📻 LEWO także wkurza Owsiak

W niedzielę zagra duża część Polski

AUDIO REO. Posłuchaj artykułu. Czyta Danuta Stachyra


Narzekanie chyba naprawdę jest podstawową cechą Polaków (niektórych). Widać to szczególnie przy okazji kolejnych finałów WOŚP. Wydawałoby się, że w tym wypadku po prostu nie ma do czego się przyczepić, wypada się tylko cieszyć… A jednak co roku okazuje się, że jest zgoła inaczej.
Jurek Owsiak, od zawsze dyrygent Orkiestry i red. naczelny REO Paweł Sito

Zostawmy na chwilę zmasowaną, podłą propagandę w wykonaniu aktualnego rządu, zostawmy plucie w wykonaniu prawicowych publicystów i przesiąkniętych nienawiścią beztalenci funkcjonujących jako autorytety polskiego Internetu oraz fejkowe tabelki, które co roku zalewają sieć. Okazuje się, że nie tylko ta strona barykady ma z Owsiakiem problem. Otóż krytykuje go też nasza lewica. To dziwne, bo wydawałoby się, że posthipisowski Owsiak powinien im się podobać.

Rozumiem doskonale, że zawsze jest coś do czego się można przyczepić. Być może to prawda, że to państwo powinno ponosić wszelkie koszty, a Owsiak nie uratuje świata przed zagładą. Ale na boga… Wszelkie wytykanie minusów tej inicjatywy powinno się zaczynać od słów w stylu: WOŚP to wielka rzecz, ale… Tymczasem

po lewej stronie widzę tłumy malkontentów, którzy zdają się widzieć w tej akcji wyłącznie minusy.

Dochodzi do tego, że Piotr Ikonowicz widzi w tej akcji działanie przemysłu medycznego na rzecz sprywatyzowania służby zdrowia. Podobno Owsiak popiera prywatyzację leczenia. Ja zdecydowanie nie, ale nie wpadłbym na to, że wszelka (do niedawna) pomoc od publicznych mediów, instytucji rządowych czy firm wynika wyłącznie z chęci sprywatyzowania służby zdrowia.

WOŚP jest czymś wspaniałym nie tylko dlatego, że pomaga dzieciom. To wspaniała akcja ze społecznego punktu widzenia, przykład społeczeństwa obywatelskiego, które potrafi chociaż raz w roku zjednoczyć się, od niedawna wbrew całemu aparatowi medialno-państwowemu i zrobić coś pięknego.

Malkontenci oczywiście powiedzą, że czemu tylko raz w roku, że to chęć podbudowania swojego ego, wręcz przejaw hipokryzji. Jednak czy wobec tego nie należy robić nic? Chyba lepiej, że raz w roku dzieje się coś takiego, niż gdyby nie miałoby dziać się w ogóle? Ja w tym wręcz dostrzegam piękno, szczególnie, że

WOŚP swoje początki ma w ubogich, jeżeli chodzi o obywatelskie i dobroczynne postawy, latach 90-tych.

To właśnie w tych czasach ponurego kapitalizmu, gdzie bohaterami stawianymi za wzór byli biznesmeni, którzy się dorobili; kiedy twierdzono, że człowiek bez pieniędzy jest nikim a wszelkie działanie na rzecz ogółu – czy w ogóle wszelki idealizm, który wykraczał poza chęć dorobienia się wyśmiewano – uważano za frajerstwo; właśnie wtedy pojawił się Owsiak i zwerbował miliony Polaków do bezinteresownej pomocy tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Czyż to nie jest piękne samo w sobie?

Można oczywiście narzekać, że zebrane sumy to kropla w morzu potrzeb, że NFZ daje na leczenie wielokrotnie więcej. Jednak często jest to ta właśnie kropla, która ratuje czyjeś życie lub je znacząco poprawia. Wielu ludzi po prostu by nie żyło lub żyło by znacznie gorzej, gdyby nie ta akcja. A zaawansowanego sprzętu w szpitalach, który podarowała WOŚP po prostu by nie było. Nawet jeżeli jest to ułamek procenta kosztów służby zdrowia, to jest to ułamek, który poprawił lub wręcz uratował życie bardzo wielu.

Nie mówię, że należy bezkrytycznie podchodzić do działalności Orkiestry, ale należy przedstawiać ją w całej okazałości, a nie wyrywać z kontekstu jakieś jej minusy. Otóż minusy pojawiają się zawsze, gdy się coś robi, tego się nie uniknie, ale dla niektórych jest to argument, żeby nie robić nic. Działalność tego typu należy oceniać po tym, co by się stało jakby zniknęła. Czy byłoby lepiej? Czy państwo nagle zaczęłoby dawać więcej na leczenie? No raczej nie. Przecież Owsiak wcale nie blokuje rządzących w poprawianiu sytuacji w służbie zdrowia, więc krytyka stanu rzeczy, w którym to finansuje się ją ze zbiórek charytatywnych jest słuszna, ale wobec rządzących, nie wobec niego.

Coś w tym jest, że lewacy-rewolucjoniści nie lubią hipisów.

A Jerzy Owsiak właśnie takim hipisem jest. Uważają, że za pomocą kwiatów nie zmieni się świata, jednak historia pokazała, że to właśnie owe kwiaty we włosach nasz świat zmieniły. Tam, gdzie dokonywano tego za pomocą karabinów (czyli w Azji) skutki były opłakane. Wszędzie, bez wyjątku zapanował terror, zniewolenie i strach. Oczywiście, tak jak już pisałem, Owsiak solo nie zbawi świata (bo nikt w pojedynkę tego nie uczyni), jednak to co robi jest dla naszego społeczeństwa jest jak dla mnie w sposób jednoznaczny wartością dodaną. Nasz świat jest dużo lepszy z nim niż bez niego.

Coś w tym jednak jest, że im więcej go atakują – i tutaj chodzi raczej o prawą stronę – tym więcej Owsiak zbiera każdego roku. W końcu z natury jesteśmy leniwi, często nie chce nam się nawet kliknąć kilka razy, aby podpisać jakąś internetową petycję. Jednak, gdy większość ludzi słyszy o podłym pluciu i robieniu zbrodniarza z kogoś, kto w życiu publicznym zrobił tak dużo dobrego, to nóż się w kieszeni otwiera i choćby nie wiem jaka była pogoda i jak fajny film w TV, to wielu z nas wyjdzie z domu i wrzuci pieniądze do puszki.