Kacper Popkowicz: Naturalne kolory zawsze na topie

Po co chemia, skoro jest Ziemia?

fot. unsplash.com, Caleb Woods

Nasza garderoba nie byłaby tak kolorowa, gdyby nie barwniki, to dość oczywiste. Ale już nie takie oczywiste jest to, skąd właściwie biorą się te pigmenty. Mogą kojarzyć się z czymś, co chociaż w większości jest chemiczne (patrz: barwniki spożywcze). Czy słusznie? Niekoniecznie. Istnieją bowiem naturalne składniki, które mogą nadać naszym ubraniom odpowiednią, niepowtarzalną  barwę.

Naturalnych barwników jest mnóstwo. Do wyboru, do koloru. Dosłownie. Dawniej, kiedy przemysł chemiczny nie był jeszcze tak rozwinięty, ludzie czerpali pigmenty właśnie z natury. A co w tym wszystkim najlepsze? Każdy kolor jest unikatowy i przyjazny środowisku. Po co więc chemia, skoro jest Ziemia? Naturalne barwniki możemy je uzyskać z roślin, korzeni, ziół, owoców, warzyw, kwiatów, ziemi i tak dalej, i tak dalej. Są to takie składniki jak:
Brązowy: kawa, herbata, orzechy, kory drzew.
Żółty: zielona herbata, szafran, kurkuma, szyszki jodły.
Niebieski: liście indygowca, borówki, jagody, hiacynty.
Zielony: szpinak, trawa, zielona herbata, skórki jabłek.

Kurkuma, można pozyskać z niej pigment barwiący na żółto, fot. pixabay.com, stevepb

Kolory ziemi zawsze były stylowe. Oczywiście miały swoje wzloty i upadki, ale nigdy na stałe nie wyszły z mody. A co w nich takiego wyjątkowego, że zawsze w jakiś sposób są obecne w naszych stylizacjach? Są niezwykle uniwersalne i łatwe w łączeniu z innymi kolorami obecnymi w szafie. Przede wszystkim można intuicyjnie łączyć je ze sobą nawzajem. Tak więc różnego rodzaju brązy świetnie współgrają z beżem, zielenią czy szarościami. Takie połączenia, mimo że nie bardzo krzykliwe, zawsze będą trafione i subtelnie efektowne.

rakotwórcze chemiczne barwniki azowe można często odnaleźć nawet w sieciówkach, skupiających się na tzw. szybkiej modzie.

Zaletą barw ziemi na pewno jest to, że można pozyskać je w sposób naturalny. To, rzecz jasna, dużo bardziej ekologiczne niż wysługiwanie się chemią. Otrzymany w ten sposób kolor jest też bardziej odporny na spieranie się i blaknięcie. A co najważniejsze – zdrowy. Chemiczne barwniki mogą być niezwykle szkodliwe. Na przykład rakotwórcze barwniki azowe można często odnaleźć nawet w sieciówkach, skupiających się na tzw. szybkiej modzie. Sklepy próbują co chwila karmić nas nowymi kolekcjami, a ich produkcja jest przecież dość czasochłonna. Marki próbują jednak zredukować ten czas do minimum (każde opóźnienie oznacza przecież straty), co przekłada się znacząco na jakość i staranność produkcji. Chemiczne barwniki mogą powodować alergie, nowotwory czy zaburzać gospodarkę hormonalną.

Całe szczęście, w Unii Europejskiej, Japonii i USA obowiązują przepisy określające dopuszczalną ilość substancji chemicznych użytych w procesie produkcji. Niestety, to chyba wciąż za mało, ponieważ większość ubrań z sieci sklepów ubraniowych pochodzi z krajów, w których nie wprowadzono przepisów regulujących te kwestie. Jednak dzięki rosnącej świadomości i oczekiwań co do kupowanego produktu zaangażowanie konsumentów doprowadziło do znacznej poprawy sytuacji, a wielu producentów odzieży dołączyło do akcji mających na celu ochronę środowiska i człowieka. Na przykład Zara zobowiązała się do wyeliminowania jakichkolwiek toksycznych środków używanych do produkcji do 2020 roku. Wszystko powoli idzie w dobrym kierunku.

Harris Tweed w przybliżeniu, fot. pixabay.com, Ron Porter

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że to, co naturalne, ręcznie robione czy w ogóle w jakiś sposób wyjątkowe – jest dużo droższe. Podobna sytuacja ma też miejsce w przypadku naturalnych barwników. Za świetny przykład może posłużyć słynna wełniana tkanina o jesienno-zimowym zastosowaniu – Harris Tweed. Jest to bardziej szlachetna i droższa odmiana zwykłego tweedu, produkowana jedynie na szkockich Hebrydach. Skąd wysoka cena? Między innymi właśnie ze względu na naturalne barwienie tego niezwykłego materiału. Pozyskana wełna jest farbowana pigmentami z pobliskich gleb i roślin, bez jakiejkolwiek chemii. Następnie z przędzy w różnych kolorach tka się materiał, którego kolor, mimo że nie wystrzałowy jest niepowtarzalny, głęboki i naturalny. Uzyskana mieszanka kolorów jest jak szkockie krajobrazy – jedyna w swoim rodzaju.

Spodnie chino, fot. Wikimedia Commons, Kuha455405

Harris Tweed nie jest jednak tak często spotykany na ulicach, jak np. bawełniane chinosy. Co prawda istnieje cała masa kolorów tych spodni i nie wszystkie marki decydują się na naturalne barwniki. Co więcej, myślę, że jeszcze jest to zdecydowana mniejszość. Historia tych spodni ma w sobie intrygujący wątek dotyczący koloru. Mianowicie chinosy były częścią mundurów żołnierzy brytyjskich stacjonujących w Indiach w połowie XIX stulecia. Ze względu na klimat szyto je z cienkiej i przewiewnej bawełny o kolorze złamanej bieli. Jak łatwo się domyślić, kolor ten krótko pozostawał nieskazitelny. Dlatego jeden z dowódców wpadł na pomysł zafarbowania ich mieszanką kawy i lokalnych przypraw, głównie curry. Uzyskał w ten sposób charakterystyczny kolor w odcieniu brązu, który Hindusi nazwali khaki, co w języku hindi znaczy tyle co zapylony, kolor pyłku. Dlatego te najbardziej tradycyjne i klasyczne bawełniane spodnie są właśnie w kolorach beżu i khaki, a nie, jak mogłoby się wydawać, granatowe czy czarne. Pantalones chinos, jak nazywali je Hiszpanie podczas wojny amerykańsko-hiszpańskiej na Filipinach w 1898 roku, to klasyka smart-casualu i świetna alternatywa dla tradycyjnych jeansów.

Skoro o jeansach mowa. Początkowo te klasyczne spodnie barwione były za pomocą pigmentu indygo, który uzyskiwano z indygowca barwierskiego, jednak już w XIX wieku pigment zaczęto wytwarzać syntetycznie. Świadczy to o długiej i, nomen omen barwnej, historii chemicznych substancji koloryzujących.

Jeśli więc lubicie zrobić coś własnoręcznie, to możecie zmienić kolor ulubionej koszulki lub innego ubrania, które straciło kolor, albo po prostu chcecie zaszaleć.

Barwienie tkanin nie jest procesem wybitnie skomplikowanym. Jeśli więc lubicie zrobić coś własnoręcznie, to możecie zmienić kolor ulubionej koszulki lub innego ubrania, które straciło kolor, albo po prostu chcecie zaszaleć. Do barwienia najlepiej nadaje się bawełna, jest najłatwiejsza w obsłudze. Wystarczy zagotować wodę z solą (w przypadku pigmentów pozyskanych z owoców) lub octem i w otrzymanym roztworze trzymać tkaninę około godziny. Następnie dodajemy barwnik, ponownie wkładamy tkaninę, a po otrzymaniu oczekiwanego koloru należy wypłukać ubranie w zimnej wodzie. Ot, taka ciekawostka dla złotych rączek. Chyba i ja pokuszę się kiedyś o taki eksperyment! Zawsze można na początek spróbować z białym T-shirtem. Hm, to brzmi jak świetna zabawa na pomaturalny relaks.

 

 

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here