Kacper Popkowicz: Szkolny mundurek

Nie może być równo jak pod sznurek

Mundurki szkolne mają tylu przeciwników co zwolenników – każdy ma swoje racje i argumenty. Czy da się jednogłośnie rozstrzygnąć kwestię unifikacji strojów w obrębie placówek oświaty? Nie sądzę, a nawet jeśli, to zdecydowanie nie jest to zagadnienie zero-jedynkowe i pozbawione zalet oraz wad.


Mundurek najzwyczajniej w świecie niesie za sobą pewne idee, które nie trafiają do wszystkich. Niektórzy popierają, inni się buntują. Moim zdaniem mundurki szkolne są swoistym paradoksem – z jednej strony można by sądzić, że pozbawiają indywidualizmu, z drugiej jednak skłaniają do wyróżniania się w nieco inny sposób i zachęcają do kreatywnego podejścia do mody, nawet tej klasycznej. W końcu mundurki zazwyczaj oparte są na odzieży tradycyjnej.

Są więc świetną bazą do eksperymentów i pomagają odkryć swój styl, który wystawiony jest na próbę w postaci narzuconych ram. Nie sposób jednak nie zgodzić się, że dość radykalnie ograniczają wolność wyboru, co jest chyba największą wadą tego stroju. Abstrahując od tego, zastanówmy się, jakie założenia ma idea mundurków?

Angielskie korzenie

Korzeni tego uniformu możemy doszukiwać się w XVI-wiecznej Anglii. A konkretniej w 1552 roku, kiedy to mundurki wprowadzono w jednej z londyńskich szkół. Uniform miał służyć zatarciu problemu rozbieżności majątkowych.

Z czasem noszenie takich samych strojów w pewnym stopniu ograniczyło prześladowania dzieci z uboższych rodzin, a rodzice bogatszych uczniów wręcz fundowali mundurki mniej zamożnym. Miał też spajać szkolną społeczność i zacieśniać wspólnotę, wywoływać potrzebne każdemu poczucie przynależności.

Symbol statusu

W co lepszych szkołach mundurek był też w jakiś sposób symbolem statusu. Wydaje się logiczne i dość szlachetne. Jednak ograniczanie wyboru dzieciom rozwijającym się i dopiero szukającym siebie, poczynając od tak prostych spraw jak wybór ubrania czy kreowanie własnego niepowtarzalnego wizerunku, nie działa wcale na ich korzyść.

Zlepianie w szarą masę uczniów, którzy nie mają przestrzeni do wyrażenia siebie, swoich uczuć i emocji oraz po prostu na szukanie swojego „ja” tworzy armię klonów. Każdy czuje się wtedy jedną jednostką z wielu, pozbawioną nawet możliwości wyboru ubrania, a co dopiero obrania drogi życiowej, podjęcia decyzji o przyszłości.

Takie praktyki, zaczynające się już na płaszczyźnie ubioru, świetnie urabiają nabierającą dopiero świadomości społecznej młodzież. Przyczyniają się do tego, aby łatwo było manipulować ludźmi, którzy za parę lat będą decydować o trochę ważniejszych rzeczach niż co na siebie włożyć.

Polskie drogi

Mundurki mogą kojarzyć się Polakom negatywnie, ponieważ u nas ta tradycja nie zadomowiła się na stałe. Były one obecne od czasów dwudziestolecia międzywojennego do lat 80. Następnie nastała dość długa przerwa, w czasie której mundurki nie były obowiązkowe. Dopiero w 2007 roku w życie weszła ustawa o ujednoliceniu strojów w szkołach podstawowych i gimnazjach, której ojcem był Roman Giertych, piastujący wówczas urząd ministra edukacji narodowej.

Jak to ze mną było

Mała anegdotka, bo ustawa dotknęła także mnie. Jak dziś pamiętam dobieranie rozmiarów naszych szkolnych mundurków z logo szkoły. Żeby nie było złudzeń, nie jest to bynajmniej wspomnienie pozytywne. Mundurek w żadnym stopniu nie przywodził na myśl studentów amerykańskich kampusów, którzy pewnie kroczyli w stylowych marynarkach z herbem uczelni i krawacie pułkowym w jej barwach, dumni z przynależności do elitarnych szkół.

O nie! Była to dżinsowa kamizelka. Bez rękawów. Była tak brzydka, że aż boli mnie pisanie o tym wytworze czyjejś ubogiej wyobraźni. Czułem się jak nędzna podróba harleyowca. Skoro nie student Ivy League, to może chociaż budzący grozę motocyklista – nawet na to nie mogłem liczyć.

Uraz pozostał

Nijak nie mogę zrozumieć, po co takie coś zostało wprowadzone w mojej szkole. Kamizelka ta była zakładana na zwykłe ubrania, różnice majątkowe wciąż były więc widoczne z tą różnicą, że ozdobione wątpliwej urody ornamentem. Nie pamiętam nikogo, kto czułby się dumny z noszenia takiego mundurku, więc i tego aspektu nie uświadczyłem. Z kolei na relacje międzyludzkie mundurek ten nie wywarł absolutnie żadnego wpływu.

Mogę więc stwierdzić z własnego doświadczenia, że poza wypełnieniem odgórnego nakazu, mundurek nawet w najmniejszym stopniu nie spełnił swojej pierwotnej funkcji.
Na szczęście te uniformy dość szybko poszły w zapomnienie, uczniowie byli coraz rzadziej karani za ich nienoszenie, aż w końcu umarły śmiercią naturalną i mogłem odetchnąć z ulgą. Niedługo potem nowelizacja ustawy zniosła obowiązek unifikacji strojów w podstawówkach i gimnazjach. Jednak uraz pozostał.

Anglosaski zwyczaj

Rzecz ma się trochę inaczej np. w Wielkiej Brytanii. Jak już wiecie, to tam wszystko się zaczęło. I trwa aż po dziś dzień. W innych krajach Europy raczej się ich nie wymaga, ale w Zjednoczonym Królestwie większość publicznych szkół wprowadziła obowiązkowe mundurki. Podobnie w Irlandii, na Malcie, w Japonii, w Malezji, Nowej Zelandii, Australii, Korei Południowej, Portoryko i wielu innych krajach rozsianych po całym globie.

Mundurki przeszły tam do porządku dziennego a indywidualność jest manifestowana w inny sposób – farbowanymi włosami, makijażem, a często także sposobem noszenia mundurka. Krawat zaciśnięty pod szyją i starannie wyprasowana, zapięta na ostatni guzik i wpuszczona w spodnie koszula kreuje wizerunek prymusa. Za to powiewający na wietrze, luźno zawiązany krawat i niedbale podwinięte rękawy koszuli wprowadzają luz i nonszalancję.

Indywidualizm zakazany

Jak widać więc, nie do końca mundurki odbierają tę indywidualność i wciąż pozwalają na wyrażanie siebie, chociaż dla wielu w niezadowalającym stopniu.

W pewnych krajach nie ma absolutnie żadnej możliwości wyróżnienia się. W Malezji na przykład doprecyzowane są wymagania nawet co do fryzur uczniów, Chłopcy nie mogą mieć włosów dłuższych niż sięgające ponad kołnierzyk koszuli. Nie mogą też tworzyć wymyślnych fryzur za pomocą past, żelów, pomad.

Dziewczynki z kolei muszą mieć spięte włosy, a w niektórych szkołach muszą ściąć je na krótko. Za nieprzestrzeganie tych zasad można ponieść nawet karę cielesną. I to już jest pozbawienie jakiegokolwiek wyboru i jednostkowości. Na szczęście nie wszędzie jest tak restrykcyjnie.

Moim zdaniem kompletna unifikacja strojów i narzucenie wyglądu nawet w kwestii fryzury jest po prostu złe. Lepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie kilku elementów garderoby w barwach szkoły czy jej herbu (albo tarczy), żeby uczniowie, mimo posiadania tych samych ubrań, mogli je twórczo zestawiać czy się nimi bawić. Dużo placówek tak właśnie robi. Uważam to za optymalne wyjście.

Elementy umundurowania

Mundurki zazwyczaj składają się z ubrań typu: koszula, blezer, długie spodnie lub szorty, klasyczne półbuty, krawaty, swetry, kardigany, koszulki polo, sukienki, bluzki, apaszki, bluzy, dresy, t-shirty, czapki, tuniki, spódnice, sukienki i nawet stroje ludowe, religijne, czy odpowiednie danej kulturze.

Od klasyki do odzieży sportowej. Narzędzia do zabawy są więc dość liczne, zależnie od placówki. Unifikują, lecz nie odbierają możliwości wyrażenia indywidualności. Uczniowie wciąż mają wybór. Mając jego świadomość, nie czują się siłą wrzuceni w tłum z którego nie ma ucieczki. Pozostają przy tym równi i reprezentatywni.

Ach, ten gender

Pojawia się jeszcze jedna kwestia. Podniosły się głosy o nietolerancji płciowej ze względu na rozróżnienie mundurka chłopięcego od dziewczęcego. Dlatego niektóre szkoły dopuściły spodnie jako alternatywę dla spódnicy. Mundurki takie miałyby od małego narzucać stereotypy.

Zabierając się do tego tekstu potrzebowałem dłuższej chwili, żeby tę kwestię rozważyć i chociaż w jakimś stopniu wyrobić sobie na ten temat opinię. Bo przyznam szczerze, że wcześniej po prostu się nad tym nie zastanawiałem.

Prawdopodobnie dlatego, że obowiązek noszenia mundurku już dawno mam za sobą i nie dotyka mnie bezpośrednio. Rzecz jasna niektóre zawody wymagają takich samych strojów, ale to zdecydowanie nie to samo. Dotyczy to bowiem dorosłych ludzi, którzy choć w pewnym stopniu poznali siebie i swoje preferencje, potrzebują więc trochę mniej poszukiwań i eksperymentów niż dzieci czy młodzież, które de facto dopiero do poznania siebie dążą.

Nie będę więc oceniał i wyrokował, zachęcam jednak do refleksji i dyskusji.



Źródła:

http://vumag.pl/styl-zycia/historia-mundurka-szkolnego/s9qy8z

http://www.newsweek.pl/styl-zycia/mundurek-szkolny-stroje-uczniow-europejskich-szkol,artykuly,414057,1.html

https://en.wikipedia.org/wiki/School_uniform

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mundurek_szkolny



 

REO POLECA

Kacper Popkowicz: Faszyn from Raszyn czy klasyczna elegancja?