JESZCZE 5 GRAMÓW INFO O INTERNECIE 5G. Kto będzie miał licencję na… wszystko?

Nowe technologie i stara gra w GO

Pewne jest, że internet piątej generacji będzie wkrótce powszechny, czyniąc nasze codzienne życie coraz wygodniejszym, ale też pozostawiając coraz więcej decyzji poza naszą kontrolą. Do 2025 roku ma być to obowiązujący na świecie standard. Problem polega na tym, że w wyścigu technologicznym liderem jest chińska korporacja o wątpliwej reputacji. Chociaż z drugiej strony, czy amerykańscy giganci internetowi są wzorami cnót? Oczywiście nie są, ale stawką w tej grze jest nie tylko bezpieczeństwo narodowe, ale – być może – pozycja światowego lidera w każdej dziedzinie. Dlatego sprawa Huawei ma nie tylko gospodarczy (w tym finansowy), ale i polityczny kontekst. Internet 5G jest kolejnym polem bitwy w wojnie handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. 


Do podziału są gigantyczne pieniądze

Chiński koncern pochwalił się przychodem przekraczającym 100 miliardów dolarów a przewidywania na ten rok mówią o 125 miliardach. Daje to Huawei potężną amunicję do walki z konkurentami. Firma inwestuje ogromne środki w prace badawczo-rozwojowe. Tylko w 2018 wydano na ten cel astronomiczną kwotę 11 miliardów dolarów – więcej niż połączone wydatki największych firm telekomunikacyjnych świata! Ogromne pieniądze idą na zatrudnianie specjalistów oraz na patenty – prawie 30 tysięcy przyznanych patentów oraz tysiące programistów. 

Dzieje się tak dlatego, że Huawei rozumie znaczenie sieci piątej generacji. 5G niewątpliwie będzie przełomem technologicznym a korzystać z niej będą nie tylko smartfony, ale także internet rzeczy oraz sztuczna inteligencja. Powstająca infrastruktura będzie musiała zapewniać obsługę ogromnej ilości danych, co przełoży się na większą mobilność, ale i bardziej inteligentną komunikację pomiędzy wyposażonymi w procesory urządzeniami – od sweterka po autonomiczne samochody.

Za przykład, jak to będzie wyglądało w praktyce niech posłuży firma Nissan. Japoński koncern produkujący samochody zapowiedział niedawno, że wykorzysta sieć piątej generacji do obsługi rzeczywistości rozszerzonej (augmented reality) w swoich samochodach. Z kolei FC Barcelona zamierza postanowić na stadiony przyszłości – wykorzystujące technologię 5G – i nie jest to jedyny klub piłkarski, który idzie w tym kierunku.

Sieć piątej generacji będzie dawała więcej możliwości twórcom aplikacji a wydaje się, że ludzie są już gotowi na zmianę, chociaż wdrożenie technologii będzie przebiegało według analityków znacznie wolniej niż w przypadku sieci czwartej generacji. W samej Wielkiej Brytanii, według jednego z raportów firmy doradczej Deloitte, pięć milionów brytyjskich użytkowników jest gotowych przełączyć się na sieć piątej generacji już teraz. 

Właśnie dlatego Huawei zabezpiecza się na wszelkie możliwe sposoby. Całkiem niedawno zapowiedziało, że w przypadku zablokowania możliwości korzystania z Androida (w wyniku eskalacji konfliktu handlowego między Stanami Zjednoczonymi a Chinami) zaoferuje własny system operacyjny, działający zarówno na komputerach, jak i urządzeniach mobilnych. Jednocześnie wysyła sygnały, że firma nie będzie współpracowała z wywiadem i partią. Nie wszyscy dają wiarę tym zapewnieniom mając w pamięci rodzinno-biznesowo-towarzyskie powiązania między wysoko postawionymi członkami Komunistycznej Partii Chin, wojskiem a biznesem; jakby nie patrzeć to właśnie Huawei było blisko związane z powstawaniem obecnego systemu cenzury wewnętrznej – cyfrowego chińskiego muru.

Obawy o szpiegostwo

Korporacja jest oskarżana o współpracę wywiadowczą z władzami komunistycznymi Chin. Firma konsekwentnie odrzuca oskarżenia, ale przeczy temu jej własna historia. Jakby nie patrzeć Huawei zakładał w 1987 roku były oficer chińskiej armii wysokiej rangi – Ren Zhengfei. Celem Zhengfeia było stworzenie takiej firmy, która nie tylko mogłaby konkurować z zachodnimi przedsiębiorstwami na rynku rodzimym, ale też wygrywać z nimi na rynku globalnym. 

W tamtym okresie chińskie przedsiębiorstwa, chcąc otworzyć się na świat, wchodziły w spółki joint-venture z firmami zachodnimi, które wprawdzie dość niechętnie dzieliły się wiedzą, ale mimo to transfer technologii do Chin, na którym tamtejszym władzom najbardziej zależało, nastąpił – mniej czy bardziej legalnie.

Huawei ma bliskie związki z Komunistyczną Partią Chin. Wystarczy wspomnieć, że w dwa lata po tym jak szef koncernu rzekomo spotkał się z Jiang Zeminem (sekretarzem generalny Komunistycznej Partii Chin w latach 1989–2002 i przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej w latach 1993–2003) firmom zachodnim nałożono restrykcje utrudniające dostęp do chińskiego rynku a koncern Huawei zaczął być promowany nie tylko przez rząd w Pekinie, ale także przez wojsko.

Ponad 30 lat później kanadyjskie władze – pod zarzutem naruszania sankcji nałożonych przez Stany Zjednoczone na Iran – zatrzymały wiceszefową koncernu i jednocześnie córkę założyciela firmy. Co prawda sam założyciel posiada niecałe 2% akcji, a w firmie działa komitet pracowniczy, to jednak władzę w koncernie sprawują powiązani z partią oraz wojskiem menedżerowie. Sun Yafang, do 2018 roku prezeska koncernu, będąca jedną z najpotężniejszych kobiet świata, miała według analityków Centralnej Agencji Wywiadowczej pracować dla chińskiego wywiadu.

 

Między innymi dlatego Huawei budzi na tyle duże obawy na Zachodzie, że sprawą zainteresował się tzw. Sojusz Pięciorga Oczu – czyli wywiadowczy sojusz Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii, Nowej Zelandii oraz Kanady. Kanadyjski premier Malcolm Turnbull zwrócił uwagę, że w krajach należących do sojuszu nie ma obecnie firm mogących konkurować z Huawei na polu sieci 5G. Wśród czołowych graczy oprócz Huawei wymienił chińskiego giganta ZTE, a także dwa europejskie koncerny telekomunikacyjne – Ericsson oraz Nokię.  

fot. libreshot.com / Martin Vorel
Unia Europejska się zastanawia

Sieć 5G budzi obawy. Chodzi o ochronę prywatności, tajemnic handlowych, tajemnic przedsiębiorstw i rządów. Chodzi też o prywatność użytkowników, bo technologia 5G będzie obecna niemal w każdym aspekcie naszego życia.

Komisja Europejska wypracowała stanowisko, w  którym m.in. wyraziła zastrzeżenia do Huawei. Zwróciła w nim też uwagę, że luka w zabezpieczeniach w jednym z krajów miałaby wpływ na całą Unię. Stąd pomysł, by do czerwca 2019 roku każde państwo członkowskie opracowało ocenę ryzyka infrastruktury sieciowej 5G. Będzie to podstawa do stworzenia wymogów bezpieczeństwa dla operatorów sieci. Komisja wskazała przy tym, że państwa unijne mają prawo wykluczać przedsiębiorstwa ze swoich rynków ze względów bezpieczeństwa narodowego, jeśli nie spełniają one wymaganych standardów.

Następnie miałaby powstać skoordynowana ocena ryzyka na poziomie unijnym do 1 października 2019. Stanie się ona podstawą do wypracowania wymagań certyfikacyjnych, testów czy kontroli dotyczących zarówno produktów, jak i dostawców – pod kątem bezpieczeństwa w internecie. Na poziomie wspólnotowym stworzone miałyby być też wymogi bezpieczeństwa m.in. dla zamówień publicznych.

Rekomendacje doczekały się komentarza Huawei. Koncern wyraził zrozumienie dla troski Komisji Europejskiej o cyberbezpieczeństwo i zadeklarował chęć współpracy z regulatorami na rzecz rozwoju 5G w Europie.

Technologiczna gra w go

Tymczasem amerykańsko-chińska wojna handlowa obejmuje kolejne kraje. Nowa Zelandia wprost wykluczyła Huawei z budowy sieci nowej generacji, powołując się na kwestie bezpieczeństwa. Stany Zjednoczone krytykują wstrzemięźliwość krajów europejskich, jednocześnie nakłaniając je do oporu przed technologią Huawei. Wielka Brytania dopuściła koncern do budowy infrastruktury 5G, ale bez dostępu do kluczowych elementów sieci. Podobne podejście rozważa Polska. 

Trudno powiedzieć, jak potoczy się sprawa Huawei. Jej rozwiązanie zależy między innymi od zakończenia sporu handlowego na linii Stany Zjednoczone-Chiny, postępów technologicznych, a także wielu innych czynników – choćby kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych, która ruszyła właśnie pełną parą, czy majowymi wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Nowa Komisja Europejska może mieć zupełnie inne podejście do Huawei niż obecna – może, nie czekając na opracowania państw członkowskich, wprowadzić odgórne standardy. Polska znalazła się w samym środku ciekawej rozgrywki w technologiczne GO i należy – moim zdaniem – bardzo uważać, by nie znaleźć się między młotem a kowadłem. W każdym razie warto mieć na uwadze, że – niezależnie od tego, kto zasiądzie w Białym Domu – prezydent Stanów Zjednoczonych nie przestanie dbać o interesy amerykańskich firm, Bruksela – europejskich, a Chiny – chińskich.


 

REO POLECA

📻 Polska bez Internetu 5G? Nadciąga CYFROWY BLACKOUT