DAMY WŁADZY

Jak tu ugryźć się w język, kiedy obowiązuje MOWA NIENAWIŚCI?

Strategia nienawiści służy dziś umocnieniu władzy, stworzeniu poczucia zagrożenia i przeniesienia dyskusji na grunt medialnie dla rządzących łatwiejszy. Zawieszenie broni ma charakter chwilowy i zostało wymuszone za pomocą buntu społecznego.

Zamilkły ostatnio dwie panie, które już niedługo spotkają się na jednej – dolnośląskiej – liście do Parlamentu Europejskiego: Anna Zalewska i Beata Kempa. Teoretycznie ministra edukacji właśnie teraz powinna bić rekordy aktywności – toczą się przecież negocjacje z nauczycielami pod groźbą strajku w czasie egzaminów. A tu nic. Ostatnio nawet nie stoi w tle wicepremier Beaty Szydło podczas konferencji prasowych.

Beata Kempa, ministra w KPRM odpowiedzialna za pomoc humanitarną (!) schowała się w ciemnym kąciku zaraz po tym, jak w Polsat News wypowiedziała się o szefie ZNP, Sławomirze Broniarzu, tak: – Myślę, że to jest karierowicz w związkach. To jest osoba, która w pierwszej kolejności myśli o zbliżających się w ZNP wyborach. Jemu tego typu promocja jest potrzebna. Wspierał naszych adwersarzy w wielu akcjach politycznych, to znaczy, że na sercu leży mu bardziej polityka niż dobro dzieci.

Okazuje się, że kiedy trzeba coś załatwić, np. pozbyć się dręczącego widma strajku, rządzący są w stanie pomyśleć o łagodzeniu atmosfery. I świetnie zdają sobie sprawę, co służy porozumieniu, a co nie. Nawet wicepremier Szydło nauczyła się słowa proszę i przestała mówić o tym, co się komu należy. Wie, że musi być oszczędna w słowach, gestach i odstawić na bok złośliwości.

fot. pixabay.com / darksouls1

Wynika z tego jednak smutny wniosek: wszechobecna agresja, hejterski język i wylewająca się z różnych ust nienawiść – stanowią przemyślaną strategię polityczną. Gdyby tak nie było, gdyby rządowi zależało na dogadaniu się z kimkolwiek, byłoby stosunkowo łatwo ją wykasować. Dlaczego więc strategię tę PiS wciąż stosuje?

Należy przy tym uczynić jedno zastrzeżenie: język nienawiści stosowany jest także przez opozycję i jej otoczenie – zarówno publicznie, jak i w mediach społecznościowych. Ale porównując język władzy sprzed roku 2015 z obecnym, nie sposób nie zauważyć, że obecnie to trwały standard.

Strategia nienawiści służy umocnieniu władzy, stworzeniu poczucia zagrożenia i przeniesienia dyskusji na grunt medialnie dla władzy łatwiejszy.

Łatwiej się boksować o to, czy Broniarz jest karierowiczem albo czy Polska powinna być wolna od LGBT, jak wyraziła się poseł Elżbieta Kruk, niż o 3-procentowym deficycie w budżecie albo o zarobkach nauczycieli. Teraz widać jednak jak na dłoni, że grzeczność i łagodność to strategia krótkoterminowa: kiedy trzeba coś z kimś wynegocjować, nie można obrzucać się obelgami, siadając do jednego stołu.

Tyle, że kiedy powie się o kilka słów za dużo, trudno potem wymagać od rozmówcy, żeby uwierzył w dobra wolę, a co za tym idzie – w składane obietnice. Dyskutuje się więc trudniej i dłużej. Więcej przy tym nerwów, poczucia zagrożenia i przykrych konsekwencji.

Niestety, w polityce nauka gryzienia się w język jest wyjątkowo trudna.


REO POLECA

UWAGA! SZANSA na olbrzymie benefity! Zobacz naszych polityków startujących do roli Tłustych Kotów