Krótkowzroczna polityka rządu nie pomoże energetyce

Niedawno dzięki telewizyjnym serwisom informacyjnym mogliśmy widzieć, jak premier Donald Tusk razem z nowo powołaną wicepremier Elżbietą Bieńkowską radośnie świętują Barbórkę, trzymając się pod ręce z pracownikami kopalni węgla kamiennego i wspólnie śpiewając „Walczyka górniczego”. Wyrażana w tej formie sympatia do górnictwa nie dziwi tych, którzy znają wcześniejsze wypowiedzi premiera dotyczące energetyki.

O tym, że węgiel jest polskim skarbem, gwarantującym naszą niepodległość energetyczną, słyszeliśmy już m.in. podczas lipcowej konwencji Platformy Obywatelskiej. To właśnie wtedy Donald Tusk jasno dał do zrozumienia, co myśli o energetyce odnawialnej. – Nie damy się wprowadzić w błąd wielkim przemysłowym lobby, tak jak się dali wprowadzić w błąd nasi poprzednicy, i nie będziemy wmawiali Polakom, że baterie słoneczne i wiatraki to jest energetyczna przyszłość Polski – mówił premier, dodając, że OZE mogą być jedynie uzupełnieniem miksu energetycznego.

– Wygląda to na klasyczne „ustawianie” sobie przeciwnika i polemizowanie z tezami, które nawet jeżeli są głoszone, to na pewno nie w takiej uproszczonej, żeby nie powiedzieć prostackiej formie – komentuje Tomasz Podgajniak, były minister środowiska, wiceprezes Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej.

 

Zasadniczo poza radykalnymi organizacjami proekologicznymi nikt, kto ma choć odrobinę pojęcia o funkcjonowaniu polskiej energetyki, nie przekreśla dziś węgla, jako źródła, które jeszcze przez dziesięciolecia stanowić będzie podstawę, a co najmniej istotny element miksu paliwowego – eksperci kładą raczej nacisk na potrzebę rozwoju bardziej efektywnych i innowacyjnych instalacji i technologii niskoemisyjnych.

– To właśnie taka innowacyjność może się stać (obok efektywności oraz oszczędności w zużyciu energii i jej nośników) głównym środkiem do realizacji zakładanych unijnych celów. Pytanie oczywiście, czy Polska tego wyścigu nie przegra i zamiast eksportować takie technologie do innych krajów, których energetyka jest również oparta na węglu, będzie je importować – podobnie jak obecnie węgiel. Szereg instalacji niskoemisyjnych przechodzi z fazy eksperymentalnej do przemysłowej m.in. w Stanach Zjednoczonych. Tu potrzebny byłby ogromny wysiłek ze strony rządu i radykalna zmiana zasad finansowania tego typu badań, ale obawiam się, patrząc na to, co robią inne kraje, że jesteśmy już na przegranej pozycji – mówi Tomasz Podgajniak.

Sporo jest też osób – oprócz premiera – które wierzą, a przynajmniej to publicznie deklarują, że możemy na nim budować niepodległość energetyczną, bez rozwijania nowych technologii. Polska jest też jedynym krajem unijnym, który głośno deklaruje, że zamierza swoje bezpieczeństwo energetyczne w perspektywie co najmniej następnych 3-4 dziesięcioleci opierać na własnych zasobach węgla. Czy ta wiara ma jednak podstawy merytoryczne?

Faktem jest, że węgiel jako nośnik energii ma ciągle mocną pozycję w skali globalnej, a jego udział w zaspokajaniu potrzeb energetycznych w niektórych regionach rośnie. Jest to jednak ściśle związane z dostępnością zasobów i kosztami ich wydobycia. Mimo że europejskie zasoby węgla są wciąż znaczące, to większość krajów unijnych uniezależniła się od węgla kamiennego, rozwijając inne źródła energii, w tym innowacyjną energetykę rozproszoną. To samo dzieje się zresztą w innych regionach świata, które w rozwijaniu sektora źródeł odnawialnych doganiają, a nawet przeganiają kraje europejskie.

Premier, marginalizując energetykę odnawialną na rzecz węglowej, nie tylko pozbawia Polskę szans na budowę przewag konkurencyjnych, ale pogrąża polską energetykę. Koszty wydobycia węgla wciąż rosną, w 2011 roku koncerny energetyczne kupiły z zagranicy 15 mln ton, nie zważając na to, że przecież „Polska węglem stoi”. Nic dziwnego – porównując ceny w kraju i za granicą, patriotyzm gospodarczy najwyraźniej przestaje się liczyć. Czy bezpieczeństwo energetyczne polega na imporcie surowca z Rosji czy USA? W opinii wiceprezesa PIGEO priorytet dla utrzymywania w Polsce dominującej roli energetyki węglowej to „zakładanie sobie pętli na szyję”.

– Okno węglowe dla Europy się zamyka i nie bez kozery kraje, które zbudowały kiedyś swoją potęgę gospodarczą na węglu, dziś już wcale o nim nie myślą. Era węgla w Europie się kończy – nie dlatego, że go tu nie ma, tylko dlatego, że to jest drogie paliwo, zarówno pod względem kosztów wydobycia, jak i kosztów pośrednich. Parcie na OZE i efektywność energetyczną to jedne z atrakcyjniejszych sposobów rozwiązania tego problemu, dlatego stanowią priorytety w dzisiejszej polityce energetycznej UE – mówi Tomasz Podgajniak. – Niestety, nie ma żadnej gwarancji, że utrzymanie dominacji węgla w polskiej energetyce, zapewni naszej gospodarce racjonalny poziom cen i niezawodność dostaw energii elektrycznej, bez zwiększania naszego uzależnienia od importu tego paliwa. W tej sytuacji spodziewam się silnej ekspansji na naszym rynku koncernów energetycznych z bliższych i dalszych krajów europejskich.

Konsekwentnie realizowana od 20 lat niemiecka Energiewende już wkrótce doprowadzi do pojawienia się na rynku europejskim znaczących ilości taniej, niesubsydiowanej energii z niemieckiego OZE, która po otwarciu jednolitego europejskiego rynku energii będzie skutecznie wypierać naszych producentów – dodaje wiceprezes.

Niereformowalne podejście polskich polityków do energetyki sprawiło, że Polska już wiele straciła na energetycznej rewolucji, jaka nadeszła z Zachodu. O tym, ile jeszcze może stracić, najlepiej zapytać przedsiębiorców, którzy trzeci rok czekają na uchwalenie dobrego prawa dla OZE.

Redakcja reo.pl
 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here