Ślub to jeden z najważniejszych momentów w życiu. Z tego względu każdy chciałby wyglądać na nim jak najlepiej. Nie jest to jednak takie łatwe, jako że salony mody ślubnej proponują rozwiązania i stylizacje koszmarne, niemające nic a nic wspólnego z klasyką i dobrym smakiem. A bez odrobiny wiedzy (jaką postaram się przekazać w tym tekście) można strzelić sobie w stopę. A tej kuli nie zatrzymają nawet piękne, wypielęgnowane i zabezpieczone woskiem oxfordy. Jako że ceremonia ożenku to okazja bardzo formalna (szczególnie dla młodej pary i jej najbliższych), w myśl zasady dress for the occasion powinniśmy dobrać strój adekwatny do wydarzenia. 

CO ROBIĆ JAKO GOŚĆ

BAZA

Nie można wyglądać lepiej od pana młodego. Być może brzmi to trochę narcystycznie, ale to właśnie on ma być w centrum uwagi i wyglądać olśniewająco. A prawdziwy gentleman zawsze jest dyskretnie elegancki i nie chce odciągać uwagi od najważniejszych osób, dlatego celujmy w strój o odpowiednim stopniu formalności i wyrażający szacunek, ale nie wyróżniający się. Odpowiednim wyborem będzie granatowy, grafitowy garnitur. Może wydawać się, że to wybór bardzo ograniczony, wręcz nudny. Ale pamiętajmy, że garnitur może być zarówno dwu- lub trzyczęściowy, jedno- bądź dwurzędowy.

Dwurzędowy grafitowy garnitur w kratę POW marki SuitSupply, fot. flickr.com, albertoziveri

Obecnie na weselach królują garnitury jednorzędowe i dwuczęściowe. To rozwiązanie bezpieczne i mało ryzykowne. Jeśli jednak chcemy w jakiś sposób się wyróżnić, możemy założyć garnitur trzyczęściowy. Kamizelka doda elegancji i szyku. Ewentualnie można zdecydować się na odd vest, czyli kamizelkę w innym kolorze niż garnitur (np. granatowy garnitur i szara, dwurzędowa kamizelka z kołnierzem szalowym, w delikatną kratę Księcia Walii). W garniturze trzyczęściowym nawet po zdjęciu marynarki (co jest częstym widokiem na weselach) wyglądamy bardzo elegancko. Ponadto kamizelka trzyma krawat, więc ryzyko, że gdy będziemy sięgać przez cały stół po smakołyki, wypadnie on do wazy z zupą, jest wręcz zerowe. Same plusy!

Niezwykły trzyczęściowy garnitur z “Goldfingera” (1964 r.) w kratę księcia Walii

Jest jeszcze opcja garnituru dwurzędowego. To co prawda dość rzadko spotykane w Polsce rozwiązanie, ale nie znaczy, że niemile widziane. Jako strój wyjątkowy wysyła przekaz, że jesteśmy świadomi swojego wizerunku. W takim garniturze najlepszy będzie, moim zdaniem, układ guzików 6×2 (6 guzików na marynarce, dwa się zapinają). Możliwości jest więc, wbrew pozorom, dość sporo.

Dwurzędowy garnitur flanelowy 6×2 w chalk stripe, “Człowiek ze złotym pistoletem”

DODATKI

Każdą z tych bazowych opcji można oczywiście urozmaicić dodatkami, które w wielu stylizacjach grają pierwsze skrzypce i mogą z powodzeniem dyskretnie wyróżnić nas z tłumu, ale nie przyćmić pana młodego. Zaczynając od góry: możemy wybrać krawat lub muchę (ślub to dobry moment na przywrócenie do łask tego, wydaje się dość ekscentrycznego, dodatku) – najlepiej jedwabne. Akcesoria zdobiące szyję mogą być w trochę odważniejszych kolorach i wzorach, ale starajmy się uniknąć skrajności. Świetne kolory dodatków dla gościa weselnego to m.in. bordowy, butelkowa zieleń i bakłażanowy. Nie są nudne, ale nie świecą w ciemnościach.

Co do wzorów – można zdecydować się na indyjski wzór paisley, kratę lub polka dots. Jeśli nie będą zbyt krzykliwe, to sprawdzą się znakomicie. Należy jednak zwrócić uwagę na to, żeby krawat lub mucha były wiązane. Krawaty na gumkę i fabrycznie zawiązane muszki zostawmy dzieciom. Jeszcze jedno: szerokość krawata należy dobierać do szerokości klap marynarki. Jako że na ślub polecam marynarkę z szerszymi klapami (poszerzą ramiona i będą po prostu estetyczniej wyglądały), to i oczywiście szerszy krawat – z którego formuje się piękny węzeł z niezwykle stylową łezką, kropką nad i każdej stylizacji z krawatem.

Koszula powinna być biała i właściwie taki kolor jest najlepszy na ślub i wesele, nawet w przypadku gości. Oczywiście nie będzie rażącym błędem założenie choćby błękitnej, ale zdecydowanie trzymajmy się jasnych odcieni. W przeciwieństwie do koszuli pana młodego goście mogą pozwolić sobie na mankiety zapinane na guziki. Ciekawym urozmaiceniem może być mankiet portofino (koktajlowy) Jamesa Bonda.

A jaki kołnierzyk? Przede wszystkim jego wyłogi muszą być odpowiednio długie, żeby chować się pod klapy marynarki. Jeśli decydujemy się na krawat, możemy pozwolić sobie na wzbogacenie stylizacji tzw. pin collar – kołnierzykiem, którego wyłogi są połączone za pomocą spinki lub agrafki. Jednak żeby dobrze to wyglądało, powinien być on odpowiednio długi. Moim zdaniem tego typu kołnierzyki najlepiej wyglądają w wersji z klasycznym kołnierzykiem kent lub klubowym. Nie dość, że pin collar dodaje nam charakteru, to jeszcze ślicznie uwypukla węzeł krawata.  skoro przy węźle jesteśmy: uniknijmy masywnych windsorów (przynajmniej jeśli nie jesteśmy potężnie zbudowani i nie mamy szerokiej twarzy), polecałbym raczej klasyczny węzeł four-in-hand. Delikatnie asymetryczny, więc intrygujący i zdecydowanie lżejszy niż węzeł windsorski.

James Bond nie ufa ludziom, którzy wiązali krawat windsorem. A jest agentem 00 na usługach Jej Królewskiej Mości i człowiekiem, któremu dobry gust nie jest obcy. Jeśli natomiast zdecydujemy się na muchę, zadbajmy o to, żeby koszula miała klasyczny kołnierzyk, który tworzy piękną ramę dla tego ekstrawaganckiego dodatku. Ponadto powinna posiadać krytą plisę guzikową. Guziki z kolei nie mogą być kontrastowe, podobnie jak dziurki na guziki. Najlepszym materiałem na taką koszulą będzie bawełna o splocie popelinowym lub diagonalnym (twill).

Buty? Czarne i klasyczne. Tutaj nie ma nad czym dyskutować. Brązowe buty nie będą dobrze pasowały na wesele. Najlepsze będą, rzecz jasna, czarne oxfordy cap-toe (ewentualnie dopuszczalne jest drobne brogowanie, np. ćwierć brogsy), ale myślę, że czarne lotniki będą równie trafne. Ewentualnie możemy założyć też czarne derby, co prawda mniej eleganckie i formalne, ale nie popełnimy faux-pas. Najlepiej, jeśli buty są na skórzanej podeszwie.

Nic tak nie dopełnia stylizacji jak poszetka! Jeśli jesteśmy gośćmi, możemy trochę zaszaleć, choć oczywiście biała, lniana będzie zawsze świetnym wyborem. Jedwabna poszetka o subtelnym wzorze i kolorze, doskonale komponującym się z innymi częściami garderoby, też jest mile widziana. Żeby jeszcze bardziej urozmaicić całość, możemy do butonierki (to ta dziurka na klapie marynarki, nie kieszeń piersiowa!) włożyć kwiatek. Najlepiej żywy (goździk, gerbera, eustoma, margerytka, chaber czy gardenia) i w innym kolorze niż biały, który jest przeznaczony dla pana młodego.

Skarpety również mogą być trochę odważniejsze, jednak odpuścić wypada wszelkiego rodzaju tandety, takie jak wzór w serca, emotikonki, jedzenie oraz jaskrawe kolory, czy, tym bardziej, krótkie/sportowe białe skarpetki. A co zrobić, żeby podczas hulania po parkiecie nie zgubić spodni? Najlepszym wyborem (i też najbardziej stylowym!) będą szelki na guziki, aczkolwiek pasek nie okaże się błędem, o ile zdecydujemy się na minimalistyczny i prosty. Jeśli zegarek, to dyskretny i cienki, tak żeby chował się z łatwością pod mankiet koszuli.

Oczywiście, najlepiej by było, jakby był to tzw. garniturowiec – zegarek cienki i minimalistyczny. Niemniej jednak model na bransolecie (ale cienki i elegancki) nie będzie złym wyborem. Bond nosił takie nawet do smokingu. Aby cały ubiór był spójny, musimy ponadto pamiętać o dwóch rzeczach: koordynacji skór i metali. Klamra paska, spinki do mankietów, koperta zegarka, szpilka kołnierzyka czy spinka do krawata powinny być wykonane z tego samego metalu. Natomiast pasek, buty i pasek od zegarka – w tym samym kolorze, czyli w przypadku wesela: czarnym.

CZEGO NIE ROBIĆ JAKO GOŚĆ
Śluby i wesela w Polsce to istne kompendium wiedzy na temat tego, czego nie robić, jeśli chodzi o modę. Zacznę od łagodnych przewinień, za które należałoby jedynie dać mandat, a potem przejdę do ciężkich zbrodni, za które powinno się dostać wyrok w Guantanamo.

  • Na wesele nie powinno się zakładać butów w innym kolorze niż czarne. Będą one po prostu niestosowne i za mało formalne. Nieważne jak piękne obuwie, jeśli jest brązowe lub w innym kolorze, to należy wybrać je na inna okazję.
  • Podobnie z garniturem – tylko ciemny. Jasny jest niedopuszczalny, jako za mało formalny. Nie powinien być też uszyty z tkaniny innej niż wełna. Nawet jeśli jest gorące lato.
  • Nie wyróżniamy się siłę. Dobrze wyglądać nie zawsze znaczy wyglądać jak paw, nie na tym polega elegancja. W przypadku tak formalnej okazji takie skłonności należy przyhamować i ubrać się taktownie. Orły są szare.
  • W złym guście jest dobieranie koloru dodatków pod kolor sukienki partnerki. To nigdy nie będzie wyglądać dobrze, podobnie jak gotowe zestawy poszetki i krawata z tej samej tkaniny. Oczywiście nie mogą one do siebie nie pasować, powinny w jakiś sposób ze sobą harmonizować.
  • Błędem jest przypinanie bukieciku kwiatów do klapy marynarki za pomocą agrafki albo wkładania go do brustaszy. To bardzo powszechne rozwiązanie, ale niemające nic wspólnego z klasyką.
  • No i oczywiście prawdziwy koszmar polskich uroczystości: koszula z krótkim rękawem. I marynarką. I (o zgrozo!) z krawatem. Nie tędy droga.

Ponieważ gości obowiązują gości nieco inne zasady niż głównych bohaterów, w razie potrzeby przeczytaj również i o nich.

Kacper Popkowicz: Ślub ze stylem