📻 WYSPY GALAPAGOS: Walczący z kozami (i jeżynami)

Zachwiana równowaga biologiczna

AUDIO REO. Posłuchaj nagranego artykułu. Czyta Hubert Augustyniak. 5’57”


Wyspy Galapagos pozostają jednym z najbardziej dziewiczych regionów na świecie. Odkryte dopiero w XVI wieku, są domem dla unikatowych gatunków fauny i flory, które miały okazję rozwijać się tutaj bez najmniejszej interwencji człowieka. Niestety wraz z przypłynięciem na archipelag pierwszych ludzi, na pokład zabrały się również gatunki roślin i zwierząt, których tutaj być nie powinno. Dzisiaj największym zagrożeniem dla bioróżnorodności tych rajskich wysp jest jeżyna i koza.

Winni? Piraci i turyści… z Chin.

Od ich pojawienia się na wyspach Galapagos w 1968 roku, jeżyny rozprzestrzeniły się po całym archipelagu i obecnie uznawane są za największy chwast niszczący lokalną przyrodę. Gęste zarośla kujących i wysokich na 3 metry krzaków jeżyn przejmują panowanie nad terenami uprawnymi oraz uniemożliwiają regenerację dziewiczych dla wysp lasów.

Jeżyny, fot. pixabay.com

Jak jeżyna przywędrowała na Galapagos? A tego nikt nie wie i raczej nikt nie zgadnie. Ekwador ma swoją odmianę tych uroczych owoców zwaną jeżyną andyjską, jednak ta rozprzestrzeniająca się na wyspach należy do gatunku Rubus niveus pochodzącego z Azji. Parę lat temu naukowcy odkryli, że odmiana owocu znajdująca się na Wyspach musiała przypłynąć razem z jakimś turystą z Chin.

Wykrzewianie jeżyn na Wyspach do tej pory stanowiła bardzo żmudne zajęcie. Połączenie fizycznego wyrywania krzaków razem z użyciem środków przeciw chwastom było nie tylko nieefektywne ale również zagrażało innym gatunkom roślin rosnących w tym samym miejscu. Parę lat temu organizacje na rzecz ochrony przyrody, na czele z Fundacją Karola Darwina, zawiązały konsorcjum naukowe w celu wytępienia niechcianych owoców. Dzięki pozyskanego finansowaniu, naukowcy starają się ujarzmić jeżyny za pomocą metody zwanej biokontrolą.

W niektórych miejscach wysp kozie melanże mają niczego sobie frekwencję

Ta metoda biologicznej kontroli szkodników polega na wykorzystaniu innego gatunku rośliny, który osłabi lub zwalczy niechciane gatunki. Wykorzystywana w tym celu roślina musi pochodzić z tego samego habitatu co sam szkodnik, aby była jego skutecznym wrogiem. Niedawne odkrycie o pochodzeniu jeżyn na wyspach, pomogło znaleźć wroga z Chin – grzyba rdzowca (brata naszego polskiego rydza). W Azji uznawanego za chwast, który atakuje uprawy rolników, na Galapagos – wybawcę od niechcianych jeżyn.

Ulubione przez nas w Polsce jeżyny nie są jedynym inwazyjnym gatunkiem na Galapagos.

Naukowcy oszacowali, że na wyspach jest obecnie ponad 1700 gatunków roślin i zwierząt przywiezionych tam przez człowieka. Służby starają się ograniczyć ryzyko zwiększenia tej liczby przez bardzo dokładne kontrole turystów przyjeżdżających na Wyspy. Owoce, warzywa czy cokolwiek co może być uznane za nasiona zostanie wyrzucone z naszych bagaży jeszcze na lotnisku.

Żółw słoniowy z Wysp Galapagos, fot. wikimedia.org Arturo de Frias Marques

Nie tylko turyści są winni naruszenia wrażliwej bioróżnorodności na wyspach. Drugim inwazyjnym gatunkiem, który rozwija się tutaj jest klasyczna, znana wszystkim koza. Koza dostała się na Galapagos dawno temu dzięki piratom, którzy zostawili ją za sobą na lądzie, aby zapewnić sobie źródło żywności po powrocie. Nie mając naturalnych wrogów, koza rozlazła się po wszystkich wyspach archipelagu i wyżera jedzenie prastarym żółwiom słoniowym żyjącym na Galapagos. Pomimo tego, że jest to największy gatunek żółwi na świecie, koza ma długą szyję, skacze na drzewa, a do tego jest szybsza. W wyścigu do ulubionej przez oba gatunki opuncji, kopytne konkurencji nie ma.

Opuncja, fot. pixabay.com Leunert

Niewątpliwie nietknięta wcześniej dziewicza przyroda Galapagos jest fascynującym źródłem obserwacji, które miedzy innymi przyczyniło się do rozwoju teorii ewolucji przez Karola Darwina. Jednak w tym samym czasie, ta dziewicza przyroda jest wyjątkowo wrażliwa i okazała się niegotowa na zetknięcie z człowiekiem i innymi zagrożeniami ze lądu stałego. Zwierzęta i rośliny z Galapagos rozwijały się w spokojnym habitacie bez naturalnych wrogów istniejących na stałym lądzie. Dlatego też w zetknięciu z fauną i florą, która przez tysiące lat musiała walczyć o przetrwanie na lądzie, gatunki z Galapagos pozostają bezbronne.

Tak skrupulatnie skonstruowana przez przyrodę na archipelagu równowaga jest na tyle wrażliwa, że może być poważnie zagrożona jeżyną, koza czy nawet inwazyjnym gatunkiem mrówki. Co za dużo, to nie zdrowo, a pewne granice muszą być stawiane nawet w przyrodzie.


REO POLECA

📻 WSTYD DLA HOMO SAPIENS: Orangutany a olej palmowy