KOŁODZIEJCZAK DO ROSJI. Antyunijna, anachroniczna i anarchiczna Agrounia spaliła się wraz z oponami w Warszawie

Nic nie wskazuje na to, że ze wstydu

Ci z czytelników REO, którzy oglądali środowe (13.03.2019) programy informacyjne w tv lub internecie, a także słuchacze czwartkowego Poranka Radia TOK FM, mają prawo być zatrwożeni poziomem reprezentantów rolników, którzy wybrali się protestować do stolicy. Bez pozwoleń, bez zapowiedzi, na chama, paląc opony, a więc zanieczyszczając i tak brudne warszawskie powietrze. Wprowadzając niebezpieczeństwo dla pieszych i aut, robiąc z Placu Zawiszy wielki syf.


Nazwa Agrounia stwarzać może pozór czegoś, co odnajduje miejsce dla biznesu rolno-spożywczego w XXI, cywilizowanym wieku. To pozór. Młody watażka, Michał Kołodziejczak – cham, jak krótko określali go przechodnie; i chuligan – to słowo od Ministra Spraw Wewnętrznych; zrobił wszystko, co tylko możliwe, aby pokazać, że rolnictwo w Polsce to nie aspiracje, modernizacja i myślenie, ale brak podstaw kultury, zacofanie i głupota. W tym polityczna.

Nazajutrz, w wywiadzie udzielonym Karolinie Lewickiej w Radiu TOK FM, w ogóle nie wspomniał o postulatach (sic!), zabłysnął natomiast kompletną nieznajomością prawa, szydzeniem z dziennikarki, obrzydliwymi tekstami o rozkładaniu nóg przed Ameryką, straszeniem perspektywą ciekawszych rzeczy niż palenie opon. Ale pełnym wyświetleniem się aktywisty było wyrażenie woli, by zlikwidować dopłaty do rolnictwa (skoro są takie małe) oraz drwiny z sankcji, jakie Unia nałożyła na Rosję za grabież Krymu (na tę niedobrą Rosję).

Chaos, anarchia, smród, bałagan i chamstwo. Jeśli ktoś tak miałby postrzegać polską wieś XXI wieku, po wycieczce pana Kołodziejczaka do dużego miasta, byłby w absolutnym błędzie. Antyunijna i prorosyjska Agrounia pokazała karykaturę… radzieckiej zabitej dechami wiochy sprzed kilkudziesięciu lat, a nie potencjał i wielki cywilizacyjny postęp, jaki dało rolnikom nasze członkostwo we wspólnych strukturach politycznych kontynentu.

Zabawne jest to, że jeszcze kilka godzin przed zadymą media sprawiały wrażenie, jakby dla PiS-u śmiertelnym zagrożeniem był PSL, dla ludowców zaś – Prawo i Sprawiedliwość. Że to niby w sumie 100% polityki na wsi do wyrywania sobie w parze. I jak to wystarczy przesunąć skalę, by okazało się, jak marną mamy wyobraźnię, bazując tylko na tym, co już znamy.

Szkoda. Nie – szkoda Polski – bez przesady, nie taki to kaliber wydarzeń. Szkoda dobrze zapowiadającego się projektu. Pan Michał jeszcze do niedawna sprawiał wrażenie nowej siły, ale nie opartej na buractwie, które prawem względności podnosi w naszych oczach poziom dotychczasowej polityki. Lecz wręcz przeciwnie – siły opartej na myśleniu, na kreatywności oraz na jakości działań, które polską chałę polityczną  pokazałyby w światłach… prawdy.

No, nie wyszło.

REO POLECA

ZRÓWNOWAŻONE ROLNICTWO w Polsce naprawdę też funkcjonuje!