JESTEŚMY TUTAJ! Mobilizacja w obliczu zmiany klimatu

Ludwika Wykurz odpowiada na artykuł Huberta Bugajewskiego

W odpowiedzi na artykuł Huberta Bugajewskiego pt. PIĄTEK, 15 MARCA. Największy protest świata? Historia niezgody na katastrofę otrzymaliśmy tekst od czytelniczki REO, Ludwiki Wykurz, aktywistki ekologicznej i dziennikarki. Materiał nie tyle polemiczny, co komplementarny – o działaniach ekologów, którzy nierzadko z narażeniem życia walczyli o to, żeby idee niesione dzisiaj w świat m.in. przez młodzież w ramach protestów #FridaysForFuture mogły wybrzmieć z taką mocą, na jaką zasługują.

Jesteśmy tutaj!

Tak chciałoby się zawołać po przeczytaniu artykułu Huberta Bugajewskiego w imieniu wszystkich aktywistów ekologicznych, którzy od lat starają się nagłaśniać m.in. sprawę zmiany klimatu.

Autor od dawna pisze o skutkach globalnego ocieplenia. Opisuje konsekwencje pogodowe i ekologiczne tego zjawiska. Chwała mu za to. Chwała mu też za to, że próbował nagłośnić powszechną niezgodę na obecną politykę klimatyczną, protesty na niespotykaną dotąd skalę. Jednak coś tu się rozsypało. Miało być o masowych akcjach, a zostały przytłumione przez celebrytów, polityków i pojedynczych aktywistów.

A więc jesteśmy tutaj – nie tylko młodzież, nie tylko na wezwanie Grety Thunberg i niekoniecznie dzięki politykom i celebrytom. Dzieje oddolnego ruchu ekologicznego są tak stare, jak obrona własnego kawałka lasu, łąki czy rzeki przed wielkimi planami władców, rządów i inwestorów prywatnych. Jednak ciągłość historyczną i masowość wystąpień można wykazać dopiero od lat 50-tych XX wieku.

Historia ekoterrorystów i przytulaczy drzew

Zaczęło się od ruchu antyatomowego, który w dużej mierze skupiał się na potępianiu militarnego aspektu ery atomowej, ale nie omieszkał krytykować też elektrowni jądrowych. Potem pojawił się ruch ekologiczny, świadomy różnorodnych zagrożeń, jakie niesie cywilizacja przemysłowa i ich konsekwencji.

Demonstracja antynuklearna, Bonn 1979, fot. Hans Weingartz (Leonce49 at de.wikipedia)

Książka Rachel Carson pt. Milcząca wiosna, wydana w 1962 roku jest uważana za punkt zwrotny. Dzięki swojej popularności i dostępności na Zachodzie otworzyła wielu młodym ludziom oczy na problemy ekologiczne współczesnego świata. W tym samym roku, kilka miesięcy wcześniej, została opublikowana książka amerykańskiego myśliciela i działacza anarchistycznego Murraya Bookchina pt. Our Synthetic Environment, która również mówiła o problemach ekologicznych. Bookchin założył w 1974 roku Institute for Social Ecology – niezależną placówkę edukacyjno-badawczą, poświęconą interdyscyplinarnym badaniom nad ekologią społeczną.

W tym samym czasie jeden z australijskich pionierów permakultury – Bill Mollison – zaczął propagować swoją ideę alternatywnego sposobu życia i uprawiania ogrodów w zgodzie z lokalnymi systemami. Podwaliny, zarówno pod ruch oporu, jak i alternatywy dla cywilizacji przemysłowej opartej na wiecznym wzroście, zostały podłożone.

Permakultura – gałąź projektowania ekologicznego, inżynierii ekologicznej i projektowania środowiska, tworząca zrównoważoną architekturę siedzib ludzkich i samoregulujące się systemy rolnicze na wzór ekosystemów naturalnych. fot. permakultura.com.pl

W latach 80-tych idee ruchu ekologicznego dotarły do Polski. Pojawiły się pierwsze grupy pokojowych zwolenników ekologicznego rolnictwa i ogrodnictwa oraz pierwsze grupy radykalnych aktywistów, protestujących przeciw potencjalnie groźnym dla środowiska przemysłowym projektom. Od połowy lat 80-tych polscy ekolodzy, wspierani nierzadko przez aktywistów z zagranicy, organizowali opór przeciwko szkodliwym dla środowiska przedsięwzięciom przemysłowym.

Nie można tu pominąć protestu przeciw budowie elektrowni jądrowej w Żarnowcu. Choć dziś część młodych aktywistów może niechętnie patrzy na tego typu działania – faktem jest, że była to jedna z największych kampanii polskich ekologów, a właściwie zrzeszonych środowisk ekologicznych, antyglobalistycznych, anarchistycznych.

fot. techniczny 🙂 http://mojezaglebie.blogspot.com

Nie można też zapominać o innych. O proteście przeciw budowie Tamy na Dunajcu (słynna Tama tamie), przeciw wycinkom drzew w lasach niegospodarczych (w tym w Puszczy Białowieskiej), przeciw budowie kopalni odkrywkowych i szkodliwych hut metali. Od tamtego czasu ruch ekologiczny, również całkowicie oddolne ruchy lokalne wspierane przez ekologów, pojawiają się nieprzerwanie w Polsce i na świecie.

Jednym z ważnych protestów oddolnych wspartych przez organizacje ekologiczne i anarchistów był sprzeciw wobec wydobycia gazu łupkowego metodą szczelinowania w okolicach Żurawlowa na Zamojszczyźnie. Nie był to może protest masowy – chociaż demonstracje odbywające się na miejscu bez problemu jednoczyły ok. 100 osób (w tym przyjezdnych z zagranicy), co jest naprawdę sporym sukcesem jak na malutką wieś na kresach – ale długotrwały i skuteczny.

Ende Gelände – koniec węgla

W polskich tekstach traktujących o aktywistach klimatycznych praktycznie nie widzę i nie słyszę o tych z Hambach. Dlaczego? Mówimy o masowym ruchu oddolnym, który broni lasu przed wycinką pod odkrywkową kopalnię węgla brunatnego. Ruchu, który mimo okazjonalnych starć z policją, a nawet strat w ludziach, odnosi pewne sukcesy. Czy może być lepszy przykład mobilizacji w obronie klimatu?

Łańcuch ludzki, manifestacja Greenpeace z 2014 roku, na granicy polsko-niemieckiej stanęło 7500. ludzi. fot. Bartek Odias flickr.com

Las Hambach liczy sobie tysiące lat. Nie jest lasem pierwotnym, nienaruszonym przez człowieka, ale jest naprawdę starym drzewostanem. Najstarsze drzewa mają nawet po 300 lat. Historia lasu sięga końca epoki lodowcowej. Mieszka tu wiele zagrożonych gatunków. Od Średniowiecza do 1978 roku był dobrem wspólnym okolicznych mieszkańców. W roku 1978 teren wykupiła firma RWE. Od tego czasu prowadzona jest wycinka i powiększa się areał odkrywkowej kopalni węgla brunatnego. Dziś została zaledwie 1/10 początkowej powierzchni lasu.

Od 10 lat ekolodzy i działacze społeczni podejmują różne formy oporu. Protestują nie tylko przeciwko samej wycince, ale też przeciw przymusowym przesiedleniom. Maszyny są pozbawiane elektroniki, budynki przeznaczone do rozbiórki zajmowane przez skłotersów. Od 2012 roku okupują też sam las, mieszkając na drzewach. Najbardziej znaną i najliczniej praktykowaną formą protestu są spacery po Hambach, na które zjeżdżają się czasem tysiące aktywistów oraz wszystkich zainteresowanych pomocą.

Protest w obronie lasu Hambach, październik 2018. fot. Greenpeace Polska flickr.com

Polscy i niemieccy aktywiści pomagają sobie nawzajem i wymieniają się doświadczeniami. W Puszczy Białowieskiej byli obecni obrońcy Hambach z Niemiec. Nasi działacze jeżdżą do Nadrenii Północnej-Westfalii. Oczywiście są też inni, aktywiści z całej Europy, czasem z innych kontynentów.

Najpierw działacze, potem celebryci

Istnieje kilku celebrytów, którzy angażują się w nagłaśnianie problemów ekologicznych i zmiany klimatu. I bardzo dobrze, na pewno dzięki nim informacja dociera do większej ilości osób. Jednak trzeba zachować proporcje. Największą i często najcięższą i najbardziej niebezpieczną robotę wykonują aktywiści. Albo są to anonimowi ludzie z niewielkich oddolnych organizacji, albo znani, mocno zaangażowani w badanie problemów i opracowanie form odpowiedzi na nie, autorzy książek, naukowcy, prawnicy, organizatorzy i uczestnicy akcji bezpośrednich, członkowie i założyciele licznych organizacji zajmujących się poszczególnymi problemami.

Naomi Klein w Warszawie, listopad 2008, fot. Mariusz Kubik, wikimedia.org

Chcę tu wspomnieć o Naomi Klein, wieloletniej aktywistce i dziennikarce ruchu antyglobalistycznego, która jest autorką głośnej książki To zmienia wszystko. Kapitalizm kontra klimat. Tylko nie wszystkim pasuje wzmianka o kapitalizmie, bo może Klein chce go, nie daj Boże, obalić?

Sônia Bone Guajajara, maj 2015, fot. Midia Ninja wikimedia.org

Ale przede wszystkim chciałabym wspomnieć o mniej znanych działaczach ekologicznych. W Brazylii trwa atak na ekologów, szczególnie na aktywistów wywodzących się z rdzennej ludności i działających w jej obronie. Jedną z najbardziej znanych jest aktywistka i polityczka z ludu Guajajara Sônia Bone Guajajara, która była kandydatką lewicowej partii na prezydenta w zeszłorocznych wyborach.

Niektórzy i niektóre mają mniej szczęścia niż ona. Chico Mendes – działacz związkowy i obrońca lasów Amazonii został zamordowany w 1988 roku przez bojówki latyfundystów. Podobny los spotkał działającą na rzecz mieszkańców Amazonii zakonnicę Dorothy Stang, a także wielu innych.

czerwiec 2007, fot. Lou Gold flickr.com
W 14 rocznicę śmierci, luty 2019, fot. Brasil de Fato flickr.com

To tylko przykłady. Nie sposób opowiedzieć o wszystkich. Z pewnością poświęcę jeszcze niejeden artykuł tym ludziom, skupiając się na ich działalności.

A co ja mogę zrobić dla klimatu?

Na to pytanie usłyszymy zapewne tyle odpowiedzi, ilu jest odpowiadających. W internecie trwa dyskusja, czy liczą się działania indywidualne, czy zbiorowe. Gdybyście mnie pytali o radę powiedziałabym – zachowajcie dystans, przynajmniej przed podjęciem decyzji.

Zmiana pewnych nawyków indywidualnych jest właściwie niezbędna w obliczu katastrofy klimatycznej, ale sama w sobie nic nie da. Jeżeli przestaniesz kupować jedzenie w foliowych opakowaniach, to nie będziesz mieć jedzenia w foliowych opakowaniach. Jeżeli zrobisz to samo, rozwijając albo włączając się w kampanię na rzecz rezygnacji z foliowych opakowań – dopiero wtedy przyłożysz swoją cegiełkę do globalnego zmniejszenia użycia folii.

Niektórzy uważają, że to wybory konsumenckie są najważniejsze, inni że można liczyć tylko na spektakularne zarządzenia odgórne. Prawda – jak zwykle – leży pośrodku. Nasze indywidualne działania, zmiany nawyków, uważność na to skąd bierzemy jedzenie, energię, wodę itp. mają znaczenie, ale jeżeli będziemy jednocześnie przekonywać do takich zachowań innych.

Świadomość niezbędnych zmian pozwala nam lepiej rozumieć, jakich zmian powinniśmy żądać od decydentów. Jeden ekologiczny ogródek niewiele zmieni, ale jeżeli przekonamy pół Polski, żeby zmniejszyć użycie wszystkiego co wymaga paliw kopalnych, to będziemy mieli znaczący wpływ na emisje.

Nie lekceważmy powiązań między ekologią i sprawiedliwością społeczną.

W polskich miastach większość mieszkań opalanych węglem to lokale komunalne, socjalne lub należące do osób o niskim statusie materialnym. Wielu z nich z radością przyjęłoby możliwość ogrzewania centralnego, niezależnie od tego, czy będzie to woda ogrzewana kolektorami na dachu, czy energią z miejskiej elektrowni. Zróbmy wszystko, żeby nowe rozwiązania były maksymalnie ekologiczne.

fot. doreen_kinistino pixabay.com

Znikanie zieleni w miastach, wycinka drzew to nie tylko stwarzanie sztucznego zapotrzebowania na zieleń, którą potem wydziela się najbogatszym za ciężkie pieniądze. To także pozbawienie wszystkich mieszkańców ochrony przed smogiem, powodziami, wiatrem i słońcem. W wielu przypadkach to też likwidacja potencjalnie darmowego jedzenia z drzew i krzewów owocowych. Walcząc o prawa lokatorów, o schronienie dla bezdomnych, o przyjazną przestrzeń dla wszystkich obywateli, niezależnie od statusu majątkowego, walczymy również o bardziej ekologiczne miasta.

Co możesz zrobić dla klimatu? Działaj, pogłębiaj wiedzę, przekazuj ją innym, rozglądaj się dookoła siebie. Uczestnictwo w marszach i strajkach jest ważne, ale jeszcze ważniejsze są codzienne działania indywidualne i nacisk na zmiany systemowe.

***

Ludwika Wykurz
Aktywistka ekologiczna i społeczna. Propagatorka i (ciągle niewystarczająco zaangażowana) praktyczka permakultury. Działaczka na rzecz praw lokatorskich. Z wykształcenia historyczka ze specjalizacją edytorską i dokształceniem informatycznym. Z przekonania anarchistka z nutą (eko)feminizmu. Autorka artykułów ukazujących się na łamach czasopism anarchistycznych Inny Świat i @tak.


REO POLECA

📻 KOPALNIA WĘGLA KAMIENNEGO W SERCU POLESKIEJ PRZYRODY?!?!