📻 CZARNY SKANDAL W BIAŁYM DOMU, biały kapelusz i kaczuszki w fiolecie

Ewelina Pogryź: Media internetowe stały się wielkim wysypiskiem śmieci.

AUDIO REO. Posłuchaj tekstu na podcaście. Czyta Bożena Sitek.

 


Jedynym faktem, jaki przebił się realnie do mediów z obchodów miesiąca pamięci historii Afroamerykanów w Białym Domu był kolor sukienki Melanii Trump. Skandal rasistowski! CZARNY!!! I nie ważne że to było tuż po śmierci jej przyjaciela Karła Lagerfelda. Media wiedzą co pokazywać i jak komentować.

Dla odmiany zapamiętane zostało nie ostatnie, a PRZEDOSTATNIE Światowe Forum Ekonomiczne w Davos Z BARDZO WAŻNEGO POWODU… skarpetek w kaczuszki noszonych przez premiera Kanady.

A miało być tak pięknie…
Internet i nowe media miały być dla nas źródłem wiedzy i wiadomości o całym globie, miały przybliżać nam świat i łączyć z tym, co odległe, nieznane. I tak początkowo było. W pierwszych latach internetu jak szaleni rzuciliśmy się do penetrowania zasobów zagranicznych bibliotek i uniwersytetów, dyskutowaliśmy na grupach usenetowych z podobnymi do nas studentami psychologii, socjologii, ekonomii czy historii z Niemiec, Francji czy USA. Odwiedzaliśmy strony internetowe krajów i miast, o których niewiele wiedzieliśmy. Zaglądaliśmy na witryny Mongolii, Filipin, Bhutanu czy Lesotho. Czytaliśmy z zapartym tchem newsy z CNN, The Times, Washington Post czy Guardiana, ale także z lokalnych gazet we Włoszech, Urugwaju czy Malezji.

W ostatnich latach jakoś zgłupieliśmy…
Zamiast wiedzy chcemy rozrywki, zamiast informacji – newsów, zamiast newsów – śmiecio-newsów. Media internetowe stały się wielkim wysypiskiem śmieci. Zamiast dostarczać wiedzy, dostarczają informacje-wydmuszki, które dobrze się klikają. A ponieważ dobrze się klikają, redakcje zamawiają kolejne tego typu. Wyznacznik klikalności stał się kluczowy. To na nim skupia się uwaga internetowych redaktorów, wydawców, sprzedawców reklam. Ale czy tylko on spowodował spłaszczenie obrazu i skupienie się świata na głupotach, drobnostkach i sprawach błahych?

O białym kapeluszu Pani Prezydentowej Trump, najszerzej komentowanym elementem wizyty prezydenta Francji w USA mówiło pół Ameryki. Telewizja CNN pytała o kapelusz Melanii Trump niemal każdego gościa, którego miała na antenie. Stacja orzekła, że Melania Trump skradła show podczas powitania w Białym Domu pierwszej pary Francji – relacjonowała z Ameryki znana blogerka. Nie mniej uwagi media poświęciły białemu kostiumowi Melanii (marki Michael Kors) oraz białej sukni (Chanel), którą Trump włożyła kilka godzin później. Internet zalały też doniesienia o rywalizacji obu pierwszych dam na długość (a raczej krótkość) spódniczek i spór o to, która ma lepsze nogi. Konia z rzędem temu, kto powie, co Trump i Macron postanowili w sprawie Syrii czy sankcji wobec Rosji.

Egzaltacja skarpetkami
Kilka miesięcy wcześniej podobną sytuację mieliśmy podczas Światowego Kongresu Ekonomicznego w Davos. Justin Trudeau, premier Kanady, zaprezentował tam światu kolejną parę ze swojej kolekcji kolorowych skarpetek. W tym wypadku były to fioletowe skarpetki w kaczuszki, które założył na panel dotyczący równouprawnienia kobiet.

Reakcje na ten element garderoby Trudeau były entuzjastyczne. Wiele kobiet lajkowało i szerowało zdjęcia skarpetek premiera, doceniając jego odwagę, bezkompromisowość, niekonwencjonalność i swobodę w zachowaniu. Nawet znajome feministki i naukowczynie z uniwersytetu z zachwytem rozwodziły się nad skarpetkami i luźnym stylem premiera-liberała.

Niestety skarpetki tak przykuły uwagę świata, że z owego panelu o równouprawnieniu kobiet nie przebiło się do prasy nic, a z przebiegu całego Kongresu Ekonomicznego w Davos też w prasie popularnej błysnęły ogólniki i okruchy. W polskiej prasie i w internetach nie widziałam żadnej szerszej relacji, artykułu całościowego, podsumowującego Kongres. I zwyczajny Jan Nowak z Pcimia nie dowiedział się, czy ekonomiści obawiają się kryptowalut, zachwiania rynku podobnego jak w 2008, czy znajdą się pieniądze na powojenną odbudowę Syrii, czy Indie wyprzedzą Chiny i czy bardziej złoto czy platyna. No cóż, premier Trudeau i jego skarpetki skradły show.

Takie sytuacje zdarzają się nieustannie…
Z arcyważnych debat, spotkań, kongresów czy konferencji do przeciętnego odbiorcy nie dociera prawie nic albo docierają michałki. Np. o tym, że kanclerz Angela Merkel miała brzydkie buty, saudyjski następca tronu ma nową, 16-kołową limuzynę, a Theresa May kiepsko wygląda w nowej fryzurze. To chyba nie tak miało być w tym internecie? Kto tu jest głupi? My – czytelnicy, internauci, którzy kusimy się na takie śmiecio-newsy, czy redakcje i bezduszni seo-pozycjonerzy, którzy nam je serwują?

Oni wiedzą, jacy jesteśmy, i dbają o to, by nam było dobrze, by nasze potrzeby były zaspokojone. Dlatego w szanujących się serwisach informacyjnych codziennie musi być news o Annie Lewandowskiej. To może być obojętnie co: jak spała, co zjadła, że kupiła nowy wózek, nową sukienkę, że Klara ząbkuje. Dobrze wiemy, że mając do wyboru nowe zdjęcie z instagrama Anny Lewandowskiej i newsa o kryzysie humanitarnym w Bangladeszu, oczywiście klikniemy na…


 

Komentuje dr Marek Troszyński, socjolog, kierownik Obserwatorium Cywilizacji Cyfrowej w Collegium Civitas.

– Mamy do czynienia z wymieszaniem rejestrów kultury. Zygmunt Bauman pisał, że nawet klasy wyższe stają się wszystkożerne, to znaczy konsumujące jednocześnie kulturę wysoką i niską. I właśnie ten rodzaj relacjonowania wydarzeń, przypisany do kultury niskiej, do komunikacji tabloidowej stał się dominujący. Jego cechy charakterystyczne to potrzeba oparcia komunikatu na konkretnym wydarzeniu, na konkretnej (najlepiej powszechnie znanej) osobie. Co oznacza, że lepiej się sprzedaje news o kapeluszu Melanii Trump niż o szczegółach bilateralnego porozumienia USA-Francja. Tym bardziej że rzeczony kapelusz można pokazać na dobrym zdjęciu, szczegóły rozmów Trump-Macron nie bardzo.