K. Bratosiewicz: Zainteresowanie budynkami pasywnymi będzie wzrastać


Krzysztof Bratosiewicz – ekspert w dziedzinie budownictwa energooszczędnego – w rozmowie z reo.pl mówi o potencjale rozwoju tej branży w Polsce. Jego zdaniem społeczna świadomość konieczności oszczędzania energii wzrasta.

reo.pl: Jak dużym zainteresowaniem cieszy się budownictwo energooszczędne w Polsce? Czy ludzie decydują się raczej na domy pasywne, energooszczędne czy też niskoenergetyczne?

Krzysztof Bratosiewicz:  W ostatnich latach wzrosła świadomość potrzeby oszczędzania energii już na etapie projektowania domu. Zdecydowana większość klientów – ok. 90 proc. – interesuje się budownictwem energooszczędnym, czyli budynkami, których roczne zapotrzebowanie na energię do ogrzewania jest mniejsze niż 70 kWh na m kw. Pozostałe 10 proc. inwestorów wybiera budynki niskoenergetyczne (czyli zużywające w ciągu roku 15-40 kWh na m kw). Natomiast domy pasywne, czyli pozbawione stałego źródła energii (które w ciągu roku zużywają maksymalnie 15 kWh na m kw) w Polsce buduje się bardzo sporadycznie. Są to głównie projekty pilotażowe. W tej chwili budowanie domów pasywnych służy przede wszystkim szerzeniu idei energooszczędności. Chodzi o pokazanie, jak wielkich strat energii możemy już uniknąć, dzięki rozwojowi technologii budowlanych. Natomiast inwestorzy indywidualni rzadko decydują się na takie rozwiązania.

reo.pl: Czy wynika to przede wszystkim z wysokich kosztów tego typu inwestycji?

K.B.: Tak, dziś koszty budowy domów pasywnych są jeszcze zbyt wysokie dla indywidualnych inwestorów. Ale z czasem spadną. Budynki energooszczędne budujemy o 10-15 proc. drożej od budynków standardowych. Natomiast koszt realizacji budynków pasywnych jest o ok. 20-25 proc. wyższy. Im więcej ciepła chcemy zaoszczędzić, tym koszty szybciej rosną – trzeba więcej inwestować.

W Niemczech budynki pasywne są tylko o 3-5 proc. droższe od standardowych. W Polsce ta różnica jest bardziej zauważalna, ponieważ część technologii jest cały czas importowana. Na przykład taśmy służące do zapewniania szczelności budynku czy rekuperatory o bardzo wysokim współczynniku pasywności nadal musimy sprowadzać zza granicy. Poza tym w Polsce jest niewiele firm, które potrafią budować takie budynki, które są świadome wymogów technicznych i mają doświadczenie. To również podnosi koszt, ponieważ ryzyko takiej inwestycji jest większe.

reo.pl: Czy w takim razie w Polsce raczej nie można spodziewać się rychłego przełomu w branży?

K.B.: W nadchodzących latach zainteresowanie budynkami pasywnymi na pewno będzie wzrastać. W Niemczech w niektórych landach od roku 2018 będzie istniał obowiązek budowania budynków użyteczności publicznej w standardzie pasywnym. U nas także trend energooszczędności będzie się utrzymywał, a budynki pasywne są „awangardą” tego trendu.

Przedstawiciele branży, podejmując decyzję o tym, że zajmą się tą dziedziną, zdawali sobie sprawę, że budownictwo pasywne to budownictwo przyszłości. Ale koncepcja propagowania tego budownictwa była następująca: zarażamy ludzi tą ideą, pokazujemy, że można budować budynki bez aktywnego źródła ogrzewania, po to, żeby zwrócić uwagę ludzi na istniejące możliwość technologiczne i na energooszczędność. Dzięki temu w Polsce w ciągu ostatnich paru lat udało się zrobić bardzo dużo w ramach promocji budownictwa energooszczędnego właśnie poprzez pokazanie, że domy mogą być pasywne.

reo.pl: Czy w Polsce ustawodawstwo w jakikolwiek sposób sprzyja rozwojowi budownictwa energooszczędnego i pasywnego?

K.B.: Niestety przepisy nie są sprzyjające. Wynika to z dwóch powodów: po pierwsze normy dotyczące energooszczędności budynków są zbyt niskie. Dzisiaj budujemy budynki zdecydowanie bardziej energooszczędne niż wymaga tego prawo – standard się zmienił. Propozycje producentów materiałów idą znacznie dalej. Powinniśmy dążyć do tego, aby zmienić normy w polskim prawodawstwie.
Drugą kwestią jest ustawa o certyfikacji energetycznej. Bardzo dobrze, że taki wymóg certyfikowania budynków pod względem energetycznym istnieje. To naprawdę ogromna „zdobycz” ostatnich lat. Niestety nie najszczęśliwiej się stało, że te certyfikaty nie pokazują wyraźnie, czy dany budynek jest faktycznie energooszczędny. Ten współczynnik jedynie w pośredni sposób przekazuje inwestorom informację o poziomie energooszczędności budynku.

Pomimo tego jestem przekonany, że budownictwo pasywne jest wspaniałą ideą i godną odpowiedzią sektora budowlanego na trudne czasy kryzysu i perspektywę topniejących zasobów surowców energetycznych.

Redakcja reo.pl

fot. Krzysztof Bartosiewicz (fot. domy-energooszczedne.com.pl)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here