📻 REO SZOK: Kot sąsiadki jest krukiem!

Bzdura jako taka, a jak nie taka, to jaka i dlaczego - cotygodniowy miniwykład Krzysztofa Garwatowskiego

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito.

 


Bzdura pospolita (łac. Inepatia vulgaris) to gatunek wyjątkowo rozpowszechniony. Potrafi być drobna i niewinna. Przybiera wówczas kształt plotki, absorbującej tłumy nieistotnymi sprawami, które udają ważne. Dużo groźniejsza jest bzdura drapieżna (łac. Inepatia praedatum). Ten gatunek świetnie czuje się we wszystkich środowiskach. Potrafi się idealnie ukryć i przystosować. Stosuje podstępne metody, wyjątkowo wrednie otumania i ogłupia, wprowadzając zamęt, wywołując emocje, w skrajnych wypadkach doprowadzając do agresji i tragedii.

1 Naturalnym środowiskiem życia bzdury są media. Dzięki nim się rozmnaża i rozpowszechnia. Wykorzystuje przy tym fundament etyki dziennikarskiej, czyli zasadę obiektywizmu. Nakazuje ona dziennikarzowi prezentowanie poglądów wszystkich stron konfliktu. Bzdura skaziła tę zasadę i doprowadziła do jej wynaturzenia. Skutkiem jest równe traktowanie przez dziennikarzy poglądów o solidnych podstawach, uznawanych przez zdecydowaną większość świata (w tym naukowego), z poglądami marginalnymi, nieudokumentowanymi i wyznawanymi jedynie przez wąski margines głosicieli bzdury. Na przykład kiedy w studiu telewizyjnym odbywa się dyskusja o pewnym problemie (może to być kwestia płaskiej Ziemi, przeciwstawienie teorii ewolucji kreacjonizmowi, rzekoma szkodliwość szczepień czy jakikolwiek inny temat, w którym pojawia się drapieżna bzdura), zasada dziennikarskiego obiektywizmu wymusza na prowadzącym dyskusję zaproszenie jednego przedstawiciela świata nauki i naukowego propagatora bzdury. Nieważne, że bzdurny pogląd uznaje 2% akademików zajmujących się tematem, a 98% zdecydowanie popiera pogląd zgodny z nauką. Zasada obiektywizmu każe przeciwstawić ich w proporcjach 1:1, co nobilituje bzdurę, bo gdyby miały być zachowane proporcje, na jednego wyznawcę bzdury powinno przypadać 50 jej przeciwników. Co więcej, bzdura często przybiera krzykliwą formę i za pomocą sensacyjnych tytułów, haseł lub czerwonych pasków zdobywa zainteresowanie, trafia na czołówki i staje się tematem dnia.

2 Podstępność bzdury objawia się w metodach. Ubiera się w naukowy język i udając naukę, stara się podważyć fundamenty metody naukowej. Często używa przy tym słów, pojęć i sformułowań, o których nie za bardzo ma pojecie, ale doskonale one brzmią i robią wrażenie na przeciętnym odbiorcy (który przecież naukowcem nie jest). Upodobała sobie szczególnie przeróżne pojęcia z zakresu nauk ścisłych. Łączy je w sposób dowolny, miesza, przeinacza i odwraca kota ogonem, ignorując rzeczywiste znaczenia, ścisłe definicje i naukowe zasady dowodzenia oraz potwierdzania wyników badań. Najbardziej aktualną bzdurą tego typu jest opinia, wygłoszona przez prof. Marię Czajkowską-Majewską, która twierdzi, że główną przyczyną porażki jest biologiczne okaleczenie naszych piłkarzy nadmiernymi, toksycznymi szczepionkami, które musieli przyjmować od pierwszych tygodni/godzin życia. Metale ze szczepionek miałyby doprowadzić do uszkodzenia mitochondriów, których dobry stan jest warunkiem dobrego zdrowia i atletyzmu. Zatem nic dziwnego, że przegrali z pełnymi wigoru Afrykanami, którzy pewnie nie przyjęli żadnej szczepionki lub wzięli ich niewiele. Przerażające, że bzdura tym razem na swoje narzędzie wybrała osobę z tytułem naukowym. Pomijając ukryty rasistowski wydźwięk tych pseudonaukowych bzdur, znamienne jest, iż fakt, że w fazie ćwierćfinałowej pozostały już jedynie drużyny europejskie, nie zaowocował wyciągnięciem wniosku o wyższości szczepionych nad nieszczepionymi.

3 Bzdura często stosuje argumentację, która może wydawać się sensowna, chociaż taka nie jest. Miesza dziedziny, łączy to, co nie da się połączyć, przedstawia wnioski ogólne na podstawie wyrwanych z kontekstu szczegółów. Ulubioną pseudonaukową metoda bzdury jest wnioskowanie według schematu:

  1. Wszystkie kruki są czarne.
  2. Kot sąsiadki jest czarny.
  3. Zatem kot sąsiadki jest krukiem.

Absurdalność takiego rozumowania jest oczywista. Wystarczy jednak podstawić w punkty 1, 2 i 3 poważniej wyglądające stwierdzenia, a uzyskamy bzdurę, która niewprawionemu odbiorcy może wydać się sensowna.

4 Bzdura przedstawia nieistniejące korelacje, miesza przyczyny i skutki. Kilka lat temu francuski projektant luksusowego obuwia i torebek Christian Louboutin  twierdził, że stopa kobiety w obuwiu na tak wysokim obcasie wydaje się tak seksowna, ponieważ przybiera taki sam kształt jak podczas przeżywania orgazmu. Jego zdaniem, zakładanie szpilek wprowadza zatem w orgazmiczny nastrój. To typowy przykład pomieszania wszystkiego. Fakt, że w niektórych przypadkach stopa kobiety w czasie miłosnego szczytowania przyjmuje jakiś kształt nie oznacza, że jej ustawienie w takiej, konkretnej pozie prowadzi do orgazmu. Dla Czytelniczek to oczywiste, a jeśli któryś z Szanownych Czytelników ma wątpliwości, proponuję popytać partnerki i koleżanki.

5 Siła bzdury tkwi w języku. Mówi do nas w sposób prosty, przekonujący, ale często z użyciem wielu mądrych słów, znanych powszechnie, chociaż niezrozumiałych. Z lubością posługuje się pojęciami z zakresu analizy matematycznej, teorii względności czy teorii kwantowej, ale całkowicie pomijając ich znaczenie (licząc na to, że niezbyt obyty z naukami ścisłymi odbiorca łatwiej da sobie zawrócić w głowie takim bełkotem).
Ulubione sformułowania bzdury to: jak powszechnie wiadomo i jak dowodzą badania. W pierwszym przypadku nie pokazuje, skąd niby ta powszechność wiedzy i jak to dowodzi prawdziwości bzdury. Powszechnie wiadomo, że czarny kot przebiegający drogę zwiastuje nieszczęście. Czy z tego wynika, że uzasadniona jest eksterminacja wszystkich czarnych kotów?
Kiedy z ust bzdury pada sformułowanie: jak dowodzą badania, zazwyczaj nie ma informacji, kto, gdzie, kiedy i w jakiej metodologii badania przeprowadził ani gdzie zostały opublikowane. A kiedy już wskazuje konkretne badania, okazuje się, że nie są one uznawane przez świat naukowy, bo nie dochowują standardów metody naukowej, zostały przeprowadzone z rażącym naruszeniem metodologii albo wnioski po prostu sfałszowano, pomijając niewygodną dla bzdury część wyników lub wyprowadzając wnioski w sposób urągający rozsądkowi i uznanym zasadom.
Głosicielami bzdury są często osoby, które używają tytułów naukowych, chociaż ich nie zdobyły albo posługują się dyplomami egzotycznych uczelni, funkcjonujących poza głównym nurtem nauki. Żeby to osiągnąć, bzdura powołuje do życia przeróżne uniwersytety wiedzy ezoterycznej, akademie prawdziwej wiedzy czy inne instytuty badań nad wyższością postrzegania pozazmysłowego.

6 No i wreszcie kiedy już brakuje argumentów, bzdura zawsze może stwierdzić, że brak dowodów na jej potwierdzenie to właśnie dowód. Jak w przypadku chemitrials (to te białe ślady za samolotami) – brak dowodów na to, że to rozpylane, szkodliwe substancje, tylko potwierdza ten fakt. Dowodów nie ma, bo rządy je przed nami ukrywają i usuwają, a wyśmiewanie wyznawców tej teorii to rozmyślne działanie rządów i służb specjalnych, chcących piewców prawdy zdyskredytować i skompromitować.



Krzysztof Garwatowski w swoim cyklu STRUKTURY BZDURY zajmuje się bzdurami. Analizuje je, bada, rozkłada na czynniki pierwsze. Każdy może dołączyć do grona bzdurologów. Zapraszam do przesyłania przykładów bzdur, które wymagają zanalizowania. Teorie spiskowe, pseudonauka, jasnowidze i przepowiadanie przyszłości czy też zwykłe kłamstwa – o tym wszystkim przeczytacie w REO.

Ogłaszam Nieustający Konkurs na Bzdurę Tygodnia. Zapraszam do przesyłania swoich nominacji w komentarzach pod artykułem. Spośród nadesłanych wybiorę zwycięzcę.



REO POLECA

📻 REO ANALIZA: Oscar dla Polki coraz bliżej?

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.