REO I NOWOCZESNOŚĆ. Jan Osiecki, dziennikarz, pisarz: Jaką cenę płacimy za postęp technologiczny

Czy nowoczesność już była? Na tak postawione pytanie można udzielić jedynie przewrotnej odpowiedzi: otóż była. Uspokajam, to nie jest czas przeszły dokonany. Świat nie stoi w miejscu. Nawet gdy za przełomowe odkrycia palono na stosach, nic nie zatrzymywało ciekawości naukowców, którzy nie tylko prowadzili badania, ale mieli również odwagę ogłaszać wyniki swoich prac. Tyle że nowoczesność, która jest niczym horyzont, jak długo byśmy szli do przodu, to cały czas jest przed nami – ma również ciemną stronę.

Statystyczny Kowalski z chemii pamięta wzór H2O i ewentualnie drugi związek chemiczny, który jest często dla niego tak samo ważny jak woda, czyli C2H5OH. Z wiedzą z pozostałych nauk ścisłych jest jeszcze gorzej. Ale kto ma nas tego uczyć? Media? Wolne żarty. Dla większości dziennikarzy różnica między procentem a punktem procentowym jest już taką samą czarną magią jak dowód wielkiego twierdzenia Fermata.

A zresztą nauka nigdy nie była ciekawym medialnie tematem, no chyba że Elon Musk wystrzeli akurat w kierunku Marsa czerwoną teslę roadster. Tyle że już mało kto pamięta, iż puszczenie w kosmos drogiej zabawki tak naprawdę było tylko PR-owym elementem niesamowitego projektu Falcon Heavy. Okazją do przetestowania najcięższej rakiety nośnej świata. Rakiety stworzonej nie przez rząd jednego z najbogatszych państw, ale prywatną korporację.

Media niechętnie opisują nowe wynalazki.

Miejsce na łamach znajduje się zazwyczaj, gdy jest okazja do euforycznego stwierdzenia, że już tylko krok dzieli naukowca X od opracowania leku na raka mimo że sam zainteresowany tłumaczył wcześniej, że trwają dopiero pierwsze badania nowej substancji, a od testów na zwierzętach dzielą go jeszcze lata świetlne.

Skoro świat idzie do przodu, to skąd irracjonalne przekonanie części ludzkości, że lewoskrętna witamina C jest panaceum na wszelkie dolegliwości, od podagry na raku trzustki kończąc? No cóż, zabobon, szarlataneria, towarzyszyły nam zawsze.

Pamiętacie pewnie ze szkoły Rozalkę? Siostrę Antka, tytułowego bohatera koszmarnej nowelki Bolesława Prusa (książeczki, którą katuje się kolejne pokolenia uczniów). Otóż, gdy trawiona gorączką dziewczynka była wkładana, za radą wiejskiej znachorki, do rozgrzanego pieca chlebowego na trzy zdrowaśki, w celu przeprowadzenia kuracji, to na zachodzie Europy opracowano już metodę syntezy kwasu acetylosalicylowego. Związku chemicznego, który znamy lepiej pod nazwą handlową: aspiryna. Czy wkładanie Rozalki do pieca mogło zatrzymać pracę naukowców? Raczej ją tylko przyspieszyło, po to żeby więcej dzieci nie cierpiało. Choć pewnie można przyjąć, że sporo z nich skończyło życie w ten sam sposób co Rozalka, ponieważ rodzice nie byli przekonani do nowej metody leczenia gorączki, przeziębień etc.

Ludzie w sporej części swej masy są dość konserwatywni i niechętni nowinkom.

Konsekwencją nieubłaganego postępu technicznego jest globalizacja. Kiedyś wiejski głupek był znany w najbliższej okolicy swojej zagrody i tylko tam też mógł się dzielić swoimi odkryciami, oczywiście z tymi, którzy chcieli słuchać jego teorii dotyczących leczenia, kształtu kuli ziemskiej, etc. Internet niestety sprawił, że świat stał się globalną wioską i teraz każdy kretyn może nas zalewać swoimi wnioskami w kwestii rzekomej mafii farmaceutycznej, która chce zabić ludzkość z pomocą szczepionek, albo wymądrzać się na temat pilotowania samolotu we mgle lub sposobu zdobywania K2 zimą.

Niestety, poza kretynami internet opanowali także hochsztaplerzy, którzy zrozumieli, że dla części ludzkości samodzielne myślenie czy kojarzenie faktów to zbyt duży wysiłek intelektualny. I żerując na naiwności oraz głupocie, wciskają im wspomnianą już wyżej lewoskrętną witaminę C lub przekonują, że wysłanie do szkoły sześciolatka jest zbrodnią niemal równą ludobójstwu. To cena nowoczesności. Bez niej zastępy oszustów i naciągaczy nie miałyby tak ułatwionego zadania w propagowaniu swoich treści.

Ale to niejedyny problem. Za bardzo przyzwyczajamy się do nowoczesności.

Kolejne wynalazki coraz bardziej zwalniają nas z myślenia, przestajemy się uczyć albo zapominamy podstawowych umiejętności.

Gdyby padł GPS, młodzi kierowcy mieliby spore problemy z wzięciem mapy do ręki i przeczytaniem jej tak, żeby trafić od celu. Nowoczesność zatem tworzą nieliczni dla masy, która coraz mniej myśli. Ale to już zupełnie inny temat.


 

Jan Osiecki

Kiedy zadzwoniliśmy do niegdysiejszego reportera radiowego w sprawie wypowiedzenia się na „ciekawy, jak sądzimy, temat” ze słuchawki rozległ się przerażony dźwięk. O Smoleńsku? Nie zazdrościmy Jankowi, że po napisaniu głośnych książek poświęconych katastrofie z 2010 roku wielu osobom kojarzy się z tą wyłącznie tematyką niczym Janusz Gajos z Czterema  Pancernymi. Ciekawa wypowiedź dla REO oraz fotografia dobrego ojca miejmy nadzieję odwrócą tok skojarzeń.

 

 



REO POLECA

📻 REO SCIENCE: Nikola Tesla w XIX wieku wymyślił smartfon. Co jeszcze jest do odkrycia?