AUDIO REO. Posłuchaj tekstu artykułu na podcaście (czyta Paweł Sito):

 



Wiek XVIII był wiekiem cegły, XIX wiekiem stali, XX epoką betonu, a w XXI przyszedł czas na drewno – mówi bez wahania Alex de Rijke. Ten brytyjski architekt jest dziś jednym z największych w Europie adwokatów drewna jako podstawowego materiału budowlanego.

Założyciel prestiżowej londyńskiej pracowni dRMM możliwości jednego z najbardziej tradycyjnych surowców pokazał kilka lat temu, ustawiając przed Tate Modern plątaninę drewnianych schodów (na filmie poniżej). Teoretycznie nic nadzwyczajnego, miliony takich stopni powstaje w domach na całym świecie. Schody przed Tate Modern były jednak wyjątkowo wysokie, a ich konstrukcja wydawał się wyjątkowo lekka, z zaledwie dwoma punktami podparcia. Dla Alexa de Rijke nie był to jedynie pokaz architektonicznej finezji, ale także możliwości technologicznych.

Konstruując schody, posłużył się bowiem tzw. drewnem klejonym czy też laminowanym krzyżowo (ang. Cross Laminated Timber, CLT). Materiałem konstrukcyjnym, który – w czasach powrotu do natury – w świecie architektury robi prawdziwą furorę. To już nie jest tylko surowiec do stawiania podmiejskich osiedli i domków. Jego niezwykła wytrzymałość powoduje, że już dziś w Londynie można zamieszkać w prawdziwym drewnianym apartamentowcu, a projektanci na całym świecie rywalizują, kto wystawi najwyższy drewniany drapacz chmur, tak jak pod koniec lat 20. XX wieku William van Alen oraz Harrold Craig Severance ścigali się w Nowym Jorku o to kto, postawi najwyższy budynek na świecie. Ostatnio na czoło wyścigu wysunęli się Japończycy z Sumitomo Forestry, którzy w Tokio zamierzają wystawić 350-metrową wieżę w 90% składającą się z drewna.

Co istotne, popularność drewna nie przyszła wraz z jakimiś nadzwyczajnymi przemianami technologicznymi. Krzyżowe klejenie drewnianych płyt czy desek to metoda znana już od 40 lat. Opracowano ją w latach 70. w Szwajcarii, jako zamiennik dla betonu i stali. Sam proces uzyskiwania elementów konstrukcyjnych jest nieskomplikowany: drewniane deski klei się z sobą warstwami na krzyż, na przemian wzdłuż i w poprzek. Zazwyczaj stosuje się pięć takich warstw. Wytrzymałość ścian czy belek gwarantuje więc krzyżowe ułożenie słojów.

Z drzewem do miasta

  • Wydobycie tej metody z podręczników technologii obróbki drewna do współczesnych miast to konsekwencja powracającej mody na drewno. W pierwszej kolejności widać ją było w meblarstwie, które już od lat 90. pozbywa się plastiku i stali jako tańszych materiałów. Drewno zaczęło jednak ekspandować znacznie dalej. Parę lat temu mieliśmy np. wysyp projektów rowerów z drewna, m.in. Jano Rolanda Kaufmanna, WOOD.b francuskiej firmy BSG Bikes czy AERO niemieckich projektantów Martino Hutza, Atanas Zheleva i Mariy Korolovej.

Metody uczynienia go materiałem coraz bardziej odpornym na czynniki zewnętrzne, w tym atmosferyczne, spowodowało, że o drewnie myśli się jako o substytucie wszelkich innych materiałów. Na okoliczność szczytu klimatycznego w Paryżu francuski architekt Mathieu Lehanneur skonstruował drewnianą ławeczkę, połączoną z latarnią także wykonaną z drewna. Dzięki przypominającym liście reflektorom miała upodobnić się do drzewa.

Nowa definicja stylu skandynawskiego
Ten napływ sympatii do drewna, jako materiału naturalnego, a przy tym najbardziej ekologicznego z możliwych, prędzej czy później musiał się przenieść do budownictwa. Mamy tu do czynienia ze swoistym efektem IKEA. Skandynawski styl najpierw zdobył uznanie w meblarstwie, a później w architekturze.

W krajach nordyckich drewniane mieszkanka to już od dawna nie są małe kolorowe domki, z białymi okiennicami. Dziś stawia się nowoczesne osiedla, takie jak Örnsro Trastad w szwedzkim Örebro. Tutaj stanie aż dziewięć pokaźnych domów o łącznej powierzchni 18 tys. m kw., a najwyższy z nich będzie miał dziewięć pięter. Nie mniej wysokie budynki już stoją: Puukuokka, w fińskim Jyväskylä wyrósł aż na osiem pięter.

 

Jak wysokie to drewno?
Pomysł bicia rekordów wysokości pierwsi podjęli Francuzi – w 2015 roku przedstawiono projekt 12-piętrowego biurowca Framework w Seattle. Kilka miesięcy później Jean-Paul Viguier podbił stawkę, prezentując swój Hyperion zaplanowany dla Bordeaux. Wysokościowiec w kształcie odwróconego ostrosłupa ma mieć 18 pięter (jego ukończenie zaplanowane jest na przyszły rok). Wyobraźnie jeszcze bardziej poniosła kanadyjskiego projektanta Michaela Greena, który wymarzył sobie w Paryżu 35-kondygnacyjny budynek o nazwie Baobab. Do wdrożenia w życie tego planu jest jeszcze daleko, niemniej jednak we francuskiej stolicy już doceniono drewnianą architekturę.

W nowo budowanym osiedlu Paris-Rive Gauche w XIII dzielnicy ma powstać elegancki, drewniany 1Hotel Paris. Fasada będzie wypełniona drewnianymi panelami przemieszanymi z roślinami, które mają jej nadać plastyczny kształt, a dziedziniec pomieści cały duży ogród. Za projektem tym nie stoi jednak żaden z Francuzów, ale jeden z japońskich starchitektów, Kengo Kuma. Kraj Kwitnącej Wiśni jest zresztą w sposób naturalny predestynowany do tego, aby rozwijać nowoczesne drewniane budownictwo, bo podobnie jak w Skandynawii, to architektoniczne dziedzictwo Japończyków. Kuma i jego koledzy, m.in. Sou Fujimoto oraz Shigeru Ban, pokazali to już dwa lata temu, przygotowując wystawę House Vision 2016. Nie prezentowali na niej samych projektów, ale gotowe prototypy domów przyszłości. I wszystkie były z drewna.

Kengo Kuma dziś wyrasta zresztą na największego apostoła drewnianej architektury, i to nie za sprawą domów mieszkalnych czy biurowców. Kiedy trzy lata temu Japończycy ostatecznie odrzucili zwycięski projekt Zahy Hadid na stadion olimpijski planowany z okazji igrzysk, jakie mają odbyć się w Tokio w 2020 roku (uznali go za zbyt nowoczesny i niepasujący do ducha ich kraju), zlecenie przygotowania nowej koncepcji trafiło właśnie do Kumy. I to właśnie on stworzył coś całkiem odmiennego – projekt pierwszego na świecie tak dużego obiektu sportowego w znacznej części zbudowanego z drewna. Zgodnie z jego koncepcją drewniana będzie zarówno fasada, jak i dach budynku, które skrzętnie ukryją betonowe zaplecze.

Wyrośnie w Tokio
Jeszcze bardziej spektakularny jest jednak projekt Sumitomo Forestry. To część słynnego japońskiego keiretsu (konglomeratu przemysłowego) Sumitomo, której specjalnością jest przetwórstwo drewna i produkcja drewnianych domów. Z okazji 350-rocznicy działalności, przypadającej na rok 2041, firma postanowiła wystawić sobie nową siedzibę. Budynek nazywa się W350, bo ma mieć 350 pięter, co uczyni go najwyższą budowlą w Japonii. Dla podtrzymania tradycji architektonicznej i własnej tożsamości podstawowym budulcem, po jaki Sumitomo sięgnie, będzie właśnie drewno. Ma ono stanowić 90% materiałów wykorzystanych przy budowie, a resztą będzie stal konstrukcyjna, co oznacza, że powstanie budynek hybrydowy.

Nieco zaskakująca jest odległa data jego postawienia, ale dla Sumitomo budowa nowej siedziby ma być rodzajem projektu badawczo-rozwojowego, podczas którego chce rozwijać jak najbardziej efektywne i wytrzymałe techniki drewnianej konstrukcji, aby później stosować je we własnej działalności. Takie miejskie laboratorium badawcze z niebagatelnym budżetem na poziomie 5 mld euro. Już sama ta kwota pokazuje, że nie mówimy o rekreacyjnych projektach dla działkowiczów spragnionych kontaktu z naturą, ale prawdziwej, wielkomiejskiej rewolucji w budownictwie, którą wieszczy wspomniany na początku Alex de Rijke.