Kacper Popkowicz: Mu szelki, a jej podziw

A mówiąc wprost: jak nosić szelki?

Nie ukrywam, że długo czekałem, żeby popełnić tekst o szelkach. Darzę to akcesorium wyjątkową sympatią i uważam je za jeden z bardziej stylowych elementów garderoby.

Nie wiem nawet, z czego to wynika. Być może z tego, że w Polsce szelki to wciąż rzadkość i to czyni je w pewien sposób wyjątkowymi. A jeśli już się zdarzają, to zwykle te zapinane na żabki. I tak jak widziałem kilka udanych stylizacji z takowymi, tak te goszczące w ofercie wielu sieciówek (a co za tym idzie, najczęściej spotykane) to zazwyczaj tylko quasi-stylowe wyroby szelkopodobne – o ubogiej estetyce i jakości. Szelki na guziki są za to na ulicach praktycznie niespotykane, wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy, że takowe istnieją. A moim zdaniem to właśnie one świadczą o poczuciu i świadomości stylu.

W Polsce daje się co prawda zauważyć rosnące zainteresowanie klasyczną elegancją: do łask wracają dwurzędówki, kamizelki, poszetki etc. Szelek jednak wciąż jest mało. Szkoda, nie jest to przecież jedynie atrybut maklerów, bankierów czy prawników. I nie są ani trochę dziadkowe czy tym bardziej passé.

HISTORIA I POPKULTURA

Historia szelek jest dużo dłuższa niż paska. Tak naprawdę pasek, element mundurów, wyparł szelki dopiero po II wojnie światowej. Szelki, jakie znamy dzisiaj, zostały wprowadzone na rynek przez brytyjskiego przedsiębiorcę Alberta Thurstona w okolicach 1820 r. Dawniej były szyte w konkretnych rozmiarach, dzisiaj z czysto praktycznych przyczyn odeszło się od tego rozwiązania i szelki posiadają regulację długości. W skrajnych przypadkach możliwe jest jednak ich skrócenie.

Albert Thurston to obecnie najbardziej znana i prestiżowa firma specjalizująca się w szelkach. Z jej oferty korzysta m.in. brytyjska rodzina królewska. Szelki z Albert Thurston nosił także Daniel Craig jako James Bond w Casino Royale z 2006 r. 007 nie raz ten dodatek odsłania, zdejmując marynarkę w czasie emocjonującej rozgrywki pokera lub po morderczej walce z terrorystami z Ugandy. I nie chodzi o płatne lokowanie produktu – Bond (postać ceniąca przecież luksus i klasę) korzysta z tych szelek ze względu na pierwszorzędną jakość wykonania. Szelki w typowo brytyjskiej stylizacji możemy zobaczyć także w Skyfall czy Spectre (noszone przez Garetha Mallory’ego, byłego przewodniczącego Komitetu ds. Wywiadu i Bezpieczeństwa i obecnego M, granego przez Ralpha Fiennesa). Dodatek ten dopełniał też wizerunek rekina biznesu, Gordona Gekko (w tej roli Michael Douglas) w filmie Wall Street.

Jak Casino, to szelki

ANATOMIA

Wariantów szelek jest mnóstwo. Możemy spotkać dwa rodzaje konstrukcji. Te przypominające literę Y, dużo częściej spotykane, charakteryzują się jednym paskiem na plecach. Z kolei te w kształcie litery X, trochę bardziej tradycyjne (i rzadziej dostępne w sprzedaży), składają się z dwóch pasków krzyżujących się na plecach. Obydwa modele nie różnią się niczym poza aspektem wizualnym, spełniają swoją funkcję dokładnie w ten sam sposób. No, może przewagą igreków jest ich dostępność.

jak nosić szelki
Szelki igreki na Kacprze Popkowiczu

Szelki mogą być zrobione z różnych materiałów. Oczywiście najczęściej spotykane i najtańsze są te w całości zrobione z gumy. Nie umniejszałbym im jednak z tego powodu, bo ich jedyną wadą jest to, że guma po prostu się rozciąga i raz na jakiś czas trzeba korygować ich długość. Szelki mogą być też lniane, wełniane, kaszmirowe, bawełniane, tweedowe lub jedwabne. Jeśli są z innego materiału niż guma, to front szelek zrobiony jest z nierozciągliwej tkaniny, a elastyczna zostaje jednie część tylnego paska/pasków. Służy to temu, żeby przy czynnościach typu schylanie się, wysiadanie z samochodu itp. mieć jakiekolwiek pole manewru i nie ryzykować po prostu wyrwania się szelek.

W szelkach występują też różne rodzaje mocowań. Zacznę od zapięcia na żabki. Jest to bodaj najczęściej spotykane współcześnie zapięcie, jednak pełne wad. Po pierwsze, dużo gorzej spełniają swoją rolę podczas wspomnianych czynności (żabki z łatwością mogą się wypiąć i niewiele do tego trzeba). Ponadto niszczą gurt spodni. I jak już wspomniałem, ze względu na to, że są dość powszechne, często są częścią kiepskich i mało gustownych stylizacji. Co prawda widziałem kilka udanych zestawień z tym wariantem, nawet w wykonaniu najbardziej znanych sartorialistów, lecz mimo to mam jakąś awersję do tego typu mocowania i raczej nie korzystam z żabek.

Preferuję szelki na guziki z mocowaniem w postaci skórzanych lub tkaninowych pasków. Są o wiele bardziej stylowe. Mogą być w różnych kolorach, o różnych fakturach. Brązowa skóra groszkowana, biała gładka czy może zielona tkanina? Możliwości jest sporo. Takie mocowania zapina się o guziki wszyte w gurt spodni, ale o tym za chwilę. Ryzyko wypięcia się takich zaczepów jest bardzo małe (praktycznie się nie zdarza). Istnieje także rodzaj specyficznie zakończonych szelek – tkanina typu boxcloth jest dłuższa i zasłania mocowania.

SPODNIE SZELKOM WŁAŚCIWE

Styl, podobnie jak człowiek, może być introwertyczny lub ekstrawertyczny. A jakkolwiekby patrzeć szelki są na ulicach polskich miast dość wyróżniającym się dodatkiem. Wiem to z własnego doświadczenia. Jeśli mamy na tyle pewności siebie, żeby szelki stały się stałym akcesorium, to możemy je nosić praktycznie do każdego rodzaju spodni, oczywiście wyłączając wszelkiego rodzaju dresy… no i może też szorty. W grę wchodzą więc spodnie wełniane, lniane, flanelowe, bawełniane, nawet sztruksowe lub dżinsowe.

Co prawda spodnie na szelki powinny być uszyte w konkretny sposób, ale nie zawsze trzeba ślepo trzymać się zasad. Spodnie na szelki nie powinny posiadać szlufek, lecz sześć guzików wszytych w gurt. Dwa guziki wszyte są z tyłu w równej odległości od szwu, te z przodu zaś – symetrycznie po obu stronach (gdzie i w jakiej odległości, to kwestia gustu, eksperymentów i preferencji). Najczęściej spotyka się guziki wszyte od wewnątrz, czasami tylne guziki umieszcza się po zewnętrznej stronie gurtu, tak żeby nie uwierały np. podczas dłuższej jazdy samochodem. Rzadko kiedy wszystkie guziki są wszyte od zewnątrz, ale i takie stylizacje widziałem.

No dobrze, ale czy naprawdę noszenie szelek ze spodniami na szlufki to zbrodnia na estetyce? W przypadku strojów formalnych, np. garniturów wizytowych, owszem. Takie spodnie polecam szyć od razu bez szlufek lub jeśli garnitur jest z wieszaka – wypruwać je (można to zrobić samemu, mając namiastkę zdolności manualnych, ale nawet osiedlowa krawcowa nie powinna mieć problemu z taką ingerencją w konstrukcję, sam często korzystałem z takiego rozwiązania). W przypadku szycia bespoke lub MTM zawsze możemy zdecydować się na niezastąpione regulatory boczne, które mogą dostosować obwód w pasie. Możemy nosić wtedy szelki i dla komfortu zwiększyć obwód (szelki i tak będą trzymały spodnie w odpowiednim miejscu) albo skorzystać z tego dobrodziejstwa i zignorować dodatki (to też empirycznie sprawdziłem). Jednak w luźniejszych stylizacjach nie stanowi to żadnego problemu.

jak nosić szelki
Nie widzę sensu w usuwaniu szlufek ze wszystkich mniej formalnych czy wręcz casualowych spodni (chyba że będziemy nosili konkretną parę jedynie z szelkami – wtedy warto pozbyć się szlufek). Można wtedy założyć do nich ALBO pasek, ALBO szelki. NIGDY RAZEM. To akurat jest zbrodnia na estetyce. No i na logice. Na zestawienie szelek ze spodniami mającymi szlufki można więc przymknąć oko w tych nieformalnych sytuacjach. Z podobnego założenia wychodzą nawet Włosi, jeden z najbardziej stylowych narodów. Jednak w strojach formalnych takie spodnie powinny mieć gurt bezwzględnie pozbawiony szlufek. Spodnie na szelki powinny mieć też podwyższony stan – i tutaj takie bym polecał. Modne obecnie biodrówki nie nadają się zbytnio do noszenia z szelkami. Jest to po prostu niekomfortowe, tak jak biodrówki same w sobie.

Teoretycznie tył spodni powinien być zszyty w inny sposób, ale też nie jest to wymóg nie do przeskoczenia. Gurt może być szerszy niż zazwyczaj. Spodnie na szelki, szczególnie te dandysie, bardzo często posiadają też zakładki – jedną bądź dwie, rzadziej więcej. I jeśli spodnie mają zakładki i mają być na szelki, to zakładki powinny być skierowane do zewnątrz, jeżeli zaś na pasek – do wewnątrz. Ale nie wiem, kto zwraca na to uwagę. Według purystów szelki powinny pasować tak, żeby regulacje znajdowały się bezpośrednio nad zapięciami, ale jest to raczej l’art pour l’art.

jak nosić szelki
Szelki w mniej oficjalnej stylizacji

Jeszcze jedna kwestia powiązana z wysokim stanem, która jest problematyczna dla wielu osób. Krawat. Zasada głosi, że powinien on sięgać połowy klamry paska albo gurtu, wtedy ma odpowiednią długość. Racja. Ale co, jeśli ten stan jest podwyższony? Gdybyśmy w takim wypadku trzymali się tej zasady, krawat wyglądałby jak śliniaczek. I zapewne w większości przypadków węższa końcówka sięgałaby kolan… o ile krawat nie byłby zawiązany windsorem masywnym jak Mount Everest. Co w takim razie należy zrobić? Krawat może mieć normalną długość, nawet jeśli nie sięga on wtedy połowy gurtu. A co do węższej końcówki, podpowiem, że jak jest ona delikatnie dłuższa i subtelnie wyeksponowana, może dać to ciekawy i intrygujący efekt. Ale to tylko taka dygresja.

ZALETY

Bardzo lubię paski, ale szelki dużo lepiej spełniają funkcję trzymania spodni na odpowiedniej wysokości. To rozwiązanie nie tylko bardziej stylowe, lecz także, a może przede wszystkim, wygodniejsze. Noszenie szelek z przeznaczonymi do nich spodniami to niesamowita wygoda. Czemu? Nie trzeba non stop podciągać spodni. Pasek teoretycznie powinien trzymać spodnie na odpowiedniej wysokości, ale każdy wie, że po paru minutach jest odwrotnie. Wtedy zmienia się długość spodni, pas leci pod brzuch i jeszcze bardziej uwydatnia niedoskonałości sylwetki. Spodnie noszone na szelkach trzymają się w tym samym miejscu – i nieważne, czy przed chwilą siedzieliśmy, leżeliśmy czy wspinaliśmy się na ściance. Do tego spodnie mogą być luźniejsze w pasie, a podwyższony stan spodni utrudnia koszuli ucieczkę. A szelki tylko to poprą.

Szelki są też zbawieniem dla panów, którzy swoją sylwetkę mogliby skwitować stwierdzeniem: z brzuszkiem. W wypadku takiej postury spodnie trzymane przez pasek mają tendencję do zsuwania się pod brzuch, jak już pisałem, co BARDZO niekorzystnie wpływa na figurę i tylko podkreśla jej wady. Szelki za to trzymają spodnie na odpowiedniej wysokości, a jeśli jeszcze mają wyższy stan, to choć w pewnym stopniu maskują niedoskonałości. Dobrze wpływają też na sylwetkę niskich panów – szelki to dwie pionowe linie, które optycznie wydłużają sylwetkę. Efekt może być spotęgowany podwyższonym stanem spodni.

JAK NOSIĆ, A JAK NIE?

Szelki są teoretycznie uznawane za bieliznę. Może teraz trochę się od tego odchodzi, a czasami są wręcz celowo eksponowane. Nie widzę nic w tym złego. Uważam, że to na tyle intrygujący dodatek, który w dodatku występuje w wielu wariantach, iż może grać pierwsze skrzypce w naszej stylizacji. Kiedyś jednak sprawa miała się zgoła inaczej. Dawniej szelek nie wypadało pokazywać, wręcz skrzętnie je skrywano. Dlatego przyjęło się, że używa się ich jedynie w stylizacjach, które tego dodatku nie odsłaniają. Czyli powinny być noszone właściwie jedynie do marynarek dwurzędowych, których można nie odpinać przy siadaniu oraz które mocno obudowują i zasłaniają korpus, albo do garniturów trzyczęściowych, w których kamizelka kryje szelki. I rzecz jasna do kamizelki powinno się zakładać jedynie szelki, bo pasek nieładnie ją uwypukli. Tak więc zakładając dwuczęściowy, jednorzędowy garnitur powinniśmy zdecydować się na pasek. Nie widzę jednak powodu, żeby jakoś specjalnie ten dodatek ukrywać, a już na pewno nie do takiego stopnia, który podchodzi już zwyczajnie pod paranoję. Konserwatywne podejście do stylu jest dobre tylko do pewnego stopnia.

jak nosić szelki
Autor w szelkach; numer tramwaju nieznany

Szelki są za to obowiązkowe w przypadku najbardziej formalnych ubiorów cywilnych, czyli do żakietu, smokingu i fraka. Powinny być wtedy białe i wykonane najlepiej z jedwabnej mory. Białe szelki można też zastosować w przypadku garnituru wizytowego. Do smokingu dopuszczalne są też granatowe i czarne. Polecam jednak pozostać przy białych.

Jako że szelki to akcesorium, należy zgrać je z resztą ubioru. Bez niespodzianki. Choć co prawda w teorii nie trzeba tego robić (wszak szelki nie powinny być widoczne i można je dobrać na zasadzie naszego kaprysu). Anglicy podobno tradycyjnie dobierali kolory szelek tak, by odpowiadały barwom pułku lub jednostki wojskowej, w której służyli. No, ale czasy się zmieniły i tak jak mówiłem, szelki są widoczne. Problem doboru jest więc aktualny. Pozwolę sobie zacytować p. Jana Adamskiego: Ale skoro szelki pozostają ukryte, to właściwie można by nie przywiązywać wagi do tego, jak wyglądają i mieć jedną parę do wszystkiego. O nie! Dobrowolnie pozbywać się frajdy dobierania szelek do pozostałych składników ubioru? Nigdy w życiu! Zdecydowanie podpisuję się pod tymi słowami! Współcześnie mało osób będzie zniesmaczonych tym, że szelki są widoczne.

Szelki dobiera się tak jak inne dodatki. Powinny zgrywać się kolorami, wzorami i fakturami z innymi elementami stylizacji. Nie ma tutaj żadnej filozofii odpowiedniej jedynie szelkom. Nie spotkałem się nigdy z przykazaniem, że mocowania powinny być wykonane z tej samej skóry co inne skórzane elementy, a regulacje skoordynowane z innymi metalami, ale na pewno będzie to dowód naszej dbałości o szczegóły.

Żeby było jasne: wcale nie skreślam pasków i nie umniejszam ich wartości. Po prostu zachęcam polubić szelki. Mogą być świetnym i dla wielu wciąż unikatowym dodatkiem, zastępstwem paska i urozmaiceniem naszej szafy.