REO FASHION: Bawełna, czyli wszystko. Bez owijania

Kacper Popkowicz o nieoczywistych wcieleniach znanej tkaniny

Tydzień temu mieliście okazję zapoznać się z historią i ewolucją jeansów. I w tajemnicy (trochę poliszynela) mogę wam zdradzić, że to jeszcze nie koniec denimowych rozważań. Tymczasem, biorąc przykład z Homera, posłużę się techniką retardacyjną i trochę potrzymam was, moi drodzy, w niepewności. Nie będzie więc jeansu jako takiego, ale opowiem o czymś, bez czego nigdy dżinsy by nie powstały – o bawełnie. Tak więc do roli, jaką odegrały one w kreowaniu seksualności, wrócimy w następnym artykule, który ukaże się już w przyszły wtorek. Nie przedłużając – zapraszam!

Nie wyobrażamy sobie bez niej życia, podobnie zresztą jak nasi rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, prapradziadkowie… I tak dalej, aż o kilka tysięcy lat wstecz, ponieważ jej korzenie (taka niewinna gra słów) sięgają najprawdopodobniej czasów przed naszą erą. Tkaninę tę produkowało się wtedy głównie na terenach obecnych Indii i Ameryki Łacińskiej. Była lekka i przewiewna, co trudno sobie dzisiaj wyobrazić, bo przecież dżins, sztruks, aksamit czy moleskin to też tkaniny bawełniane, a przecież nie nazwalibyśmy ich lekkimi i cienkimi. Przynajmniej ja bym na to nie wpadł. Obecnie głównymi producentami bawełny są kolejno: Indie, Chiny, USA, Pakistan, Brazylia i Uzbekistan.

bawełna organiczna
Dżins to też rodzaj bawełny, fot. maxpixel.net

A skąd współczesne casualowe ubrania bawełniane? Dlatego że bawełna była wykorzystywana na dużą skalę przez wojsko do produkcji m.in. spodni chino, klasycznych T-shirtów czy nieśmiertelnej kurtki M-65. Gdy armie wyprzedawały magazynowe zapasy, ubrania te trafiły na ulice miast – i do popkultury.

jak powstaje tkanina bawełniana
Kwiat i dojrzały pęknięty owoc bawełny barbadoskiej, fot. Forest and Kim Starr, Wikimedia Commons

konwencjonalna uprawa bawełny jest szkodliwa dla środowiska.

Bawełna a bawełna organiczna

Tkaninę bawełnianą pozyskuje się z rośliny o nazwie, uwaga, bawełna. Taką nazwę noszą też włókienka otaczające jej ziarna. I to właśnie z nich zyskuje się włókna, z których później powstaje tkanina. Produkcja ma jednak swoją ciemną stronę, o której nie sposób nie wspomnieć. Mianowicie – konwencjonalna uprawa bawełny jest szkodliwa dla środowiska. My zaś wolimy promować te plantacje, które działają w myśl hasła każdemu sercu bliska ochrona środowiska. Kupując produkty z tego materiału, celujmy w te, które na metce mają adnotację, że jest to bawełna organiczna. Ta pochodzi z nasion bez GMO i jest uprawiana na ekologicznych plantacjach (uzyskują certyfikat ekologiczności dopiero po trzech latach produkcji opartej na naturalnych, mechanicznych i przyjaznych środowisku metodach). Do ochrony i pielęgnacji upraw używa się pożytecznych owadów i biodegradowalnych substancji (np. kwasu cytrynowego lub czosnku).

Bawełnę organiczną zbiera się ręcznie i barwi wyłącznie za pomocą naturalnych barwników. Jej jedynym minusem są małe plony, jednak jest to wada stosunkowo niewielka w porównaniu z korzyściami, jakie niesie naturalne pozyskiwanie włókien. Konwencjonalna uprawa bawełny jest aż o 90% (!) bardziej szkodliwa od tej organicznej, a ilość wody wykorzystywana na tych plantacjach około 4 razy większa! Niestety, bawełna organiczna wciąż jest niszowa w świecie tekstylnym ze względu na małe zapotrzebowanie na ten materiał (miejmy nadzieję, że szybko się to zmieni). To, w połączeniu z czasochłonnym procesem i sporymi kosztami, odstrasza rolników od dobrej zmiany.

organiczna bawełna
Motki organicznej bawełny, fot. flickr.com
Eco-szwindel

A teraz sytuacja z życia wzięta. Kilka lat temu rozpętała się burza wokół ekologicznej kolekcji H&M. Szwedzkie przedsiębiorstwo sygnowało wtedy niektóre produkty jako organic cotton. Miało to niewiele wspólnego z prawdziwą ekologią, a było tylko chwytem marketingowym. Zatem nie zawsze warto ślepo wierzyć metkom i czasami zainteresować się tematem głębiej, żebyśmy mieli pewność, że nowy obywatel naszej garderoby rzeczywiście jest eco-friendly. Na szczęście na rynku cały czas powstają marki, które skupiają się właśnie na wytwarzaniu ubrań z ekologicznej bawełny. Zazwyczaj udostępniają też informacje na temat procesu produkcji, w końcu nie mają się czego wstydzić. Wręcz przeciwnie, to się chwali!



Proces powstawania tkaniny bawełnianej:

  1. Oddziarnianie
  2. Zgrzeblenie
  3. Przędzenie
  4. Tkanie
  5. Opalanie/strzyżenie
  6. Dekatyzacja (poddanie tkaniny działaniu gorącej wody, pary wodnej i zimnej wody, w celu skurczenia się włókien, żeby uniknąć zbiegnięcia się jej już po uszyciu ubrania, w czasie użytkowania, co mogłoby znacząco wpłynąć na rozmiar)
  7. Odtłuszczanie
  8. Wybielanie
  9. Merceryzacja
  10. Farbowanie


Zalety bawełny. I kilka wad

Jest trwała, miękka i nie uczula, do tego łatwo się ją pierze. Jest też higroskopijna – świetnie wchłania wilgoć, początkowo nawet nie wydaje się mokra i zapewnia izolację cieplną. Niestety, możemy doszukać się też kilku wad bawełny. Z czasem właściwości izolacyjne tkaniny się pogarszają, a materiał, który długo był wilgotny, może nawet zgnić. Ponadto, ze względu na niską sprężystość włókien, jest ona mało odporna na zagniecenia. Najbardziej pożądane rodzaje tej tkaniny to bawełna indyjska i egipska.

Uniwersalna i nieformalna

Zastosowanie tego materiału w przemyśle odzieżowym jest ogromne. Można by wymieniać w nieskończoność: koszulki, koszule, spodnie, swetry, sukienki, bluzy, trencze, garnitury, krawaty, poszetki, szale, czapki, bielizna i tak dalej, i tak dalej. Niektóre z nich rzadko spotykane są w wariancie z bawełny organicznej, ale głęboko wierzę, że z czasem, wraz ze wzrostem świadomości ekologicznej konsumentów, to się zmieni.

Ze względu na niski stopień formalności bawełny w komponowaniu stylizacji mamy dość sporą dowolność i możemy dać się ponieść wyobraźni.

Ze względu na tak szerokie zastosowanie wśród materiałów w sporcie i odzieży militarnej bawełna jest materiałem o raczej niższym stopniu formalności (chociaż tu pojawia się paradoks białej lnianej poszetki, ponieważ w drabinie formalności białą bawełnianą poszetkę stawia się na równi z tą lnianą). Jest to tkanina bardzo nam bliska – dosłownie. W końcu T-shirty czy koszule były kiedyś uznawane za bieliznę! A teraz tak sobie bezwstydnie paradujemy w nich po ulicy… Ubrania bawełniane znajdują zastosowanie głównie w stylu casual i smart-casual (taka luźna, nieformalna elegancja). Ze względu na niski stopień formalności bawełny w komponowaniu stylizacji mamy dość sporą dowolność i możemy dać się ponieść wyobraźni – bawmy się kolorami, wzorami, fakturami. Oczywiście w granicach rozsądku, nie chcemy przecież, żeby ktoś powiadomił służby, iż z Łazienek Królewskich uciekł paw. Niemniej jednak nie bójmy się eksperymentować.

Pole do popisu jest ogromne: odważne kolory latem czy wprowadzenie trochę barw w zazwyczaj smutną i ciemną garderobę zimową na pewno będzie pożądane. Do tego wspomniana zabawa ze wzorami, splotami, gramaturami czy fakturami. Brzmi jak skomplikowana gra logiczna, jednak przy odrobinie doświadczenia (zdobywanego w praktyce) i wyczucia zabawa może być przednia. Przecież nic nie przychodzi od razu, a żeby wypracować własny i niepowtarzalny styl, musimy się nieźle napocić. Za Paulo Coelho pozwolę sobie powtórzyć: Bądźcie szaleni, ale zachowujcie się jak normalni ludzie. Podejmijcie ryzyko bycia odmiennym, ale nauczcie się to robić, nie zwracając na siebie uwagi – i to właśnie jest kwintesencja elegancji!

fot. pixabay.com, Pexels

Tkanina bawełniana może występować w przeróżnych formach. Może stać się ponadczasowym dżinsem, ciepłym sztruksem lub przewiewną piką. Jeśli ma niską gramaturę, możemy ją założyć w upały, jeśli jest ciężka – będzie użyteczna również zimą. Bawełnę można tkać w różny sposób: popelina, twill (diagonal) czy oxford to tylko nieliczne ze splotów. Jeśli szukamy letniego swetra, rozglądajmy się właśnie za bawełnianym. Szale z tej tkaniny bardziej zdobią szyję niż grzeją. Mogą być jednak ciekawym dodatkiem zarówno dla pań, jak i dla panów.


Bawełna to jedna z tych tkanin, bez których ciężko byłoby wyobrazić sobie naszą garderobę. Jestem przekonany, że kobiety ubóstwiają ją w każdej formie i ciężko odwrócić im wzrok od pięknie zdobionych szalów czy apaszek, a także letnich, wygodnych i przewiewnych sukienek. Z kolei mężczyźni, często pragmatycy, doceniają jej praktyczność i uniwersalność. Potwierdza to zresztą ankieta przeprowadzona przed trzema laty przez Cotton Incorporated Lifestyle Monitor, z której wynika, że aż 79% badanych kobiet i 77% mężczyzn wskazało bawełnę lub mieszanki bawełna+inny materiał jako ich ulubione tkaniny. To mówi samo za siebie. Jest to więc materiał niezastąpiony, kolorowy i uniwersalny. A co najważniejsze, jeśli pochodzi z organicznej plantacji, ekologiczny!


REO POLECA

Kacper Popkowicz: Szkolny mundurek