📻 REO NOWY ŚWIAT: Prąd mój z drogi

Jedziesz i ładujesz

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Hubert Augustyniak.

 


 

W Szwecji otwarto niedawno kolejny odcinek drogi, na którym można naładować samochód. Jak to działa? Czy są inne opcje?

W 2016 roku roku Siemens uruchomił testowy fragment na trasie szybkiego ruchu w Szwecji, wykorzystujący technologię eHighway (drugi odcinek zlokalizowani jest w Kalifornii). Jest ona w założeniu prosta: na górze pojazdu montuje się pantograf, który łączy się z siecią trakcyjną. Podczas testów jedna z ciężarówek miała na napędzie elektrycznym pokonać 700 kilometrów, co się udało, a to imponujący wynik. Porównując, ile dwutlenku węgla wyemitowałby silnik Diesla, a ile wyprodukował testowany pojazd, okazało się, że redukcja wyniosła tonę. Siemens zamierza doprowadzić do tego, by w 2019 roku ich system był dostępny komercyjnie (oszczędności na zasilaniu pokryłyby koszty stworzenia infrastruktury). Firma mówi jedynie o ciężarówkach, więc stworzenie powszechnego systemu eHighway oznacza, że jedynie one będą mogły czerpać prąd podczas jazdy.

fot. eRoadArlanda

Na problem co z osobówkami? chce odpowiedzieć projekt eRoadArlanda. Niedawno jego pomysłodawcy otworzyli testowy odcinek w okolicach Sztokholmu. Użyty system jest dość podobny do eHighway – też mamy swoisty pantograf, jednak znajduje się on pod spodem pojazdu i łączy się z obecną w drodze szyną. Pozwala to na dostosowanie do tej metody każdego samochodu, niezależnie od jego typu. System ten również pozwala na oszczędności – zarówno finansowe, jak i w emisji CO2. Autorzy zakładają, że dostosowanie do niego szwedzkich autostrad (według pomysłodawców wystarczą autostrady, aby system działał prawidłowo i bezproblemowo w całym kraju) zwróciłoby się już nawet w przeciągu trzech lat. Kilometr takiej drogi kosztował około 1,2 miliona dolarów.

Samo ramię ma być automatyczne, czyli odpadają zmartwienia o to, że trzeba będzie spędzać czas na autostradzie za kimś, kto jedzie 10 km/h. Także proces elektryfikacji dróg nie powinien sprawiać problemu, gdyż przystosowanie istniejącej drogi ma potrwać około godziny na kilometr. Obecnie trwają dwuletnie testy we współpracy z duńsko-szwedzką pocztą, a po nich będzie można przeanalizować, jak eRoadArlanda działa w praktyce.

Ale czy potrzebujemy szyn, pantografów i trakcji? Od kilku lat popularność zyskują ładowarki indukcyjne do telefonów. Zamiast podłączać aparat do ładowarki, kładziemy go na poduszce, a ten się ładuje. Może da się ten pomysł przełożyć na drogi? Oczywiście, że tak. Ładowarki indukcyjne dla samochodów już istnieją. Na razie to pojedyncze przykłady, ale technologia już się tworzy. Ba, w Formule E już używa się indukcyjnego ładowania, dzięki czemu zajmuje to około 15 minut. Qualcomm testuje we Francji drogi z ładowaniem indukcyjnym, w Tel Awiwie planuje się utworzenie testowej linii autobusowej, a w chińskim mieście Jinan eksperymentuje z drogą wyłożoną panelami solarnymi przykrytymi transparentnym betonem. Taka technologia wydaje się być najbardziej optymalna dla użytkowników dróg: nie trzeba się martwić o to, że samochód nie będzie pasował lub że pantograf ulegnie awarii. Jedziesz i się ładuje.

Tylko że jest to metoda wymagająca największych nakładów finansowych i dużo więcej pracy. O ile z nowymi drogami nie będzie problemu, bo po prostu użyje się nowych technologii, to pojawia się pytanie, co zrobić z już istniejącymi. Jak dostosować chociażby polskie autostrady? W takim wypadku na prowadzenie wychodzi technologia szynowa, ale oznacza to inwestycję w dodatkowe części do auta.

A czy to jest w ogóle potrzebne? Nie wystarczą ładowarki przy drodze? Na krótkich dystansach samochody elektryczne radzą sobie bezproblemowo, więc raczej nie ma co się spodziewać, że nasza droga gminna będzie w przeciągu najbliższych 50 lat zelektryfikowana. Po co wydawać miliony czy też miliardy na alternatywę do sprawdzonego, klasycznego rozwiązania? Jest też inne bardzo ważne pytanie. Jak finansować ten prąd? Czy samochody elektryczne wjeżdżające na ładującą autostradę będą uiszczały dodatkową opłatę, czy może to finansowane z podatków?

Czasy, kiedy będziemy ładować samochody podczas podróży, dopiero nadchodzą – tak jak odpowiedzi na pytania z tym związane. Tym bardziej że ta dziedzina to dopiero początek zmian. Projekt w Jinan to nie tylko ładowanie samochodów, to element przyszłościowego myślenia o drogach, które mają być inteligentne. Skoro mogą przesyłać prąd, to także i informacje. A skoro informacje, to łatwiej będzie samochodom autonomicznym. Elektryczne drogi to nie tylko wygoda dla nas, ale także furtka dla autonomiczności pojazdów.