Jakub Dymek: Nieoczekiwana zmiana miejsc

Eviction Lab – mapa wysiedlonej Ameryki  

fot. flickr.com, Melissa Archer, Preservation Officer, Maryland Department of Housing & Community Development, 2018 February 26

Słowo eksmisja słusznie przynosi natychmiastowo skojarzenie z polską aferą reprywatyzacyjną, dramatami lokatorów wyrzucanych z mieszkań i prawnym węzłem, którego do dziś nie udało się w III RP rozwiązać. Ale – nawet jeśli niełatwo w to uwierzyć – problem eksmisji i dysfunkcyjnej polityki mieszkaniowej potrafi być jeszcze bardziej dotkliwy gdzie indziej. A konkretnie w USA.

W Richmond w stanie Wirginia w roku 2016 wyrok eksmisyjny dostał jeden na dziewięciu najemców. Richmond jest miastem wielkości Częstochowy; w ciągu jednego roku wydano tam prawie 6 tysięcy takich wyroków – dla porównania w całej Polsce w roku 2013 toczyło się 21 tysięcy postępowań, a przeprowadzono 8 tysięcy eksmisji. To uświadamia skalę problemu: w Richmond dokonuje się 17 wykwaterowań dziennie, sądy wzywają tysiące osób rocznie, miasto ponosi koszty nieużywanych lokali publicznych, które po eksmisji i tak musi na własny koszt wyremontować i znaleźć kolejnego najemcę. Wysiedlenia mają jeszcze inne, bardziej nawet tragiczne, choć trudniejsze do zmierzenia narzędziami statystyki, koszta: depresja i problemy psychiczne, kryminalizacja biedy i bezdomność.

Dane te przynosi projekt badawczy The Eviction Lab pod kierownictwem Matthew Desmonda, autora głośnej książki Evicted (czyli: eksmisja), za którą dostał w 2017 roku Pulitzera. Eviction Lab zbiera informacje z sądów i innych publicznych rejestrów dotyczące wyroków eksmisyjnych i wykonanych wykwaterowań w USA od początku XXI wieku.

Narzędzia big data oferowane przez Eviction Lab

Zgromadzone dane nie są jeszcze kompletne dla wszystkich stanów Ameryki, ale i tak obejmują 900 tysięcy wyroków. Szacunkowo eksmisja dotyka co roku co pięćdziesiątą osobę, która nie jest właścicielem domu. Ale to nie uśredniony odsetek mówi najwięcej o problemie, ale właśnie olbrzymie różnice pomiędzy poszczególnymi hrabstwami, a nawet dzielnicami.

Dwa kody pocztowe przy jednej ulicy: pod jednym 77% społeczności żyje w ubóstwie, odsetek eksmisji wynosi blisko 15%, pod drugim 5% żyje w ubóstwie, w ciągu roku eksmitowano jedną osobę.

W stanie Nowy Jork sąsiadujące ze sobą hrabstwa Bronx i Westchester dzieli pod względem sytuacji mieszkaniowej przepaść. W pierwszym rokrocznie eksmitowane jest ponad 6% najemców, w następnym 0,18%. Granica między zamożniejszym Westchester – białymi, polsko-irlandzkimi przedmieściami Nowego Jorku – a Bronxem jest widoczna na poziomie dosłownie jednej przecznicy. Dwa kody pocztowe przy jednej ulicy: pod jednym 77% społeczności żyje w ubóstwie, odsetek eksmisji wynosi blisko 15%, pod drugim 5% żyje w ubóstwie, w ciągu roku eksmitowano jedną osobę.

Rolę – co nie dziwi – odgrywa rasa, poziom zamożności mieszkańców, historia segregacji i sytuacji mieszkaniowej w danym miejscu. Ale nie ma zarazem jednej i łatwej reguły, która przesądza o tym, że niektórzy są skazani na eksmisję. Biała Wirginia – tradycyjnie demokratyczny stan, który w 2016 roku poparł Donalda Trumpa – wypada pod względem dużo gorzej niż sąsiednie czarne Maryland.

Cytowany przez New York Times burmistrz Richmond, Levar Stoney, tłumaczy, że tak wysoki odsetek eksmisji w jego mieście nie jest dziełem przypadku. Skala ubóstwa to jedno, ale wysiedlani lokatorzy rozbijają się o prawo, które im nie sprzyja – eksmisji z lokali publicznych dokonuje się także wtedy, kiedy ekonomicznie nie ma to sensu, bo koszt utrzymania pustego mieszkania nierzadko przekracza kwotę zaległości i związanych z wykwaterowaniem kosztów.

– To celowe działanie – mówi Stoney i dodaje, że Wirginia stała po stronie właścicieli nieruchomości od czasów niewolniczych. Koszty (finansowe i ludzkie) związane z eksmisjami mogłaby złagodzić lepsza polityka społeczna i mechanizmy nakierowane na pomoc i ochronę zadłużonych, które nie zmuszałyby z kolei właścicieli lokali do szukania rozwiązania wyłącznie w sądzie – co z kolei generuje dalsze finansowe obciążenia dla wszystkich. To jednak w dzisiejszej Ameryce marzenie ściętej głowy. Systemowe rozwiązanie problemu eksmisji wymagałoby skoordynowanych działań na każdym szczeblu: od pojedynczego miasta i hrabstwa, przez stan, po rząd federalny.

w oparciu o solidne dane i nowoczesne metody wizualizacji powstało ważne narzędzie informacyjne, które może zainicjować kolejną debatę o biedzie, bezdomności i eksmisjach.

Ale być może właśnie projekty takie, jak Eviction Lab mogą pomóc to zmienić? Udostępnia on, zgodnie z dobrą amerykańską tradycją, wszystkie dane do wglądu. Dzięki stronie mieszkańcy mogą pisać do władz petycje i składać inicjatywy ustawodawcze, badacze społeczni i pracownicy socjalni – wyszczególnić najbardziej zagrożone rejony miast i zidentyfikować trendy, dziennikarze i uczeni – wystawić rachunek bezsensownej polityce mieszkaniowej. Co jednak być może najistotniejsze, w oparciu o solidne dane i nowoczesne metody wizualizacji, powstało ważne narzędzie informacyjne, które może zainicjować kolejną debatę o biedzie, bezdomności i eksmisjach.

Zarazem Eviction Lab to jeden z tych rzadkich, a niezwykle cennych, przykładów połączenia potencjału dig data, korporacyjnej filantropii (projekt wspiera m.in. Bill & Melinda Gates Foundation) i nauk społecznych. Czasem, jak się okazuje, to możliwe.

Czas do następnego artykułu z tego cyklu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here