni. Ba! A już na pewno nie spowoduje, że ja poczuję się lepiej. Nadążacie?

To zależy, czy jesteście typem szkiełko i oko, czy też macie otwarte serca i czujecie, że rozum wcale nie wie najlepiej. Jeśli to drugie, to już dobry krok do tego, żeby faktycznie przestać tracić tę jakże wartościową energię. Energię, którą – gdy się ją ma i gdy jest jej dużo – można zamienić na prawdziwe cuda. Byle tylko nie siłować się z ekstremalnymi emocjami, nie tracić werwy na dyskusje i miałkie targowanie się.

Wszystko, absolutnie wszystko, w naszym życiu zależy od nas samych. Sukces zawodowy, powodzenie w związku, dobrobyt, zdrowie, pozytywni ludzie wokół nas, a nawet piękna planeta. Pisząc wszystko, mam świadomość, co to znaczy. Pisząc wszystko, mam na myśli właśnie to.

Zdając sobie sprawę z tego, że każde zdarzenie w naszym życiu i każdy spotkany człowiek, bez względu na to, czy daje nam – w naszym mniemaniu – szczęście czy wręcz przeciwnie, dołuje nas, jest wynikiem tego, jak żyjemy my: o czym mówimy, co jest dla nas istotne, na co zwracamy uwagę. Najprościej pisząc – skupiając się na sprawach smutnych, negatywnych zdarzeniach i tzw. toksycznych ludziach, takie sytuacje i takich ludzi do siebie przyciągamy. Mogłabym tu napisać po prostu koniec i kropka, bo co tu dalej tłumaczyć. A jednak poświęcę jeszcze chwilę na opisanie tej fantastycznej zależności.

Pisanie o sprawach słusznych w sposób, nazwijmy to, pozytywny, nieprzepełniony goryczą, frustracją i pretensjami powoduje, że taka tworzy się wokół danej sprawy aura. Wcale nie jestem przekonana, iż wyraz aura jest tu użyty poprawnie, biorąc pod uwagę to, że niektórzy ją widzą, że miewa kolory i że ta aura aura to tak naprawdę wcale nie klimat czy nastrój. Choć z całą pewnością wszystkie te zjawiska mają ze sobą coś wspólnego.

Bo właśnie o nie chodzi. Żeby było najlepiej.

Zatem chcę wibrować wysoko. Nie emanuję żalem ani brakiem. Skupiam się na tym, co ma znaczenie, bo chcę to do siebie przyciągnąć. Dopiero gdy ktoś mnie pyta: Skąd ty masz tyle energii?, zastanawiam się nad tym, skąd tak naprawdę ta energia pochodzi. A tak serio: wcale nie chodzi o takie rozprawy mentalne nad pochodzeniem każdej pojedynczej cechy. Teraz już jednak wiem, dlaczego potrafię nie dać się otchłani rozpaczy albo demonom przeszłości. Czuję, kiedy jest mi najlepiej. I tego uczucia się trzymam. O! Bo właśnie o nie chodzi. Żeby było najlepiej. Tak się nawet zwykło mówić potocznie lub wpisywać takie hasztagi pod zdjęciami w social mediach: #najlepiej kontra #najgorzej. Zatem ja poproszę #najlepiej ✌

Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że stajesz się tym, czym żyjesz, o czym opowiadasz i czym się zajmujesz. Nie ma żadnej przesady w stwierdzeniu, że emanując żalem, przyciągasz jedynie żal, a znajdując w sobie pozytywne pogodzenie z tym, co się dzieje, generujesz same pozytywne zdarzenia.

pozytywne nastawienie

Wiem, łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, kiedy wydaje się, że cały świat wali się nam na głowę. Jak w wielu dziedzinach życia, także tu trening czyni mistrza. Najpierw trzeba zacząć. Potem cieszyć się z małych kroków. Sumiennie wykonywać ćwiczenia i sprawdzać teorię w praktyce. Co jakiś czas trzeba sobie przypomnieć, po co to wszystko i skąd taka potrzeba. Zaczną się zdarzać cuda. A wtedy motywacja jest jeszcze większa.

Każdy ma inną motywację. Jeden chce być wspaniałym rodzicem, ktoś inny marzy o szczęśliwej miłości, jeszcze inna osoba może pragnąć zrealizować plany o dalekich podróżach, na które do tej pory nie było jej stać. Każdy plan i każde zamierzenie ma rację bytu i spełni się, jeśli podejdziemy do samych siebie uczciwie, z pokorą i bez ostrego bicza w ręku. W tym wszystkim nie chodzi o samokrytykę i o ciągłe obwinianie się. Wręcz przeciwnie. Istota spełnienia, spokoju, a co za tym idzie posiadania umiejętności swoistego uzdrawiania świata, tkwi w skupieniu na swoich własnych potrzebach. Potrzebach serca. Nie rozumu.

Lidia Piechota
Znak firmowy EXTREMAMA. Kobieta, która rodzicielstwo traktuje z należytą starannością i uważnością. Blogerka. Zwierze społecznościowe. Spotkasz ją na Instagramie i na FB. A jak spotkasz, będziesz czytać regularnie i niecierpliwie czekać na kolejny wpis.