📻 GARWATOWSKI: Klimatyczne bzdury zatruwają umysły. A może to efekt smogu?

Krzysztof Garwatowski: Nad Katowicami zebrały się czarne bzdury

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Paweł Sito


Przeciwnicy polityki obniżania emisji gazów cieplarnianych jako sposobu walki z globalnym ociepleniem to rodzaj sekty, do której nie trafiają żadne argumenty. Od lat powtarzają te same opowieści o cykliczności zmian klimatu, o tym, że po ociepleniu regularnie przychodzi ochłodzenie, że zwiększony poziom gazów cieplarnianych nie ma związku z działalnością człowieka, tylko z erupcjami wulkanicznymi, itp.


Jak powszechnie wiadomo Polacy są ekspertami w kilku tematach. Należą do nich leczenie, gospodarka, szkolnictwo, w przypadku mężczyzn dochodzi do tego piłka nożna. Jest jednak pewna grupa ludzi, którzy nie ograniczają się do tych kilku spraw, a swoją wszechwiedzę rozciągają na wszystkie dziedziny życia. Należą do nich przede wszystkim politycy, ale również część publicystów, a nawet celebrytów. To ludzie, którzy chętnie i bez problemów wypowiadają się na każdy temat.

W ostatnim tygodniu, zapewne w związku z odbywającym się w Katowicach szczytem klimatycznym, okazało się, że nasi omnibusi świetnie znają się na zmianie klimatu i globalnym ociepleniu. Nie będę ukrywał, że ilość piramidalnych bzdur, jakie z ich ust popłynęły w ciągu ostatnich kilku dni, wystarczyłaby do zapełnienia nimi czołowych pozycji w rankingu na Bzdurę Tygodnia przez najbliższe półtora roku. Albo i dłużej.

Zacznijmy od otwarcia. Błysnął na nim Prezydent Andrzej Duda.

– Jak podają eksperci mamy jeszcze zapasy węgla na 200 lat i trudno, żebyśmy z naszego surowca, dzięki któremu mamy zapewnioną suwerenność energetyczną, całkowicie zrezygnowali. Byłoby to z punktu widzenia polityki, jaką realizuje nasze państwo, dziwne powiedział Prezydent, stając w poprzek głównej tezie szczytu, zgodnie z którą podstawową sprawą w walce z globalnym ociepleniem jest ograniczenie zużycia paliw kopalnych, przede wszystkim węgla.

Inne wypowiedzi Prezydenta idealnie mieszczą się w kategorii nie znam się, no to się wypowiem lub były świadoma manipulacją. Jest zasadnicza różnica, pomiędzy zasobami węgla, a eksploatacyjnymi zasobami węgla, czyli takimi, których eksploatacja jest opłacalna. Te drugie są znacznie mniejsze.

Zdaniem dr. Andrzeja Kassenberga i dr. Michała Wilczyńskiego, ekspertów Fundacji im. Heinricha Bölla, eksploatacyjnych zasobów węgla wystarczy w Polsce maksymalnie na 24 lata. Raport Najwyższej Izby Kontroli z 2011 roku podaje, że przy ówczesnym tempie wydobycia węgla kamiennego w Polsce złóż obecnie eksploatowanych oraz wytypowanych do eksploatacji Ale kto tam by się przejmował twardymi danymi, kiedy trzeba robić propagandę i zapewniać (nie wprost) mieszkańców Śląska, że kopalnie nie będą likwidowane. Znamiennie na tle tej wypowiedzi wygląda lawinowo rosnący import węgla kamiennego z Rosji.

Prezydent pokazywał nas również jako liderów w ograniczeniu emisji gazów cieplarnianych. Przywoływał dane o ograniczeniu emisji o 30%, czyli więcej niż wynikało z naszych zobowiązań. I znowu coś mu się poplątało, bo to dane prawdziwe, ale z 2012 roku. Od tego czasu emisja szybko rośnie i dzisiaj możemy mówić o redukcji na poziomie maksimum 18%.

Prezydenta dzielnie wspierał Premier Mateusz Morawiecki, opowiadając dyrdymały o tym, że Polska nie jest tak zależna od węgla, jak była 30 lat temu, bo dziś to ledwie 78 procent. A poza tym, także według Premiera, emisja CO2 w Polsce się zmniejsza. No cóż, nie pierwszy raz Premier, występując publicznie, mijał się z prawdą (że użyję eufemistycznego zwrotu, oznaczającego, że zwyczajnie kłamał).

Wypowiedzi Prezydenta i Premiera szybko przyniosły owoc w postaci wyróżnienia dla Polski. Niezbyt zaszczytnego. Otrzymaliśmy niechlubny tytuł Skamieliny Dnia, przyznawany przez ekologów.

Nie podejmuję się przeprowadzenia naukowego wywodu, wykazującego stan faktyczny, czyli to że mamy do czynienia z globalnym ociepleniem spowodowanym działalnością człowieka. Nie jestem specjalistą-klimatologiem, ale wierzę naukowcom, którzy znają temat. Ci z Czytelników, którzy potrzebują takich dowodów, znajdą bez trudności tysiące publikacji w niemal wszystkich językach świata, także w cyklu REO WALKA O KLIMAT. Jednakże wyznawcy antyociepleniowych głupot ignorują wszelkie dowody.

Oczywiście w produkowaniu klimatycznych bzdur politycy do pięt nie dorastają Tomaszowi Sommerowi. W tej samej audycji ekspert Trójki postulat ograniczanie emisji CO2 nazwał niemieckim (a jakże!) wymysłem, mającym na celu wykoszenie nieniemieckich firm z rynku. Teza o korzystnym dla Polski ociepleniu klimatu o kilka stopni to kuriozum, które wyjątkowo dobitnie świadczy o kompletnej ignorancji eksperta w tej dziedzinie.

Jak wielu dyletantów, negujących globalne ocieplenie, a przynajmniej to, że jest ono skutkiem działalności człowieka, Sommer myli klimat z pogodą. Argument, że pada śnieg, więc nie ma ocieplenia, albo że zimny kwiecień to dowód na ochładzanie klimatu, to bardzo często używane argumenty, świadczące właśnie o elementarnym niezrozumieniu różnicy miedzy pogodą, a klimatem.

Globalne ocieplenie o 3 stopnie nie oznacza przecież, że teraz w lipcu będzie średnio 22 stopni zamiast 19, a styczniu +1 stopień, zamiast -2 (uprzedzając hejterów, krytyków i innych czepialskich – to nie są ścisłe dane, tylko przykładowe). Klimatolodzy nie mają wątpliwości, że taka zmiana temperatury w skali globalnej i trwająca wiele lat, to nie więcej ciepełka, tylko

narastające gwałtowne zjawiska pogodowe, zmiany w cyrkulacji powietrza, zmiany w globalnej cyrkulacji wód oceanicznych, a także stepowienie i pustynnienie obszarów.

Naprawdę, topnienie lodowców wydaje się przy tym stosunkowo odległym i nie aż tak wielkim problemem. Chociaż trudno oszacować, jaki byłby skutek dla cyrkulacji wód w oceanach, gdyby nagle dostała się do nich potężna ilość słodkiej wody z topniejących lodowców. Naukowcy snują tu przeróżne scenariusze, wśród nich nie brakuje katastroficznych…

Nie znam się, to się wypowiem

Większość krytyków naukowych teorii o globalnym ociepleniu to są ludzie, którzy nie są de facto specjalistami od klimatu. Owszem, część z nich dysponuje stopniami i tytułami naukowymi, ale z innych dziedzin. Trójkowy ekspert Tomasz Sommer, o pardon, dr Tomasz Sommer, obronił pracę doktorską na temat: Sposoby usprawiedliwiania podatków w świetle ideologii praw człowieka. Jak widać, przedmiot jego badań niewiele miał wspólnego z klimatem. Mimo to rozgłośnia zaprosiła go do studia w charakterze eksperta od globalnego ocieplenia. Osobliwe to, doprawdy. On sam zresztą od lat prowadzi antyniemiecką i antyunijną krucjatę.

W jego ślady poszedł publicysta Radia Maryja i Telewizji Trwam Stanisław Michalkiewicz. Na YouTube postanowił obśmiać szczyt i ogłosił, że: – W Katowicach odbywa się z wielkim przytupem Szczyt Klimatyczny, gdzie mądrale z całego świata radzą jakby tu uratować Ziemię od zagłady. Wszystko z powodu gazów cieplarnianych. No, tych gazów cieplarnianych się namnożyło ostatnio bardzo dużo. Zwłaszcza złowrogiego dwutlenku węgla, który jak wiadomo powstaje w wyniku spalania węgla. No więc mądrale radzą, żeby węgla nie spalać, tylko spalać gaz. Podobno przy spalaniu gazu, tak przynajmniej twierdzą mądrale, dwutlenku węgla tyle nie powstaje, a być może w ogóle go nie ma.

– To jest taka perfidna gra obliczona na to, żeby państwa głupsze i słabsze zmusić do rezygnacji z korzystania z surowców energetycznych, którymi dysponują, żeby musiały przestawić się na surowce importowane. Zwracam uwagę, że jakoś tak na pół roku przed tym całym Szczytem pojawiły się alarmujące informacje o tym, że w Polsce są straszliwe smogi, a nawet pan Hołownia powiedział, że z powodu smogu umiera co najmniej tyle samo dzieci, co z powodu aborcji. Ja przejrzałem statystyki zgonów dzieci, no i tam z powodu chorób układu oddechowego bardzo niewiele dzieci umiera, więc pan Hołownia chyba za bardzo się zagalopował – zapewnia, że smog to wymysł wrogiej Polsce propagandy Michalkiewicz.

Zgodnie z zasadą wszelkich tropicieli teorii spiskowych, nic go nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne. Zapewne nawet się nie pofatygował, żeby zapoznać się z tematem, bo i po co, skoro to wszystko i tak światowy spisek niemiecko-masońsko-żydowsko-korporacyjny, mający za cel pozbawić prawa do spalania węgla nas, Polaków.

Zaprawdę wielce niebezpiecznym dla możnych tego świata krajem jesteśmy, skoro tysiące naukowców z całego świata i ich badania, prowadzone są wyłącznie po to, żeby zniszczyć nasze górnictwo.

Panom Sommerowi i Michalkiewiczowi polecam spacer po ulicach Warszawy, Krakowa, Katowic czy któregokolwiek z innych polskich miast. Najlepiej w osiedlach domów jednorodzinnych, w mroźny, bezwietrzny dzień. I oddychanie głęboko. Sami się przekonają, jak pięknie śmierdzi to czyste, pozbawione smogu powietrze.

W związku z klimatycznymi wypowiedziami prezydenta, premiera i publicystów, miałem w tym tygodniu nie przyznawać tytułu Bzdury Tygodnia, ale rzeczywistość jest brutalna i nie ucieknę od tego.

Tytuł Bzdury Tygodnia zdobywa wypowiedź posłanki PiS Berandetty Krynickiej, która tak usprawiedliwiała pedofilię wśród kleru: Trzeba zrozumieć w końcu, że ksiądz to jest człowiek. Nie jest to postać święta, to tylko człowiek jak każdy z nas i ma prawo do popełniania pewnych grzechów, błędów. [->]

Pozwólcie, że nie będę tego komentował, bo musiałbym użyć języka zgoła nieparlamentarnego.



REO POLECA

SZCZYT WSZYSTKIEGO. ZŁEGO (polski wkład)

Krzysztof Garwatowski
Rocznik 1967. Eksharcerz, eksnauczyciel, obecnie dyrektor programowy w wydawnictwie Pink Press. Aktywnie działa w społeczności lokalnej na warszawskiej Białołęce. Wyznawca nauki i wielbiciel science-fiction.